Poniedziałkowa sesja na Wall Street potwierdziła najgorsze obawy pesymistów. Po przełamaniu kluczowych wsparć giełdowe indeksy runęły w dół. S&P 500 zatrzymał się dopiero na poziomie 700 punktów, zaś średnia przemysłowa Dow Jonesa po raz pierwszy od 1997 roku zamknęła się wynikiem niższym niż 7.000 pkt. Dzisiaj w Nowym Jorku oprócz akcji taniały też surowce (ropa o prawie 10%), a zyskiwały obligacje skarbowe.
Najdziwniejsze było to, że inwestorów przestraszyły wiadomości, o których głośno spekulowano już od kilka dni. Zgodnie z nieoficjalnymi doniesieniami strata AIG za czwarty kwartał wyniosła rekordowe 61,7 mld dolarów (99,3 mld $ za cały 2008 rok). Rząd Stanów Zjednoczonych dołożył do spółki kolejne 30 mld $ - w sumie największa w USA grupa ubezpieczeniowa wydrenowała kieszenie amerykańskich podatników o 180 mld $.
„Panuje strach, że rządowa pomoc dla spółek „zbyt dużych by upaść” nie będzie miała końca. Rząd po raz trzeci uratował Citigroup, zaś AIG otrzymała czwartą rundę wsparcia” – powiedział Reutersowi Fred Dickson, strateg rynkowy w firmie D.A. Davidson & Co.
Ostatecznie w poniedziałek DJIA spadł o 4,24%, kończąc dzień na najniższym poziomie od maja 1997 roku. Indeks S&P500 zanurkował o 4,66%, po raz pierwszy od października 1996 roku notując wynik poniżej 700 pkt. Nasdaq stracił 3,99%, osiągając wartość 1.322,85 pkt. Drugą sesję z rzędu na NYSE odnotowano wyraźnie wyższe obroty. Chicagowski indeks zmienności VIX (zwany też indeksem strachu) wzrósł o 13,6% i jest najwyższy od 20. stycznia.
Pod kreską znalazły się wszystkie 30 największe spółki, zaś kurs General Electric spadł o 10,7%, schodząc do najniższego poziomu od 16 lat. Akcje Citigroup straciły na wartości 20%, zaś wyceny pozostałych dużych banków obniżyły się po 7-10%. Szybko traciły też spółki z branży medycznej i farmaceutycznej, którym szkodziły plany budżetowe administracji Baracka Obamy. Grono największych spadkowiczów uzupełniały firmy z branży energetycznej.
Przeceny nie zatrzymały nieco lepsze od oczekiwań dane makro. W styczniu zarówno wydatki jak i dochody Amerykanów wzrosły bardziej od oczekiwań, a stopa oszczędności osiągnęła najwyższą wartość od roku 1995. W lutym drugi miesiąc z rzędu wzrósł wskaźnik ISM dla sektora wytwórczego. Jednak wynik na poziomie 35,8 pkt. wciąż wskazuje na głęboką recesję, a i wartości głównych subineksów pozostawiają dużo do życzenia (poprawił się tylko wskaźnik bieżącej produkcji).
K.K.





























































