REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

LUKA PŁACOWATa sama firma, takie samo stanowisko, a pensje różne. O co chodzi?

2024-05-18 06:00
publikacja
2024-05-18 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

W zależności od sposobu obliczania luki płacowej wynosi ona w Polsce od 4 do ponad 16 proc. To różnica pomiędzy zarobkami mężczyzn i kobiet wykonujących tę samą pracę. Okazuje się, że największe różnice występują u pracowników z wyższym wykształceniem i na wyższych stanowiskach. Według ekspertów potrzebna jest edukacja i większa wola kobiet do walki o wysokość własnych zarobków.

Ta sama firma, takie samo stanowisko, a pensje różne. O co chodzi?
Ta sama firma, takie samo stanowisko, a pensje różne. O co chodzi?
fot. Gorodenkoff / / Shutterstock

Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego z kwietnia 2023 r. luka płacowa w Polsce wynosiła 4,5 proc. Jednak jak mówiła podczas kongresu Impact’24 Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w zależności od tego jak ją liczymy, wynosi ona od 4 do 16 proc.

– Jedną z przyczyn luki płacowej jest to, że kobiety mają trudność podczas rozmów o wynagrodzeniach - uważa Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. – Dlatego jednym ze sposobów walki z luką płacową jest edukacja kobiet i wzmacnianie ich w tym, aby chętniej mówiły o wynagrodzeniu.

Kobiety muszą nauczyć się negocjować własne pensje

Z kolei według Barbary Nowackiej, ministry edukacji, wciąż jeszcze kobiety są lepiej wykształcone, robią karierę, realizują się, a potem czeka na nie szklany sufit.

– Jako kobiety nie jesteśmy uczone walczyć i się wspierać – uważa ministra. – Bez współdziałania kobiet nic nie osiągniemy. Dlatego trzeba budować taką szkołę, która da równe szanse dziewczynom i chłopakom, przełamie stereotypy i tabu, a także nauczy się dyskutować i rozmawiać.

Wakacje na giełdzie

Według Barbary Nowackiej, kobiety bardzo często pracują w zawodach niskopłatnych. Idzie za tym brak prestiżu i uwiązanie do systemu, w którym tkwimy. Natomiast żeby coś zmienić trzeba mieć siłę, także finansową.

– Również w moim, sfeminizowanym, ministerstwie jest jeszcze co robić w zakresie luki finansowej, choć akurat tu nie jest źle – twierdzi Barbara Nowacka. – I nie chodzi o to, że jesteśmy lepsze od mężczyzn. Jesteśmy takie same.

Im lepiej wykształcone kobiety, tym większa luka płacowa

Okazuje się, że luka płacowa w Polsce jest bardzo zróżnicowana. W grupie magister +, czyli wśród osób posiadających wykształcenie od magistra wzwyż, kobiety stanowią dwie trzecie, a zarabiają 16 proc. mniej. W sferze publicznej zarabiają nawet 20 proc. mniej na wyższych stanowiskach. Z kolei dane Unii Europejskiej wskazują, że kobiety tylko dlatego, że opiekują się zarówno dziećmi, jak i osobami dorosłymi, bo 90 proc. wykonujących te zadania to panie, zarabiają z tego powodu 282 mld euro rocznie mniej.

– Bardzo często najpierw opiekujemy się swoimi dziećmi, później również starszymi rodzicami i z tego powodu nie tylko mniej zarabiamy, ale też mamy do czynienia z luką emerytalną, która wynika właśnie z tej luki płacowej – uważa Joanna Burnos, założycielka Leaderis Institute. –  To swojego rodzaju kara za macierzyństwo i te funkcje opiekuńcze. Równość wynagrodzenia kobiet i mężczyzn mamy zapisane już w Traktacie Rzymskim z 1957 roku, a mimo to blisko 70 lat później ten temat wciąż jest aktualny.

Jak twierdzi Joanna Burnos, od 2014 roku toczy się ożywiona dyskusja w UE i zostały wydane w tej sprawie konkretne dyspozycje.

– Dziś mamy do czynienia z chyba najbardziej progresywnym składem Komisji Europejskiej w historii, dzięki czemu realizowana jest szeroko zakrojona strategia równości płci w Unii Europejskiej na lata 2020-25. Dzięki temu mamy do czynienia z dyrektywą dotyczącą transparentności wynagrodzeń i równości płacy, a także z kobietami w zarządach. To będą już konkretne obostrzenia i rzeczy do zaimplementowania zarówno po stronie pracodawcy, jak i pracownika. Na przykład nie będzie można już pytać o dotychczasowy poziom wynagrodzenia podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a w przypadku organizacji zatrudniającej ponad 250 osób trzeba będzie raportować, jaka jest faktyczna luka płacowa. Jeśli przekroczy ona 5 proc., to będą musiały być wdrażane działania zaradcze, na które będzie przysługiwało 6 miesięcy.

