REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Urząd Lotnictwa Cywilnego zganił tanie linie lotnicze za ukryte opłaty

2005-10-20 07:42
publikacja
2005-10-20 07:42
Dodaj Bankier.pl w Google
Linie lotnicze kuszą pasażerów niemal darmowymi biletami. Niektórzy dopiero przy płaceniu orientują się, że trzeba wysupłać kilkaset złotych. Jak to się dzieje, że za bilet lotniczy, oferowany w reklamie za przysłowiową „złotówkę”, klient płaci co najmniej sto złotych?

Tajemnica kryje się w specjalnych opłatach: lotniskowej, paliwowej i ubezpieczeniu.
– To zjawisko powszechne. Opłaty pobierane przez linie są często zawyżone – twierdzi Adam Borkowski z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. – Nie chcemy jednak nikogo piętnować, a jedynie pokazać problem.
Dlatego ULC zwrócił się właśnie do urzędu antymonopolowego o zbadanie, czy linie lotnicze nie wprowadzają klientów w błąd. Na przykład stwierdzono, że często wysokość opłaty lotniskowej podawanej na biletach znacznie różni się od tej, którą od przewoźnika pobiera konkretny port lotniczy. ULC nie podobają się także kampanie reklamowe linii, które nie informują o rzeczywistych kosztach przelotu.

Sprawdziliśmy, jak to wygląda w przypadku Wrocławia. Rezerwując bilet u Ryanaira do Londynu na początek lutego, za bilet zapłacimy 7,95 zł. Jednak po doliczeniu opłat lotniskowych (60,76 zł) koszt przelotu sięgnie prawie 70 zł. Z kolei wylot do Mediolanu z Centralwings w tym samym czasie będzie kosztował 1 zł za bilet plus 64,94 zł. Skąd różnica w wysokości opłat lotniskowych? – Opłata za pasażera jest stała i wynosi 39 złotych. Ale do niej trzeba doliczyć koszt lądowania, który liczy się dla całego samolotu. Im więcej pasażerów, tym mniejszy koszt – tłumaczy Jarosław Sztucki z wrocławskiego portu.

Tani przewoźnicy, którzy już latają lub lada dzień zaczną latać z Wrocławia, nie nie mają sobie nic do zarzucenia.
– Klienci są bardzo rzetelnie informowani o cenie biletu. Nie doliczamy żadnych opłat paliwowych – mówi Wojciech Karubin, przedstawiciel Ryanaira.
Podobnego zdania jest Iza Bogus z Centralwings. – Konkurencja jest ogromna, więc przewoźnicy nie mogą sobie pozwolić na zawyżanie jakichkolwiek opłat. Zawsze staramy się dać jak najniższą cenę.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zdecyduje w najbliższych dniach, czy dokładniej przyjrzy się sprawie. – Zdarzały się już u nas skargi od klientów, którzy nie zostali dokładnie poinformowani o cenie biletu – przyznaje Małgorzata Cieloch z UOKiK.

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Łukasz Pałka
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wrocław

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki