REKLAMA

To się może bardzo źle skończyć. Prognozy Saxo Banku na III kwartał

2018-07-04 13:30
publikacja
2018-07-04 13:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Wkraczamy w jeden z najniebezpieczniejszych okresów dla światowej gospodarki od czasu upadku Muru Berlińskiego w 1989 r. "Wojna handlowa", pomijając fakt, iż nie miała się w ogóle wydarzyć, obecnie zdominowała doniesienia medialne. Krótkowzroczność rządów na całym świecie jest olbrzymia, a biorąc pod uwagę historię wojen handlowych, wyjątkowo niepokojąca.

fot. Yuri Gripas / / Reuters

W tym momencie sprawy mogą się rozegrać w trojaki sposób:

  • "Lekki" kryzys, w ramach którego Stany Zjednoczone, Chiny i Europa uzyskają wyższe cła, jednak wstrzymają się od obwarowania się istnymi "murami" - prawdopodobieństwo: 25%.
  • Poważniejszy kryzys, w ramach którego eskalacja napięć handlowych nastąpi w okolicach 6 listopada, tj. wyborów połówkowych, i po tym terminie (ponieważ prezydent Trump będzie musiał udowodnić swojemu elektoratowi, że spełnia obietnicę "uzyskania dla Stanów Zjednoczonych lepszych warunków") - prawdopodobieństwo: 50%.
  • Decyzja odpowiadająca ustawie Smoota-Hawleya z czerwca 1930 r. - prawdopodobieństwo: 25%.

Warto zauważyć, że każdy z tych scenariuszy prowadzi do osłabienia światowego wzrostu gospodarczego. W wojnie handlowej nie ma zwycięzców, a trend skierowany jest w niewłaściwą stronę, ponieważ nacjonalistyczne programy podważają status globalnych ram instytucjonalnych.

Historia uczy nas, że może się to bardzo źle skończyć. Najbardziej dobitnym przykładem pod tym względem jest ustawa Smoota-Hawleya z 1930 r., na mocy której cła na ponad 20 tysięcy importowanych towarów podniesiono o 45%. Celem tej ustawy było wypełnienie obietnicy wyborczej dotyczącej ochrony amerykańskich rolników, którzy przed Wielkim Kryzysem stanowili 25% ludności kraju. Rezultaty tej katastrofalnej decyzji były natychmiastowe:

  • maj 1929 r.: Izba Reprezentantów przyjmuje ustawę Smoota-Hawleya; ceny akcji spadają nawet do 191 punktów.
  • 19 czerwca 1929 r.: Republikanie w Senacie wprowadzają poprawki do ustawy; giełda idzie w górę, a 3 września osiąga maksimum na poziomie 216 punktów.
  • 21 października: Senat wprowadza do ustawy cła na towary importowane inne niż produkty rolne; krach na giełdzie, tzw. czarny czwartek.
  • 31 października: Hoover, kandydat na prezydenta, popiera ustawę; rozpoczyna się ucieczka zagranicznego kapitału.
  • 24 marca 1930 r.: Senat przyjmuje ustawę; ceny akcji spadają.
  • 17 czerwca 1930 r.: Hoover podpisuje ustawę; w lipcu ceny akcji osiągają 140 punktów.

Wakacje na giełdzie

W efekcie wprowadzenia ustawy Smoota-Hawleya obroty handlowe spadły o 65%. Eksport ze Stanów Zjednoczonych spadł z 7 mld USD w 1929 r. do 2,5 mld USD w 1932 r., a eksport produktów rolnych zmniejszył się o dwie trzecie. Jak na ironię, ceny zbóż poszły ostro w dół, doprowadzając do fali bankructw wśród rolników.

W 1989 r. Francis Fukuyama napisał swój znany esej "Koniec historii?". W świetle upadku imperium ZSRR i protestów na placu Tiananmen, Fukuyama argumentował, że zwycięstwo zachodniej liberalnej demokracji było pewne, ponieważ "historia (...) wydaje się kulminować w postaci wolności: rządów wybieranych w powszechnych wyborach, praw jednostki, systemu ekonomicznego, w którym kapitał i siła robocza funkcjonują przy stosunkowo skromnym nadzorze ze strony państwa".

Jednak argumenty te nie przeszły próby czasu. Po rozpoczęciu procesu globalizacji na modelu ekonomicznym zaczęły się pojawiać pęknięcia. Większość ekspertów argumentuje, że motorem globalizacji jest technologia; Internet przekracza granice, zapewniając ekonomię skali i przejrzystość cen. Standardowa teoria handlu uczy nas, że mimo iż handel może podwyższać łączny wzrost gospodarczy i dochody, może również produkować zwycięzców i przegranych.

Jeżeli przegranym jest duża gospodarka lub mocarstwo polityczne, mogą one nałożyć ograniczenia - na przykład cła - aby zrównoważyć niekorzyść konkurencyjną.

