Niemal wszystkie banki centralne na świecie pracują nad cyfrową formą pieniądza. Pojawiają się jednak pierwsze sygnały słabnącego entuzjazmu, zwłaszcza gdy chodzi o e-gotówkę dla konsumentów. W dwóch znaczących gospodarkach władze monetarne powiedziały „stop”.


Cykl życia nowych technologicznych idei był już wielokrotnie opisywany, a karierę zrobił zwłaszcza schemat autorstwa firmy doradczej Gartner. Jednym z pierwszych etapów ścieżki powtarzanej przez nowinki jest pompowanie wygórowanych oczekiwań. Po nim nadchodzi „dolina rozczarowań”.
Cyfrowy pieniądz banku centralnego (CBDC) nadal zasługuje na miano ekscytującej nowości, znajdującej się na radarze większości instytucji odpowiedzialnych za pierwotną emisję pieniądza. Pod koniec 2023 r. do prowadzenia prac nad e-gotówką, mniej lub bardziej zaawansowanych, przyznawało się aż 94 proc. banków centralnych przebadanych przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych. Czasy owczego pędu jednak się kończą.
Z sondażu BRM wynikało, że w krajach rozwiniętych gospodarczo nastąpił zdecydowany wzrost zainteresowania jedną z wersji CBDC – tzw. hurtowym e-pieniądzem. Przypomnijmy, że taka forma innowacja tworzona jest z myślą o rozliczeniach niedostępnych dla szerokiej publiczności. Hurtowy CBDC może służyć sektorowi finansowemu, przedsiębiorstwom i sektorowi publicznemu. Nie jest to zatem cyfrowy odpowiednik gotówki, a raczej poszerzenie dostępu do rachunków w banku centralnym okraszone technicznymi eksperymentami z np. nowymi typami transakcji.
E-gotówka trafia na boczny tor
Detaliczna wersja CBDC budzi tymczasem coraz więcej wątpliwości. W ostatnich tygodniach o wstrzymaniu prac nad cyfrowym pieniądzem w tym wydaniu poinformował bank centralny Kanady. Instytucja przez kilka lat prowadziła eksperymenty z zastosowaniem technologii rozproszonego rejestru (DLT) i rozwijała badania nad wpływem ewentualnego wdrożenia e-pieniądza na gospodarkę i system finansowy.

Nieco łagodniej wątpliwości wobec detalicznego CBDC zasygnalizował bank centralny Australii. RBA wskazał, że Australijczycy mają do dyspozycji wystarczający zestaw opcji w ramach systemu płatniczego w obecnym kształcie. Nie ma zatem, na razie, publicznego interesu, który uzasadniałby emisję cyfrowego pieniądza banku centralnego w wersji dostępnej dla konsumentów.
CBDC nie pomoże wykluczonym
W jednej z publikacji Bank of Canada pochylono się nad wizją CBDC jako następcy papierowego pieniądza i jako leku na finansowe wykluczenie. Badacze wskazali, że cyfrowa gotówka nie ma szans na zapewnienie poziomu anonimowości transakcji odpowiadającego analogowemu poprzednikowi. Zwrócili również uwagę na nierealność pewnych nadziei wiązanych z e-pieniądzem.
O CBDC mówi się czasem jako narzędziu, które pozwoli wesprzeć te grupy konsumentów, które dziś polegają przede wszystkim na gotówce. Gdyby fizyczny pieniądz zaczął tracić cechę powszechnej akceptacji, e-gotówka miałaby wypełnić tę lukę i dać zagrożonym płatniczym wykluczeniem szansę na uczestnictwo w finansowym obiegu.
Badacze Bank of Canada podkreślają jednak, że taki scenariusz mógłby się ziścić tylko, gdyby CBDC stał się powszechnie akceptowanym narzędziem. Tymczasem większość konsumentów nie ma żadnej motywacji, by zmienić swoje nawyki płatnicze, a akceptanci (sklepy, e-handlowcy) „wchodzą” tylko w innowacje, które zostały przyjęte już przez płatników. I vice versa – konsumenci gotowi są skorzystać z nowości, gdy jest już gotowa sieć akceptacji.
Inaczej mówiąc, e-gotówka będzie musiała się zmierzyć z typowym dla systemów płatności problemem „jajko czy kura” – obie strony rynku (płacący i przyjmujący płatności) muszą wejść na pokład, by można było mówić o sukcesie. „W innym przypadku nisza konsumentów zmagających się ze znaczącymi trudnościami w realizacji płatności nie mogłaby skorzystać z zalet detalicznego (payment-oriented) CBDC” – wskazano w artykule.
Fala wątpliwości dopiero wzbiera
Sygnały płynące z Kanady i Australii to tylko najświeższe przykłady coraz bardziej powszechnego ochłodzenia atmosfery wokół CBDC. Po kilku pierwszych wdrożeniach cyfrowego pieniądza na świecie nie byliśmy świadkami lawiny kolejnych debiutów. Wręcz przeciwnie, nastąpiła znacząca cisza.
„Opierając się na liczbie banków centralnych, które wskazały, że bardzo prawdopodobnie wyemitują CBDC w ciągu najbliższych lat, możemy oczekiwać 6 kolejnych detalicznych schematów cyfrowego pieniądza i 9 hurtowych do końca tej dekady” – wskazano w raporcie Banku Rozliczeń Międzynarodowych opisującym stan na koniec 2023 r. Znamienne, że szacunki obniżono względem poprzedniej edycji opracowania.
Narodowy Bank Polski od początku należał do grona sceptycznie nastawionych wobec CBDC. Bank nie prowadził zaawansowanych prac nad uruchomieniem cyfrowego pieniądza, a w lipcu 2024 r. po raz ostatni potwierdzał, że nie przygotowuje się do jego emisji. Niewykluczone, że ta bierność się opłaci, a e-gotówka w detalicznym wydaniu poczeka na bardziej odpowiednie czasy.


























































