Przebieg wczorajszej sesji na rynkach naftowych pokazuje, jak w ciągu kilku ostatnich miesięcy zmieniło się nastawienie giełdowych graczy. Przede wszystkim zaczynają oni lekceważyć informacje z południa USA, gdzie kolejny tegoroczny huragan „Ike” zmusił firmy naftowe do ewakuacji i zamknięcia większości platform wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej. W rezultacie produkcja ropy w tym regionie spadła o 96 proc., a gazu ziemnego o 73 proc. Ponadto żywioł zbliża się do Teksasu, zagrażając tamtejszym rafineriom, gdzie przerabianych jest blisko 25 proc. amerykańskiej ropy.
Co na to rynek? Początkowo cena surowca zaczęła rosnąć. Za ropę z dostawą październikową płacono 103 dol., o 1,5 dol. więcej niż dzień wcześniej. Również baryłka ropy z Morza Północnego wyceniana w Londynie minimalnie zdrożała i zbliżyła się do 99 dol. – Jeszcze przed kilkoma miesiącami w reakcji na podobne informacje cena wystrzeliłaby w górę – twierdzi Rick Mueller z amerykańskiego Energy Security Analysis. Jednak zdaniem analityków tamte czasy przeszły już do historii – po kilku godzinach ceny zaczęły spadać, by w przypadku ropy WTI po raz pierwszy od pięciu miesięcy obniżyć się poniżej 100 dol.
W ciągu trzech miesięcy notowania za baryłkę ropy spadły o blisko 50 dolarów. Za oceanem wokół prób udzielenia odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało, ostatnio zrobiło się nerwowo.
Burzę zapoczątkował raport autorstwa Michaela Mastersa i Alana White’a, zarządców funduszy hedgingowych, którzy powstanie przebitej pod koniec lipca bańki naftowej wiążą z aktywnością inwestorów instytucjonalnych, szczególnie tych zarabiających na wzrostach cen indeksów surowcowych. Ich udział w rynku miał sięgać nawet 70 proc. Spadki cen mają ich zdaniem związek z realizacją zysków przez fundusze. W odpowiedzi amerykański nadzór rynków terminowych CFTC wydał opracowanie, w którym przekonuje, że to nieprawda.
Gra toczy się o dalszy los całego rynku surowców. Amerykańscy parlamentarzyści postanowili zająć się spekulacjami i od miesięcy senackie komisje śledcze szukają winnych eksplozji cenowej. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie zmiana regulacji rynku kapitałowego.
Błażej Dowgielski
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat






























