Nie tylko kwestia wizerunku

Coraz częściej organizacje same zauważają potrzebę wprowadzenia równości wynagrodzeń.

Jak twierdzi Rafał Sekuła, dyrektor Biura HR Emitel S.A., kandydaci do pracy coraz częściej pytają nie tylko o wysokość wynagrodzenia i oferowane benefity, ale również jak dbamy o środowisko i jak dbamy o włączanie kobiet na rynek pracy.

– To nie tylko buduje nasz wizerunek, ale pozwala nam zmniejszyć koszty rekrutacji i mieć szybszy dostęp do kadry – uważa Rafał Sekuła. – Dla firmy opartej o istotne wartości, to jest rzecz ważna i oczywista nie tylko ze względu na finanse. Każda organizacja musi mieć własną receptę na to. Nie ma jednej uniwersalnej. Warto się tu opierać o dane, które pozwalają nam spojrzeć na wiele spraw bardziej obiektywnie. Chodzi tu m.in. o raporty płacowe, które pozwalają porównać zarobki kobiet i mężczyzn, aby dowiedzieć się jak wygląda luka płacowa. Bardzo ważną kwestią jest też słuchanie ludzi. Tak naprawdę to od nich bierzemy pomysły, co możemy usprawnić w organizacji i to daje naprawdę ciekawe efekty.

Z kolei Katarzyna Broniarek- Niemczycka, dyrektorka ds. komunikacji w IKEA Retail, twierdzi, że tam luka płacowa wynosi dokładnie 1,3 proc.

– Od 2018 roku badamy ją, robiąc roczne audyty i patrzymy, co się za tym kryje – mówi Katarzyna Broniarek- Niemczycka. – Z naszych obserwacji wynika, że to się wiąże z funkcjami opiekuńczymi, które pełnią kobiety, choć u nas osób na urlopie macierzyńskim nie omijają podwyżki. Wprowadziliśmy też 4-tygodniowy urlop tacierzyński, z którego skorzystało już prawie 400 ojców. Zdarzyło się nam również zaproponować jednej z pań wyższe wynagrodzenie niż to, o które prosiła.

Oni doceniają i szanują pracę kobiet

Według Katarzyny Woszczyny, prezes Alliance Business Connect, w ostatnim czasie bardzo rośnie świadomość dotycząca luki płacowej.

– Zaczynamy zdawać sobie sprawę, że to jest niekorzystne i dla pracowników, i dla pracodawców, ale również dla gospodarki – twierdzi Katarzyna Woszczyna. – Rozwiązania w postaci przepisów, mające na celu likwidację luki płacowej, tak naprawdę istnieją. Mówią one o tym, że kobieta i mężczyzna wykonujący tę samą pracę, nie mogą zarabiać różnie, bo to jest dyskryminacja. Jednak jestem zawsze za tym, żeby ludzi motywować i podnosić ich świadomość, zamiast działać opresyjnie.

Według niej doskonałym przykładem jest Islandia, gdzie nie ma nierówności w wynagradzaniu kobiet i mężczyzn.

– Jednak zanim zostało to wprowadzone jako przepisy, poprzedził to czas, kiedy budowano tam świadomość i nagradzano te firmy, które takich nierówności nie mają – mówi Katarzyna Woszczyna. – W związku z tym teraz również w Polsce mamy Certyfikat Równości Płac. Jego pierwszą zaletą jest to, że każda firma może po pierwsze sprawdzić się przechodząc przez ten rodzaj audytu, a po drugie, w czasach, kiedy rynek pracy jest trudny, posiadanie takiego certyfikatu jest ogromnym wyróżnikiem dla pracodawcy. Mówi kobietom, że w danej firmie ich praca jest doceniana i szanowana.

