Kwiecień był trzecim miesiącem z rzędu, w którym odnotowano wzrost globalnych cen żywności – podała oenzetowska agenda ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Szok na rynkach paliwowych sugerowałby, że to dopiero początek hossy na rynkach płodów rolnych.


Indeks FAO mierzy światowe ceny podstawowych towarów spożywczych: zbóż, olejów jadalnych, mięsa, nabiału i cukru. W poprzednim miesiącu wskaźnik ten poszedł w górę o 1,7% mdm i był o 2,0% wyższy niż w kwietniu 2025 roku – poinformowała Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).
Wprawdzie roczna dynamika tego wskaźnika wciąż jest stosunkowo niska, to jednak indeks FAO zanotował właśnie trzeci z rzędu wzrostowy miesiąc. W majowym raporcie tej organizacji wprost napisano, że wyższe ceny płodów rolnych są spowodowane wysokimi kosztami energii i zakłóceniami dostaw z Bliskiego Wschodu.
- Pomimo zakłóceń związanych z kryzysem w Cieśninie Ormuz globalny system rolniczy nadal wykazuje odporność. Ceny zbóż jak dotąd wzrosły tylko umiarkowanie, wspierane przez relatywnie silne zapasy i adekwatne zasoby z poprzednich sezonów. Jednakże oleje roślinne doświadczają silniejszych wzrostów cen napędzanych po części przez wyższe ceny ropy naftowej, co zwiększa popyt na biopaliwa – napisał w komentarzu do kwietniowych danych Máximo Torero, główny ekonomista FAO.
Względem marca faktycznie najmocniej zdrożało oleje (aż o 5,9% mdm). W górę poszły też ceny mięsa (o 1,3% mdm) oraz zbóż (o 0,9% mdm). Potaniał za to nabiał (o 1,1% mdm) oraz cukier (o 4,2% mdm). Względem stanu sprzed 12 miesięcy najbardziej wzrosły jednak tylko ceny olejów - 22,7% rdr. Za to cukier był o 21,2% tańszy niż przed rokiem i o tyle samo spadły ceny nabiału.

Kryzys paliwowy może napędzić agrohossę
- Światowe ceny pszenicy wzrosły o 0,8% z powodu obaw o suszę w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych i wyższego prawdopodobieństwa niższych od średniej opadów w Australii. Wzrost był też wzmacniany przez oczekiwaną redukcję zasiewów pszenicy w 2026 roku. Z powodu wysokich cen nawozów rolnicy przerzucają się na uprawy potrzebujące mniejszego zużycia nawozów – napisano w komunikacie FAO.
Choć nominalne odczyty indeksu FAO znajdują się na bardzo wysokich poziomach (wyższe niż obecnie były jedynie w latach 2021-22 oraz w 2011), to w ujęciu realnym (czyli po uwzględnieniu inflacji) znajdujemy się poniżej tamtych kryzysowych poziomów. Powoli zbliżamy się jednak do wartości, które w latach 2010-11 wywołały falę rewolt i buntów w krajach arabskich („arabska wiosna”) i które podbiły światową inflację w roku 2022, kiedy to czasowo wstrzymane zostały dostawy z Ukrainy i Rosji.
Rzecz w tym, że rynki rolne zwykle poruszają się w ramach wieloletnich trendów. Poprzednia hossa rozpoczęła się w połowie 2020 roku i swój punkt kulminacyjny osiągnęła w marcu 2022 roku. Przez kolejne dwa lata ceny zbóż, mięsa czy cukru systematycznie spadały, osiągając cykliczne minimum na początku 2024 roku. Mamy zatem za sobą już ponad dwa lata „cichej hossy” na rynkach rolnych. Jednakże jak dotąd ceny nie wzrosły aż tak znacząco. Od wspomnianego wcześniej minimum indeks FAO podniósł się raptem o 11%. To jednak może się zmienić w kolejnych miesiącach i kwartałach, gdy w podaż uderzy skokowy wzrost cen oleju napędowego i nawozów sztucznych.
O nadchodzących podwyżkach kilka dni temu informował prezes Maspeksu Krzysztof Pawiński. - Mówię o czymś, co się niechybnie wydarzy, bo każda rozsądna firma kwartał, czy dwa do przodu ma pewną stabilizację ceny i zamknięte kontrakty. Dlatego dowiemy się pod koniec czerwca, jak wygląda sytuacja. W mojej ocenie będą znowu niejednocyfrowe procentowe wzrosty kosztów, które przełożą się na ceny - powiedział w rozmowie z PAP Biznes prezes Krzysztof Pawiński.
Szef Maspeksu przypomniał, że uprawa owoców, warzyw i zbóż wiąże się z nawozami. - - A nawozy to gaz. Maszyny rolnicze to olej napędowy, a jest jeszcze cały transport i logistyka. To wszystko jest utkane z energii – dodał Pawiński.
Dlatego też dalsze podwyżki cen żywności już nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Choć skala „spożywczej inflacji” ma szansę być wyraźnie mniejsza niż w latach 2021-22, to jednak finalnie wszyscy odczujemy to na własnych portfelach. Pamiętajmy, że po ostatnim kryzysie energetycznym indeks FAO zanotował skok o 40%, a opóźniona względem tego wskaźnika ceny żywności w polskim CPI odnotowały dynamikę rzędu 25% w skali roku. Warto też wiedzieć, że żywność i napoje bezalkoholowe mają blisko 26-procentowy udział w gusowskim „koszyku inflacyjnym”.






























































