Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne w Strefie Gazy „w pewnej formie już działają”. Dodał, że państwa, które mają w nich uczestniczyć, „przyślą tylu żołnierzy, o ilu ich poprosi”. Zaznaczył, że Hamas zapowiedział, że dobrowolnie się rozbroi.


Trump odpowiedział w ten sposób na pytanie dziennikarza o status przygotowań międzynarodowych sił, których powstanie zakłada amerykański plan pokojowy, a które miałyby strzec porządku w Strefie Gazy i dopilnować rozbrojenia Hamasu.
– Myślę, że one już są, w pewnej formie. To już działa w bardzo silnej formie, ale będzie się wzmacniać i coraz więcej krajów będzie się do tego przyłączać. Oni wyślą dowolną liczbę żołnierzy, o jaką ich poprosiłem. Chcą pokoju – powiedział Trump.
– Mamy ponad 59 krajów. Mamy wiele krajów, które nawet nie leżą na Bliskim Wschodzie, ale są dość blisko niego. Chcą się zaangażować. To jest niesamowite – dodał. Trump przypomniał deklaracje Hamasu o tym, że się rozbroi, choć dodał, że „zobaczymy, czy to okaże się prawdą”.
Wbrew zapewnieniom Trumpa „Wall Street Journal” (WSJ) napisał w sobotę, że USA mają „duże trudności ze skłonieniem państw do wysłania wojsk na misję stabilizacyjną do Gazy”. Plan Trumpa zakłada powstanie międzynarodowych sił w liczbie 10 tys. osób. Według WSJ jak dotąd żadne państwo nie zadeklarowało gotowości wysłania swoich żołnierzy, m.in. z powodu obaw o ich bezpieczeństwo w związku z rozbrajaniem Hamasu. Według dziennika dwa państwa są najbliżej podjęcia decyzji w tej sprawie – Azerbejdżan i Indonezja, ale chcą tak zwanego wąskiego mandatu, który nie narazi ich wojskowych na operacje z użyciem siły.
„Niektórzy urzędnicy amerykańscy mają nadzieję, że uda im się pozyskać zobowiązania dotyczące nawet 5 tys. żołnierzy na początku przyszłego roku, a do końca 2026 roku zwiększyć ich liczbę do 10 tysięcy. Inni twierdzą, że siły te prawdopodobnie nigdy nie będą liczyły więcej niż 8 tys. żołnierzy, czyli znacznie mniej, niż planują zrekrutować urzędnicy amerykańscy” – napisała gazeta.
Rozmieszczenie międzynarodowych sił w Strefie Gazy to część drugiej fazy planu Trumpa. Według portalu Axios prezydent USA zamierza ogłosić rozpoczęcie drugiej fazy jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Zakłada ona również powołanie nowych, tymczasowych władz, nadzorowanych przez Radę Pokoju. Na jej czele ma stanąć sam Trump, a w jej skład mają też wejść przywódcy 10 państw arabskich i zachodnich.

W poniedziałek prezydent USA zdementował doniesienia Axiosa o tym, że „zganił” premiera Izraela Benjamina Netanjahu za uderzenie na jednego z dowódców Hamasu w miniony weekend. Dopytywany jednak, czy jest to naruszenie zawieszenia broni, prezydent USA stwierdził, że „przygląda się temu”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ piu/


























































