Rozlokowanie na Bałtyku dwóch okrętów rosyjskich, które mogą przenosić broń nuklearną, jest zachowaniem agresywnym i nieodpowiedzialnym - ocenił w piątek minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.


Ministerstwo obrony Szwecji potwierdziło w środę, że dwie rosyjskie korwety Bujan-M, mogące przenosić broń atomową, wpłynęły we wtorek wieczorem na wody Morza Bałtyckiego.
Waszczykowski w radiowej Trójce powiedział, że jest to "dość prowokacyjne zachowanie, dlatego że ze strony NATO od lat nie ma takiego zachowania wobec Rosji".
ReklamaZobacz także
"Decyzje, jakie podjęło NATO na ostatnim szczycie w Warszawie o wzmocnieniu bezpieczeństwa poprzez rozlokowanie tutaj czterech grup batalionowych, są tylko pewnym symbolem poparcia dla tzw. krajów wschodniej flanki, natomiast nie są to wydarzenia wojskowe o tej wadze, które mogłyby skłaniać Rosję do myślenia, że cokolwiek jej zagraża z naszej strony" - mówił minister spraw zagranicznych.
"Rozlokowanie okrętów, które mogą przenosić również broń nuklearną, jest zachowaniem agresywnym i nieodpowiedzialnym, nieodpowiednim, niestosowną reakcją do decyzji podjętych przez Sojusz w lipcu w Warszawie" - dodał.

Szwedzka gazeta "Aftonbladet" napisała, że dwa rosyjskie okręty z Floty Czarnomorskiej minęły we wtorek wieczorem duńską cieśninę Wielki Bełt, kierując się w stronę Bałtyku. Prawdopodobnie, jak zaznaczają media, jednostki wpłyną do rosyjskiej enklawy - Kaliningradu. Początkowo sądzono, że pozostaną one na Morzu Śródziemnym, aby wzmocnić udział Rosji w walkach w Syrii.
"Tym, co najbardziej niepokoi, jest fakt wyposażenia okrętów w rakiety dalekiego zasięgu, o znacznie większym zasięgu niż niedawno przeniesione do Kaliningradu rakiety Iskander" - pisze "Aftonbladet".
Według szwedzkich mediów zdolne do przenoszenia broni jądrowej rosyjskie rakiety w regionie bałtyckim mogą teoretycznie osiągnąć cel oddalony maksymalnie o 2,6 tys. kilometrów. (PAP)
mce/ itm/





























































