Od 31 marca obowiązuje nowelizacja prawa upadłościowego i naprawczego (DzU z 2008 r. nr 234, poz. 1572), która wprowadza taką możliwość. O ogłoszenie upadłości konsumenckiej mogą się starać osoby fizyczne, które nie prowadzą działalności gospodarczej, a w kłopoty popadły wyłącznie w wyniku wyjątkowych, niezależnych od nich zdarzeń losowych. Upadłość można ogłosić raz na 10 lat. Procedura obejmuje kilka etapów. Zainteresowany musi wystąpić z wnioskiem do sadu, po zapadnięciu pozytywnej decyzji następuje likwidacja majątku dłużnika. Sąd orzeka o rozkładzie spłat długów w okresie do 5 lat. Po tym okresie pozostała część zobowiązań zostaje umorzona.
Jak widać w powyższych danych wniosków jest nie wiele, a orzekanych przez sąd upadłości jak na lekarstwo. Dlaczego tak niewiele osób może skorzystać z finansowego restartu? Upadłość konsumencka padła ofiarą własnej popularności - nie wszyscy zdają sobie sprawę z podstawowego warunku wejściowego - niespłacalne zadłużenie musi wynikać z obiektywnych okoliczności, które nagle zaburzyły płynność finansową dłużnika. Dość rygorystyczne zapisy ustawy powodują, że mało która sprawa pozytywnie rozpatrywana jest przez są – tłumaczy Michał Kryński z portalu Bankier.pl. W związku z tym Związek Banków Polskich uznał za konieczne wprowadzenie zmian w ustawie, tak by większe grono konsumentów mogło skorzystać z tej metody oddłużenia. W tym celu złożył on do Komisji Nadzorczej projekt „Przyjazne Państwo”. Spieniężenie majątku upadłego i zaspokojenie wierzycieli ma zostać uproszczone poprzez zmniejszenie biurokracji. Oznacza to w praktyce prowadzenie postępowania przy wykorzystaniu drogi układowej, ograniczenie kosztów postępowania oraz zmianę niektórych – zdaniem ZBP nadmiernie rygorystycznych - przepisów ustawy. Projekt obejmuje ponadto uregulowanie trybu ustalenia planu spłaty i umorzenia części zobowiązań upadłego, tak, aby sytuacja konsumenta nie była wyraźnie gorsza od sytuacji upadłego przedsiębiorcy. Głównym celem ustawy jest restrukturyzacja zadłużenia i umożliwienie rehabilitacji społecznej dłużnika, a w obecnym kształcie jest to trudno osiągalne. Jerzy Bańka, Dyrektor ds. Legislacyjno – Prawnych Związku Banków Polskich precyzuje potrzebę zmian za pomocą projektu „Przyjazne Państwo”: Ustawa funkcjonuje już 6 miesięcy i jeszcze prawie nikt nie skorzystał z jej dobrodziejstwa. Chcemy, aby faktycznie dochodziło do restrukturyzacji zadłużenia konsumentów i rzeczywistej rehabilitacji dłużników. Obecna ustawa jest martwa. Rozbudzone zostały wielkie nadzieje, a może nastąpić duże rozczarowanie. Wskazać należy, iż przyjęty tryb tzw. upadłości likwidacyjnej z udziałem syndyka jest bardzo drogi, co jest niekorzystne zarówno dla wierzyciela, jak i samego upadłego.
ZBP chce także zadbać o interes wierzycieli, gdyż szczególnie w kryzysie sytuacja banków uległa pogorszeniu. Postuluje, by z upadłości konsumenckiej można było skorzystać tylko jeden raz, a nie tak jak jest to możliwie obecnie – co 10 lat. Zdaniem ZBP możliwość wielokrotnego ogłaszania upadłości obniżyła bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i depozytów gromadzonych w bankach. Kolejnym zabezpieczeniem dla banków jak i pozostałych potencjalnych wierzycieli ma być przekazywanie informacji do Biur Informacji Gospodarczej oraz Biura Informacji Kredytowej. To wszystko chroni wierzyciela, a co z dłużnikiem? ZBP w swoim projekcie postuluje przyznanie mu możliwości zaciągania kredytów i pożyczek za zgodą sądu, tak, aby możliwe było uzyskanie przez upadłego w szczególnej sytuacji życiowej wsparcia finansowego w formie pożyczki lub kredytu. Michał Kryński zauważa, że upadłość konsumencka to nie koło ratunkowe, a raczej brzytwa, za którą chwyta się tonący dłużnik. To metoda zabezpieczająca - przed wierzycielami - minimum środków wymaganych do przeżycia. Ale to rozwiązanie ostateczne; tak długo, jak ustawa pozostaje w obecnym kształcie, trudno mówić o elemencie "rehabilitacji" dłużnika.
Myśląc o zadłużeniu i dalekosiężnych skutkach przesady na tej płaszczyźnie, warto pomyśleć o swojej historii kredytowej. Długi stanowią naszą codzienność. Kredyty mieszkaniowe, obecnie trudniej dostępne, stanowią podstawę usamodzielniania się młodych ludzi. Oferty kredytów konsumpcyjnych adresowane do różnych grup wiekowych i społecznych widzimy na każdym rogu. Student pożycza na studia, rodzic na wesele dziecka lub rodzinne wakacje, a emeryt dla wnuków. Patrząc na tę rzeczywistość z perspektywy konsekwencji, jakie może ona przynieść przeciętnemu Kowalskiemu, warto zadać sobie pytanie: czy warto zaciągać kolejny kredyt?
Barbara Koziar
Bankier.pl






























































