Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa przygotowuje się na możliwy odwet Iranu po przeprowadzeniu ataków na irańskie obiekty nuklearne, kluczowe może być najbliższe 48 godzin - podała w niedzielę telewizja NBC, powołując się na przedstawiciela Białego Domu i źródła w sektorze obronnym.


Nie wiadomo, czy potencjalna odpowiedź Iranu będzie dotyczyć amerykańskich celów w kraju czy za granicą, czy obu tych wariantów - przekazały źródła.
Dwóch przedstawicieli władz USA w minionym tygodniu podało, że Iran przygotował plany ataku na bazy i zaoby amerykańskie w regionie, które może wdrożyć, jeśli będzie taka potrzeba.
W związku z możliwymi atakami ze strony Iranu i jego sił proxy (zastępczych) amerykańskie bazy są w stanie podwyższonej gotowości.
Trump nie ma w planach na niedzielę udziału w żadnych publicznych wydarzeniach.

Prezydent USA w sobotę późnym wieczorem czasu lokalnego (w niedzielę nad ranem w Polsce) powiedział, że amerykańskie ataki na obiekty atomowe w Iranie "kompletnie zrównały je z ziemią". Wezwał przy tym Iran do zawarcia pokoju, grożąc znacznie silniejszymi atakami, jeśli tego nie zrobi.
Trump ostrzegł też, że „jakikolwiek odwet ze strony Iranu przeciwko Stanom Zjednoczonym spotka się z siłą znacznie większą niż ta, której byliśmy świadkami dziś wieczorem”.
Z powodu nalotów Iranu ewakuowano ok. 9 tys. osób
Około 9 tys. Izraelczyków musiało opuścić swoje domy z powodu prowadzonych od 13 czerwca irańskich nalotów - poinformowało w niedzielę stowarzyszenie władz samorządowych w Izraelu. W uderzeniach zginęło 25 osób, a setki zostały ranne. Ataki wyrządziły poważne szkody, niszcząc m.in. wiele budynków mieszkalnych.
Tysiące ewakuowanych zostało zakwaterowanych w hotelach, niektórzy zamieszkali z rodziną lub znajomymi - dodały władze lokalne.
Naloty są odwetem za rozpoczęte 13 czerwca zmasowane ataki Izraela na Iran, których deklarowanym celem jest zlikwidowanie zagrożenia ze strony irańskiego programu nuklearnego i rakietowego.
W izraelskich atakach na Iran zginęło co najmniej 430 osób, a 3500 zostało rannych - poinformowały w sobotę media państwowe, powołując się na ministerstwo zdrowia w Teheranie.
Przygotowania trwają w całym regionie
Państwa Zatoki Perskiej, posiadające amerykańskie bazy wojskowe, przygotowują się na ewentualny odwet Iranu po atakach USA na obiekty jądrowe tego kraju - napisała w niedzielę agencja Reutera.
Stan najwyższej gotowości wprowadzono w Arabii Saudyjskiej, kraju będącym największym eksporterem ropy naftowej na świecie - powiedziały Reutersowi dwa źródła bliskie sprawie. Władze ds. energii jądrowej Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich ogłosiły też, że nie wykryły oznak skażenia nuklearnego po atakach na cele w Iranie.
Rząd w Bahrajnie wezwał kierowców do unikania głównych dróg, większość pracowników administracji państwowej skierował do pracy w domach, a wcześniej otworzył ponad 30 schronów. Władze w Kuwejcie ogłosiły natomiast, że po amerykańskich atakach Rada Obrony kraju pozostaje w stałym kontakcie, a w okolicy ministerstw otworzono schrony.
Teheran ostrzegł wcześniej, że jeśli zostanie zaatakowany przez Stany Zjednoczone, może uderzyć w amerykańskie interesy w regionie, w tym amerykańskie bazy wojskowe. Wojska USA stacjonują w Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Katarze oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
"Chociaż wojna do tej pory ograniczała się do bezpośrednich działań wojennych między Izraelem a Iranem, bezpośrednie zaangażowanie Stanów Zjednoczonych stanowi krytyczny próg, który grozi wciągnięciem państw Zatoki Perskiej, zwłaszcza Bahrajnu, Kuwejtu i Kataru, które są gospodarzami dużych amerykańskich obiektów wojskowych, w konflikt" - zauważył Hasan al-Hasan, analityk w Międzynarodowym Instytucie Studiów Strategicznych.
ndz/ akl/ adj/ akl/ jbw/ zm/



























