Podczas tegorocznej konferencji Impact24 wręczono Certyfikaty Równości Płac "Dziennika Gazety Prawnej". Otrzymały je firmy:

  • DHL
  • Santander Bank Polska
  • Smay Sp. z o.o.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spółka polskich naukowców wyceniona na 500 mln USD. Rzuca wyzwanie OpenAI i Anthropicowi
Tematy

Komentarze (22)

dodaj komentarz
maciejka50
W mojej firmie główna księgowa ma 2 zastępców. Jednym jestem ja (mężczyzna), drugim kobieta, która jest z rodziny udziałowców. Zgadnijcie, który z zastępców więcej zarabia?
inwestorone
Wydaje mi się, że jeżeli wykonujecie to samo i nie ma różnic kompetencyjnych to możesz mieć uzasadnione roszczenia do swojego pracodawcy. Kwestia tylko strategii: czy będziesz się domagał swojego w trakcie trwania stosunku pracy, czy zagrasz "przygotowanymi kartami" po zakończeniu współpracy już na wokandzie sądowej.
bartoszw1973
Politycy w Polsce i UE zajmują się pierdołami a Chińczycy w tym czasie bazę na Księżycu planują.
inwestorone
Na równości wynagrodzenia na tym samy stanowisku straci pracodawca. Podam prosty przykład. W zespole sprzedawców mam cztery osoby, z czego ja i trzy kobiety. Niby robimy to samo, ale tylko ja potrafię i mam doświadczenie w przeprowadzaniu pewnych transakcji. Moje koleżanki nie tyle, że nie mogą, ale nie chcą ich wykonywać - przez Na równości wynagrodzenia na tym samy stanowisku straci pracodawca. Podam prosty przykład. W zespole sprzedawców mam cztery osoby, z czego ja i trzy kobiety. Niby robimy to samo, ale tylko ja potrafię i mam doświadczenie w przeprowadzaniu pewnych transakcji. Moje koleżanki nie tyle, że nie mogą, ale nie chcą ich wykonywać - przez co ja zarabiam więcej od nich o 20%. Jeżeli pracodawca podniósłby im wynagrodzenia ja bym się zwolnił i już nikt by nie miał doświadczenia w pewnych specyficznych transakcjach. Kto by na tym zyskał?
po_co
To jest bardzo konkretna sytuacja w Twojej firmie i nie jest to przykład bazujący na różnicy płci, a różnicy kompetencji.
fiat126p
Proste - takie wynagrodzenie na jakie się umówiono.
Temat był tysiące lat temu wałkowany. Trochę się różni bo dotyczy nierównego czasu pracy:
https://poezja.org/wz/interpretacja/4190/Przypowiesc_o_robotnikach_w_winnicy_streszczenie_interpretacja_znaczenie
Wszelkie parytety, sztuczne narzucanie jakie mają być umowy są
Proste - takie wynagrodzenie na jakie się umówiono.
Temat był tysiące lat temu wałkowany. Trochę się różni bo dotyczy nierównego czasu pracy:
https://poezja.org/wz/interpretacja/4190/Przypowiesc_o_robotnikach_w_winnicy_streszczenie_interpretacja_znaczenie
Wszelkie parytety, sztuczne narzucanie jakie mają być umowy są niemal zawsze szkodliwe.
inwestorone odpowiada po_co
Zgodzę się w pełni. Z tym, że mainstream domaga się wzrostu wynagrodzenia właśnie z powodu płci. Ten przytoczony przykład pokazuje, że podwyżki tylko z tego powodu, że wykonujemy to samo na tym samym stanowisku nie są zasadne i na korzyść pracodawców.
inwestor.pl
Nie luka płacowa a różnica w efektywności pracy.
po_co
Każde stanowisko ma swoje określone widełki płacowe, co więcej w firmach gdzie dział kadr jest oddzielony od działu finansowego, widełki są sztywne i bardzo trudno jest zrobić wyjątki.
Wyjątek nie tylko wymaga zgody właściwego kierownika, a w zasadzie bardzo często dyrektora który po prostu zarządza budżetem ale również zgody
Każde stanowisko ma swoje określone widełki płacowe, co więcej w firmach gdzie dział kadr jest oddzielony od działu finansowego, widełki są sztywne i bardzo trudno jest zrobić wyjątki.
Wyjątek nie tylko wymaga zgody właściwego kierownika, a w zasadzie bardzo często dyrektora który po prostu zarządza budżetem ale również zgody działu kadr i działu finansów.
Kolejne sprawa jest taka, że gdy pracownik wyraźnie wykracza poza widełki płacowe to jego pensja jest wyrównywana, gdy jest zbyt niska (chociaż nie zawsze odbywa się to od razu i w tym samym roku fiskalnym) albo gdy przekracza te widełki wypłacana jest tak zwana kwota ryczałtowa.
W niektórych korporacjach dodatkowo pracownik musi być awansowany gdy jego pensja jest wyraźnie wyższa.