Obecnie handel staje się coraz bardziej problematyczny ze względu na fakt, iż waluty nie podążają już ścieżkami, którymi powinny podążać zgodnie z dynamiką rachunku bieżącego. Państwo z nadwyżką na rachunku bieżącym powinno mieć mocną/droższą walutę, jednak w dzisiejszym świecie gospodarki z dużą nadwyżką chcą uniknąć aprecjacji waluty względem światowego standardu dolara, aby utrzymać swoją konkurencyjność i zminimalizować ryzyko deflacji (oraz przerażających skutków deflacji dla nadmiernie zadłużonego świata).

W tym momencie pojawia się prezydent Trump, który obecnie utrzymuje, że nie zamierza dłużej akceptować status quo, a obowiązujące ramy są niesprawiedliwe wobec Stanów Zjednoczonych.

Narracja Trumpa brzmi mniej więcej tak: "pomogliśmy Europie po II wojnie światowej dzięki Planowi Marshalla. Pomogliśmy Korei i Japonii po wojnie koreańskiej i II wojnie światowej, a nawet pomogliśmy Chinom, dopuszczając je do Światowej Organizacji Handlu w 2001 r. Co dostaliśmy w zamian? Nic! Co najwyżej olbrzymie deficyty".

Taką historię prezydent Trump od zawsze opowiada swoim wyborcom i snuł ją na długo, zanim stał się prezydentem.

Według konsensusu nadal możliwe jest uniknięcie bezpośredniej wojny handlowej, jednak nie uwzględnia się przy tym wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych. Nie chodzi też wyłącznie o Trumpa - ważnym czynnikiem jest dążenie Chin do poprawy swojego globalnego profilu na każdym polu.

Przykładem może być taka historia z Xinhua: prezydent Xi chce przełomu w sprawie międzynarodowej dyplomacji o chińskiej charakterystyce. To de facto deklaracja wobec świata, że Chiny konkurują obecnie ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami w walce o światową pozycję lidera w handlu, a nawet w obszarze rządów. Mimo charakterystycznego enigmatycznego języka, przesłanie jest wyraźne: "[Xi Jinping] poparł również dążenia do zabezpieczenia suwerenności, bezpieczeństwa i interesów rozwojowych Chin, aktywnego uczestnictwa w przewodzeniu procesowi reformowania globalnego systemu rządów, a także budowania kompletnej sieci partnerstw globalnych, aby można było dokonać kolejnych postępów w zakresie międzynarodowej dyplomacji o chińskiej charakterystyce na rzecz utworzenia korzystnego otoczenia dla budowy stosunkowo zamożnego społeczeństwa i silnego współczesnego państwa socjalistycznego pod każdym względem, wnosząc w ten proces odpowiedni wkład".

Realizację tej wizji Chiny opierają głównie na handlu za pośrednictwem planu "Jednego Pasa, Jednej Drogi".

Pekin mógł już zrezygnować ze współpracy ze Stanami Zjednoczonymi jako długoterminowym rynkiem eksportowym - im dłużej utrzymuje swój udział w rynku, tym lepiej - jednak Plan B "Jednego Pasa, Jednej Drogi" został już zainicjowany i plan ten pomija Stany Zjednoczone. Naturalnie, Stany Zjednoczone aktywnie demontują te same organizacje międzynarodowe, które od końca II wojny światowej i upadku Muru Berlińskiego wspierały wzrost gospodarczy i globalizację.

Raport ONZ z maja tego roku wyraźnie to stwierdza: wojna handlowa może spowodować "gwałtowny spadek światowych inwestycji i obrotów handlowych".

Przewidziany przez ONZ scenariusz sugeruje, że w 2019 r. głęboka eskalacja globalnych barier handlowych może obniżyć wzrost światowego produktu brutto o 1,4% i zahamować wzrost światowego handlu o ponad 6%. Straty handlowe tego rzędu odpowiadają około połowie strat odnotowanych w 2009 r., tj. w najgorszym roku światowego kryzysu finansowego. W przypadku eskalacji ostatniego trendu nasilania się sporów handlowych aż do istnej spirali działań odwetowych, reperkusje dla światowej gospodarki, w tym dla wielu rozwijających się krajów, mogą się okazać znacznie poważniejsze.

Spadek globalnego wzrostu gospodarczego i impulsu kredytowego oraz znaczne niedocenianie ryzyka wojny handlowej - oto nasze ostrzeżenia w odniesieniu do pozostałej części 2018 r.

