Sytuacja na Bliskim Wschodzie nie wygląda, by zmierzała ku deeskalacji. Dodatkowo zeszłotygodniowe izraelskie uderzenie w irańskie okręty na Morzu Kaspijskim czy atak dokonany przez irańskie drony na Cyprze pokazały, że geograficznie mocno zawężą się "spokojny teren na urlop". Czy wakacje w Turcji i Egipcie zostaną odłożone "na po wojnie"?


Na razie polskie MSZ nie odradza całkowicie wyjazdów do Turcji. Zgodnie z danymi za marzec 2026 resort odradza podróże do 30-kilometrowego pasa ziemi przy granicy z Syrią, Irakiem i Iranem. Ponadto odradzane są podróże do południowo-wschodniej części kraju (m.in. rejonów Adana, Osmaniye, Diyarbakır, Siirt, Batman). Jednakowo kurorty położone na Riwierze Tureckiej czy wokół Morza Egejskiego oraz Stambuł normalnie przyjmują gości.
Bardziej skomplikowana jest sytuacja w Egipcie ze względu, na kolokwialnie określając, niestabilną sytuację na Morzu Czerwonym. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże morskie w rejonie Morza Czerwonego, Zatoki Adeńskiej, Cieśniny Bab al-Mandab i wybrzeża Somalii. Podobne ostrzeżenia wydano także co do wyjazdów do:
- gubernatorstwa Synaju Północnego;
- obszarów przy granicy z Libią i Sudanem;
- Doliny Nilu pomiędzy Asuanem i granicą z Sudanem (z wyjątkiem Abu Simbel).
Tui i Hays Travel raportują odwrót turystów na zachód i południe
Jednak sąsiedztwo wojny samo koryguje kierunki wakacyjne, nie czekając na rządowe ostrzeżenia. Wojna skłania Europejczyków do odwrotu ze wschodniej części Morza Śródziemnego na rzecz bardziej znanych i łatwo dostępnych miejsc. Tym samym branża turystyczna podlicza już koszty konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Tui, największy operator turystyczny w Europie, poinformował o gwałtownym wzroście popytu na wakacje w Hiszpanii, Portugalii oraz na Wyspach Zielonego Przylądka - podaje "The Guardian". Choć firma odnotowuje anulowanie rezerwacji w rejonach dotkniętych niepokojami, Neil Swanson, dyrektor w Tui, uspokaja:

Obecnie są one równoważone przez klientów decydujących się na zmianę planów, a nie całkowitą rezygnację.
Co ciekawe, Tui zanotowało gwałtowny wzrost popytu na wakacje w Grecji, mimo że inni operatorzy, jak On the Beach, w tym samym czasie dostrzegają tam raczej spowolnienie w liczbie sprzedawanych wakacji.
Podobnie Jonathon Woodall-Johnston z biura Hays Travel zauważa rosnące zainteresowanie Włochami, Maltą i Chorwacją.
Przeczytaj także
Turcja pod znakiem zapytania
Branża turystyczna przyznaje w kuluarach wprost: odnotowaliśmy znaczne spowolnienie popytu po wybuchu konfliktu w rejonie. Moment zakończenia wojny oraz ponowne ożywienie konfliktu pozostają "nieznane".
Tureckie Ministerstwo Kultury i Turystyki wraz z Agencją Promocji i Rozwoju Turystyki (TGA) wydały oficjalne oświadczenie, w którym zapewniają, że kraj jest w pełni przygotowany na przyjęcie gości w sezonie 2026.
„Wszystkie kurorty, hotele i atrakcje turystyczne działają zgodnie z planem. Nie wprowadzono żadnych ograniczeń rządowych, a operacje turystyczne w całym kraju przebiegają bez zakłóceń” – informują tureccy urzędnicy.
Kluczowym argumentem Ankary jest punktualność i stabilność połączeń lotniczych. Mimo napięć regionalnych, lotniska w Stambule, Antalyi, Bodrum i Izmirze funkcjonują normalnie, a żadna linia lotnicza nie zdecydowała się na masowe przekierowania lotów z Turcji – w przeciwieństwie do Emiratów Arabskich czy Jordanii, gdzie ruch turystyczny praktycznie zamarł.
Zarówno dla Turcji, jak i dla Egiptu turystyka to wręcz fundament gospodarki. Liderzy branży apelują do zagranicznych biur podróży o „aktywną sprzedaż” ofert na nadchodzące lato, podkreślając wysoką jakość i konkurencyjność cenową tureckiej oferty w porównaniu do drożejącej Hiszpanii.
Przeczytaj także
Karaiby „poza skalą”, ale ceny drastycznie rosną
Ucieczka przed geopolitycznym ryzykiem pcha turystów również za ocean. Mark Duguid z biura Kuoni określił zainteresowanie Karaibami w najbliższych tygodniach jako „poza skalą”. Szczególną popularnością cieszą się Dominikana i Jamajka.
Niestety, olbrzymi popyt w połączeniu z ograniczoną liczbą miejsc na bezpiecznych trasach doprowadził do drastycznych podwyżek cen.
Wszystko zostało dociśnięte do granic możliwości – komentuje Duguid w "The Guardian". Odnotowaliśmy ogromne wzrosty cen lotów, ponieważ liczba pozostałych miejsc jest ograniczona. Mówimy o podwyżkach rzędu 1000 funtów za osobę w klasie ekonomicznej, co dla wielu klientów wypycha ofertę wakacyjną z rynku
To oznacza podwyżkę nawet o 4900 zł na osobę za bilet, co dla wielu rodzin czyni wakacje nieosiągalnymi. Dane Google potwierdzają ten trend. Najtańsze loty z Londynu na Antiguę i Barbudę w marcu podrożały w ciągu zaledwie tygodnia o 27 proc.
Podwyżki widać zresztą nie tylko na popularnych wakacyjnie trasach. Część linii lotniczych zaczęła już doliczać dopłatę paliwową w wysokości nawet 300 zł do każdego biletu z klasy ekonomicznej.
Branża turystyczna w cieniu strat
Konflikt uderzył w finanse firm turystycznych. Akcje online-agenta On the Beach spadły o 13 proc. po zawieszeniu prognoz zysków, a easyJet i Jet2 odnotowały spadki odpowiednio o 16 proc. i 10 proc. Z kolei Loveholidays planuje opóźnić swój debiut giełdowy na londyńskiej giełdzie.
Najbardziej dramatyczna sytuacja panuje jednak na samym Bliskim Wschodzie. Sektor turystyczny w regionie traci szacunkowo 600 milionów dolarów dziennie.MSZ odradza podróże do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Jordanii, Kataru, Bahrajnu i Omanu.
Pociski w luksus i Matrix na Instagramie. Czy to koniec Dubaju, jaki znaliśmy?
W marcu 2026 roku obraz Dubaju – globalnego symbolu luksusu, bezpieczeństwa i beztroskiego życia – rozpada się na kawałki pod wpływem irańskich rakiet i dronów. Miasto, które zbudowało swoją potęgę na rolkach i filmikach w portalach społecznościowych, mierzy się dziś z egzystencjalnym pytaniem: czy mekka influencerów właśnie przestała istnieć?
opr. aw




























