Kierownik, który chciałby "ukarać" kogoś za to, że jest kobietą, czarnoskórym, nieheteronormatywnym, itd. musiałby sporo się natrudzić, a to oznacza, że musiałby zainwestować w takie działanie swój czas i to sporo czasu.
Zarządzam zespołem ponad 10 inżynierów i odpowiadam za ponad 10 dużych projektów i 500 mniejszych zadań rocznie, nie mam czasu się dobrze wyspać więc gdybym do tego chciał jeszcze kombinować z czyjąś pensją to naprawdę musiałbym mieć siano w głowie.

Widełki płacowe na danym stanowisku to zazwyczaj +/- 20% od średniej określanej na podstawie danych z GUS i analiz rynkowych.
Wbrew temu co mówią pracownicy te średnie są bardzo dobrze znane, co więcej znane są również informacje dotyczące przepływu pracowników oraz tego z jakich firm do jakich przepływają i dlaczego.

Więc jak ktoś zaczyna swój magiczny spektakl od stwierdzenia, a w IT to zarabia się 20k zł na stanowisku seniora to z jednej strony ma rację, a z drugiej bredzi jak potrzaskany - zazwyczaj po prostu nie wie jakie sektory porównuje ze sobą oraz jakie kompetencje.

Wracając do dysproporcji płac, w moim zespole kobiety zazwyczaj zarabiały więcej niż mężczyźni bo wynikało to z ich kompetencji.
Bzdurą jest, że kobiety nie potrafią negocjować stawek, są w tym temacie dużo bardziej otwarte niż mężczyźni.
Panowie zazwyczaj albo grożą i rzucają papierami albo kryją się z informacją do ostatniego momentu, kiedy nie ma zbyt wiele czasu na reakcję.

Panie z którymi pracowałem były bardzo cierpliwe i potrafiły rozmawiać o finansach na przestrzeni kilku miesięcy, panom przychodzi to dużo trudniej i w zasadzie nigdy nie negocjują.
W sytuacji gdy musiałem odmówić podwyżki, panie potrafiły szukać rozwiązań, a panowie najczęściej traktują temat jako zamknięty.

Sporo zależy od kierownika, bo można mieć kierownika wariata i z takimi trzeba inaczej to prawda, ale nieprawdą jest że pracodawcy karzą kogoś za płeć.

Jeżeli pracownik zarabiająca X zł, potrafi przynieść Y zł dochodu firmie, to nie ma znaczenia jaką ma płeć, tym bardziej na stanowiskach wymagających wysokich kompetencji bo tacy ludzie są szeroko znani.
W świecie inżynierów, bardzo często zdarza się, że technologie rozwijane są przez kilkanaście bardzo dobrze znających się osób, firmy konkurują o takich pracowników i nikt nie będzie obniżał stawek po to aby stracić kluczowego pracownika.

Takie rzeczy mogą odbywać się w dyskoncie gdzie pracownik nie jest istotny bo na jego miejsce znajdzie się 20 nowych, ale w świecie gdzie liczą się kompetencje, wiedza, wykształcenie i doświadczenie płeć nie ma znaczenia - aczkolwiek będąc szczerym mogą trafić się drwiny.

Panowie bardzo trudno akceptują fakt, że kobieta jest od nich bardziej kompetentna i z tego powodu uwypuklają każdą jej wpadkę i wynoszą do rangi porażki roku. Niemniej to są jednak dwie różne sprawy.

Na koniec dodam, że największym problemem przy zatrudnianiu wykształconych pań jest fakt, że na średnim poziomie na rozmowie pojawia się 1 pani na 10 kandydatów, a na poziomie kadry zarządzającej C potrafi pojawić się 1 pani na 50/100 kandydatów, chociaż szczerze powiem, że 90% z ogólnej liczby kandydatów na tym poziomie to często ludzie niekompetentni bez względu na płeć, którzy znaleźli się tam tylko i wyłącznie dlatego, że mają dyplom kupiony i zrobiony w 2 tygodnie oraz znajomych którzy wepchnęli ich wcześniej na stanowiska.
Niemniej tacy kandydaci sprawdzają się w spółkach, które są kontrolowane przez czynnik dzięki któremu mają pracę (czasem jest o państwo, czasem polityka, a czasem inne układy bo w biznesie jest ich równie wiele), ale czysto biznesowo nikt na nich nie zwraca uwagi.
jaroslawzbigniew
Pani minister masło maślane. Stanowiska pracy dla osób z wyższym wykształceniem to nie etaty. Pensje się negocjuje. Wysokość uposażenie zależy od kwalifikacji i dyspozycyjności. A z tym ostatnim jest u kobiet słabo (pierwsze na zwolnieniu).

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki