W grudniu ceny niemieckich producentów rosły w rekordowo wysokim tempie, szokującym ekonomistów. To statystyczne pokłosie grudniowego kryzysu energetycznego w Unii Europejskiej.


Indeks cen dóbr przemysłowych (PPI) w Niemczech był w grudniu o zdumiewające 5% wyższy niż w listopadzie oraz o rekordowe 24,2% wyższy niż w grudniu 2020 roku – poinformował Destatis. Ceny producentów u naszych zachodnich sąsiadów rosły więc nawet szybciej niż podczas obu kryzysów naftowych z lat 70. XX wieku.
Podobnie jak pół wieku temu także teraz głównym winowajcą przemysłowej inflacji była energia, której ceny poszły w górę o 69% rdr oraz były aż o 15,7% wyższe niż w listopadzie. Gaz ziemny podrożał o 121,9% (tak, więcej niż podwoił się w cenie), a ceny energii elektrycznej odnotowały wzrost o 74,3% rdr.
To statystyczne podsumowanie grudniowego wyskoku hurtowych cen gazu ziemnego w Europie. W szczytowym momencie stawki na holenderskiej giełdzie były blisko 10-krotnie wyższe niż rok wcześniej. Więcej o przyczynach tego kryzysu można przeczytać w artykule zatytułowanym „Europa przejechała się na drogim gazie”.
Jednakże nawet bez uwzględnienia cen energii inflacja producencka w Niemczech przyjęła dwucyfrową wartość. PPI bez cen energii odnotował bowiem wzrost o 10,4% rdr. Galopująca inflacja producencka już od kilku miesięcy przekłada się na ceny w sklepach. W grudniu inflacja CPI w Niemczech przekroczyła 5% i osiągnęła najwyższą wartość od 10 lat.

Przeczytaj także
KK






























































