Mirosław G. zapowiedział jednak, że będzie odpowiadał na pytania prokuratury, sądu i obrońców. Ponieważ oskarżony skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień, sąd odczytuje zeznania, jakie lekarz złożył w czasie śledztwa prowadzonego przez prokuraturę.
W materiałach prokuratury lekarz stanowczo zaprzecza, że kiedykolwiek brał łapówki. Oświadczył też, że nigdy nikogo nie namawiał do takiego procederu. Zaprzeczył także, jakoby blokował komukolwiek drogę do specjalizacji i awansu zawodowego.
Sąd bardzo obszernie przytoczył zaznania, w których były ordynator oddziału kardiochirurgii warszawskiego szpitala MSWiA opisywał sytuację, jaką zastał po przejęciu oddziału po profesorze Zbigniewie Relidze.
Przed odczytaniem tych zeznań Mirosław G. poprosił o utajnienie tej części akt, ponieważ uważa, że jego wyjaśnienia są bardzo krytyczne wobec sytuacji, jaką zastał na oddziale po odejściu profesora Religi. Prośbę swą lekarz motywował etyką zawodową i niechęcią do publicznego krytykowania swojego poprzednika. Sąd jednak nie przychylił się do tego wniosku.
Dziś na sali jest tylko oskarżony kardiochirurg oraz niektórzy adwokaci i kilku byłych pacjentów Mirosława G.
Źródło:IAR



























































