Jeśli kupując polisę, nie czytasz jej warunków, w razie wypadku możesz być zaskoczony. Istnieje bowiem szereg sytuacji, w których – mimo opłaconej składki - ubezpieczyciel uniknie odpowiedzialności i nie wypłaci odszkodowania.

Źródło: Thinkstock
Dzisiejszy strajk pracowników Lufthansy czy ostatni zamach w Bostonie – oba wydarzenia, choć zupełnie różne, mają negatywne konsekwencje finansowe dla ich bezpośrednich i pośrednich uczestników. Niestety oba też należą do grupy zdarzeń, w razie których odpowiedzialność ubezpieczyciela jest wyłączona, zatem za które klientowi nie wypłaca się odszkodowania.
Jest zamach, nie ma pieniędzy
Strajk to nie tylko dezorganizacja firmy, w której się on odbywa, ale też paraliż planów jej klientów. W takiej sytuacji, w obliczu pośpiechu i stresu, o wypadek teoretycznie łatwiej. Zamach w centrum miasta ma konsekwencje nie tylko dla bezpośrednich ofiar, ale również dla właścicieli zniszczonych eksplozją samochodów czy nieruchomości. W podobny sposób strat - na zdrowiu albo majątku - można doznać w wyniku ulicznych burd chuliganów (zniszczone mienie), działań terrorystycznych czy ataku nuklearnego. Niestety w żadnym z tych wypadków nie pomoże polisa, nawet taka, za którą słono zapłacono.
ReklamaZobacz także
Powodem są przewidziane w każdej umowie ubezpieczenia tzw. wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. Katalog zdarzeń, które nie przyniosą ubezpieczonemu pieniędzy, znajduje się w treści załączanych do polisy ogólnych warunków ubezpieczenia. Polacy przypomnieli sobie o takim dokumencie m.in. w związku z głośną w mediach dyskusją na temat ubezpieczenia pary prezydenckiej, która zginęła w Smoleńsku. Gdyby wydarzenia smoleńskie oficjalnie uznano za zamach, uposażona z tytułu ubezpieczeń rodziców córka - w zależności od szczegółowych zapisów umowy - mogłaby nie otrzymać finansowej rekompensaty. W grudniu ubiegłego roku Kancelaria Prezydenta odniosła się do spekulacji, informując, że polisa prezydenta i jego żony nie obejmowała śmierci na skutek zamachu. Mimo wysokiego stanowiska nie byłoby więc świadczenia.
Takich wyjątków z ochrony ubezpieczeniowej jest więcej. Oprócz już wymienionych, wspomnieć wypada m.in. o:
- stanie wyjątkowym i innych działaniach wojennych,
- działaniach energii atomowej, spowodowanych bronią biologiczną lub chemiczną,
- rewolucji, rebelii, rewolcie, przewrocie politycznym, zamieszkach, niepokojach społecznych,
- trzęsieniu ziemi czy wybuchu wulkanu.
Strajk, czyli co
Dyskusyjną pozostaje kwestia, czy wydarzenie, które było przyczyną wypadku, zostanie zakwalifikowane jako na przykład strajk czy zamach. Jak zawsze w przypadku ubezpieczeń, liczą się niuanse i sposób, w jaki ubezpieczyciele definiują zdarzenia potencjalnie będące podstawą do wypłaty odszkodowania. Poniżej przykłady klasyków gatunku w gronie generalnych wyłączeń i wyjaśnienie, co dokładnie te hasła oznaczają dla towarzystw ubezpieczeń.
Strajk - zbiorowe, dobrowolne powstrzymywanie się pracowników
od wykonywania pracy w celu rozwiązania sporu dotyczącego interesów, warunków
pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych
pracowników lub innych grup (Ergo Hestia, ubezpieczenie Femina).
Działania wojenne – działania sił zbrojnych w czasie wojny mające na celu rozbicie sił zbrojnych przeciwnika na lądzie, w powietrzu lub na morzu (PZU, Wojażer).
Zamach przestępczy - działanie osób, grupy osób lub grupy przestępczej polegające na podpaleniu budynków/lokali lub zdetonowaniu podłożonego ładunku wybuchowego, zamierzające do zastraszenia ubezpieczonego lub uszkodzenia/zniszczenia jego mienia (Allianz, ubezpieczenie Pod Własnym Dachem).
Akty terroru – nielegalne
akcje z użyciem przemocy, indywidualne lub grupowe, organizowane z pobudek
ideologicznych, ekonomicznych czy socjalnych, skierowane przeciwko osobom lub
obiektom w celu wprowadzenia chaosu, zastraszenia ludności, dezorganizacji
życia publicznego bądź zdezorganizowania transportu publicznego, zakładów usługowych
lub wytwórczych (Elvia Podróże).
Choć zwykle wywołują sprzeciw, wyłączenia odpowiedzialności mają logiczne uzasadnienie ekonomiczne. Towarzystwo ubezpieczeń to biznes a nie instytucja wspierająca poszkodowanego w każdej trudnej sytuacji, jaka go spotyka. Umowa ubezpieczenia jest zaś bilateralnym kontraktem o wyraźnie określonych ramach, poza którymi prawa i obowiązki stron nie obowiązują. Warto o tym pamiętać, składając podpis pod polisą.
Malwina
Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl





























