Steen Jakobsen, główny ekonomista i CIO Saxo Banku

Źródło:
Tematy

Komentarze (29)

dodaj komentarz
niepelnosprawny_org
na youtube jest tyle przepowiedni co ludzi na świecie...
b43
Cóż teoria mówi że dla 'dużego kraju' niewielkie cła są zawsze korzystne. A jeśli spojrzeć na mapę, największym 'dużym krajem' na naszej planecie jest właśnie USA, a jakby tego było mało, USA już są chronione cłami i to nie przez byle kogo, bo przez naturę (oceany)! Wniosek: USA po takiej wojnie prawie zawsze zostaje Cóż teoria mówi że dla 'dużego kraju' niewielkie cła są zawsze korzystne. A jeśli spojrzeć na mapę, największym 'dużym krajem' na naszej planecie jest właśnie USA, a jakby tego było mało, USA już są chronione cłami i to nie przez byle kogo, bo przez naturę (oceany)! Wniosek: USA po takiej wojnie prawie zawsze zostaje z 'plusem', a cała reszta z 'minusem'.
and00
Generalnie potęga USA wyrosła na protekcjonizmie.
Zresztą każdego mocarstwa. Inaczej się nie da.
Cła importowe chroniące młody przemysł północy, a jednocześnie podnoszące koszty importu luksusowych towarów dla plantatorów z południa, były jedną z głównych przyczyn wybuchu wojny secesyjnej.
Najpierw trzeba stworzyć własny
Generalnie potęga USA wyrosła na protekcjonizmie.
Zresztą każdego mocarstwa. Inaczej się nie da.
Cła importowe chroniące młody przemysł północy, a jednocześnie podnoszące koszty importu luksusowych towarów dla plantatorów z południa, były jedną z głównych przyczyn wybuchu wojny secesyjnej.
Najpierw trzeba stworzyć własny przemysł, chroniąc go cłami i umożliwić mu wypracować zyski, stworzyć podstawy kapitałowe, a potem stopniowo otwierać rynek na konkurencje.
Ciekawe jak to się skończy, jakie aktywa kupować?
Ja stawiam na $
karbinadel
Lepiej złoto. Zachowa swoją wartość, niezależnie od tego, która waluta pójdzie w górę, a która spadnie.
wektorwg odpowiada karbinadel
Powiedz to w wenezueli!
Co będzie miało większą wartość gdy zachorujesz złoty pierścionek czy opakowanie antybiotyku?
karbinadel odpowiada wektorwg
Złoto jest bardziej uniwersalne, bo możesz je wymienić na dowolne dobra. No, chyba, że zmagazynujesz leki na wszelkie możliwe choroby. Tyle, że one mają z reguły jakiś termin ważności, a złoto jest ważne od tysięcy latu - i się nie psuje :)
wektorwg odpowiada karbinadel
Złotem się nie wyleczysz
karbinadel odpowiada wektorwg
Twoja odporność na rozumienie słowa pisanego jest zadziwiająca
pis_po_jedno_zlo odpowiada karbinadel
Złoto owszem, ale dopiero po spadkach, teraz tylko dolar. Jak zerkniesz na wykresy z poprzedniego kryzysu to zobaczysz, że spadało wszystko. Później właśnie dolara trzeba będzie zamienić na złoto, oczywiście fizyczne, a nie papier z COMEX-u.
dasbot
Steen Jakobsen, badzo mądry gość, ale piszący stale o tym samym. Który to już raz pisze o Chinach, Nowym Jedwabnym Szlaku, AIIB, etc?. To co się dzieje jest prostą konsekwencją historii: na naszych oczach upada imperium amerykańskie, a Chińczycy odzyskują historyczny prymat w światowej gospodarce i handlu. Nie było USA, kiedy Chiny Steen Jakobsen, badzo mądry gość, ale piszący stale o tym samym. Który to już raz pisze o Chinach, Nowym Jedwabnym Szlaku, AIIB, etc?. To co się dzieje jest prostą konsekwencją historii: na naszych oczach upada imperium amerykańskie, a Chińczycy odzyskują historyczny prymat w światowej gospodarce i handlu. Nie było USA, kiedy Chiny miały 30-40% światowego handlu, a Marco Polo dopiero je odkrywał. Fenomen Ameryki to konsekwencja zawirowań historii, poprzez drenaż wszystkiego co najlepsze i stworzenie spartańskich warunków konkurencji, na którym wyrosły fortuny. No i oczywiście gruba polityka w XX w., z ustawą o FED, akumulacją bogactwa z uwagi na II wojnę światową, czy zamknięciem "złotego okna" przez Nixona.

Wojna handlowa we współczesnym wydaniu jest konsekwencją aktualnej sytuacji geopolitycznej. Kiedyś np. w Imperium Rzymskim, Perskim, czy Macedońskim, podróż z punktu A do B przez wiele tysięcy kilometrów odbywała się na terenie tego samego państwa, tej samej waluty, tej samej władzy administracyjnej, etc. Kwitł handel, budowano drogi, szpitale, czy uniwersytety. A teraz mamy sztuczne twory typu UE, z narzuconą politycznie walutą, która działa na korzyść jednego kraju, niepodległościowe dążenia kolejnych narodów (np. Katalonia, Walonia, Szkocja), póki co stłumione, ale idea dalej żywa, etc. Dobrze już niestety było, żyjemy w czasach zmiany paradygmatu gospodarczego, poczynając od polityki pieniężnej, a kończąc na sztucznej inteligencji, bezrobociu technologicznym i ogólnie kwestii ujarzmienia ludzkości przez maszyny.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki