REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sprzedaż alkoholu osobie nietrzeźwej, czyli jak trudno jest postępować zgodnie z prawem

Marcin Lekki2014-01-12 06:00
publikacja
2014-01-12 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Sprzedaż alkoholu osobie nietrzeźwej, czyli jak trudno jest postępować zgodnie z prawem
Sprzedaż alkoholu osobie nietrzeźwej, czyli jak trudno jest postępować zgodnie z prawem
/ thetaXstock

Sprzedaż alkoholu osobie nietrzeźwej jest w Polsce zakazana. Sprzedawca ma jednak bardzo ograniczone możliwości kontroli klientów. Jak się okazuje, chwila nieuwagi może ściągnąć na sprzedawcę dotkliwe kary. Co gorsza, postępowanie zgodnie z literą prawa jest często niemożliwe.

alkohol
foto: Thinkstock 

- Pracuję w osiedlowym sklepie spożywczym. Wczoraj wieczorem do sklepu wszedł dorosły mężczyzna, chciał kupić alkohol, więc mu go sprzedałam. Wychodząc ze sklepu, został zatrzymany przez policjantów i zbadany alkomatem. Okazało się, że jest nietrzeźwy, choć jego zachowanie zupełnie na to nie wskazywało. Czy sklep, w którym pracuję, straci koncesję? Jakie sankcje mi grożą? – pyta w e-mailu do redakcji Bankier.pl czytelniczka.

Kiedy i komu można sprzedawać alkohol?

Zacznijmy więc od początku. Alkohol można sprzedawać dopiero po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia (osobnego dla napojów z zawartością alkoholu poniżej 4,5% oraz piwa, między 4,5% a 18%, oraz powyżej 18%), które wydaje wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Aby takie zezwolenie otrzymać, potrzebna jest pozytywna opinia gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych – ta sprawdzi, czy lokalizacja punktu sprzedaży jest zgodna z uchwałami gminy. Po pozytywnie rozpatrzonym wniosku należy dokonać opłaty. Dla nowych punktów opłata wynosi 525 zł dla dwóch pierwszych grup oraz 2100 zł dla trunków 18-procentowych i mocniejszych. Dla przedsiębiorców przedłużających zezwolenie opłata jest uzależniona od tego, ile alkoholu sprzedali wcześniej.

Wakacje na giełdzie

papierosy »Zabrali automaty do papierosów. Czy to koniec taniego palenia?

Zezwolenie może zostać odebrane przedsiębiorcy w określonych sytuacjach, między innymi, gdy zostanie złamana ustawa o wychowaniu w trzeźwości*. Ta z kolei zakazuje m.in. sprzedaży napojów alkoholowych osobom nietrzeźwym. Odebranie koncesji to jednak nie jedyna konsekwencja. – Pracownikom, którzy naruszyli ten zakaz, również grozi odpowiedzialność karna, tj. kara grzywny według przepisów o postępowaniu karnym - mówi Beata Walczyńska-Zbylut, adwokat w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

- Wymieniona wyżej ustawa * zabrania sprzedaży i podawania napojów alkoholowych m.in. osobom, których zachowanie wskazuje, że znajdują się w stanie nietrzeźwości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy) – zaznacza Walczyńska-Zbylut. W tym samym artykule ustawy mowa jest też o tym, że jeśli sprzedawca ma wątpliwości co do pełnoletności nabywcy, ma prawo zażądać okazania dokumentu stwierdzającego jego wiek. Ustawa milczy natomiast w kwestii sprawdzenia stanu trzeźwości kupującego.

Z osobą nietrzeźwą mamy do czynienia, gdy poziom alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila (0,25 mg alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza). W takiej sytuacji najbardziej sensowny (choć zapewne trudny do przeprowadzenia) wydaje się pomiar trzeźwości. Nie jest to jednak takie proste: - Definitywne ustalenie powyżej opisywanej okoliczności możliwe jest zatem dopiero po przeprowadzeniu specjalistycznych badań w tym zakresie – uważa nasz ekspert.

Jak nie wpaść? Nie sprzedawać

Stwierdzenie, czy osoba wchodząca do sklepu jest nietrzeźwa (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi) lub jest w stanie po spożyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila), może być wyjątkowo trudne, szczególnie, że każdy organizm reaguje na alkohol w inny sposób. Beata Walczyńska-Zbylut radzi, aby dokładnie obserwować klientów: - Przed sprzedażą alkoholu konkretnej osobie konieczna jest obserwacja zachowania takiej osoby i – przy przyjęciu wiedzy i doświadczenia przeciętnego obywatela – ustalenie, czy jej zachowanie stwarza realną możliwość oceny, że znajduje się ona w stanie nietrzeźwym. Najczęściej chodzić zatem będzie o takie zachowanie jak: bełkotliwa mowa, zachwianie równowagi, nieskoordynowane ruchy, czasami agresja słowna lub fizyczna.


5 trudnych sytuacji dla dłużnika »Od stycznia po piwo będziesz chodził z butelką zwrotną

Co zatem w przypadku naszej czytelniczki? Zgodnie z interpretacją Beaty Walczyńskiej-Zbylut należy stwierdzić, że wobec takich okoliczności nie powinny zostać wyciągnięte konsekwencje. – Decydujące znaczenie ma ustalenie, czy można było - uwzględniając doświadczenie i wiedzę statystycznego, zwykłego obywatela - w danej sytuacji stwierdzić, że ta konkretna osoba była w stanie nietrzeźwości, czy zachowanie takiej osoby na to wskazywało – mówi Walczyńska-Zbylut. Pozostaje kwestia udowodnienia tego, że zgodnie z interpretacją prawa klientowi mógł zostać sprzedany alkohol. Innymi słowy, w ewentualnym postępowaniu sądowym musimy dowieść, że klient, któremu sprzedaliśmy alkohol, zachowywał się normalnie.

Prawo dotyczące sprzedaży alkoholu osobie nietrzeźwej jest bardzo nieprecyzyjne. Przepisy i ich interpretacja duży ciężar kładą na sprzedawcy, który musi „na oko”, a więc niemiarodajnie, ocenić stan trzeźwości klienta. Konieczna może być w wielu sytuacjach, dla dobra własnego i właściciela punktu sprzedaży, odmowa sprzedaży alkoholu, nawet jeśli będzie to groziło utratą klienta. - Sprzedawca, jeśli wyczuje woń alkoholu od potencjalnego kupującego, powinien odmówić sprzedaży alkoholu takiej osoby, by nie narażać się na ryzyko złamania zakazu. Z uwagi na fakt, iż konsekwencje naruszenia zakazu są wyjątkowo dotkliwe, przy sprzedaży i podawaniu alkoholu lepiej zachować wzmożoną ostrożność i uwagę – zaleca Walczyńska-Zbylut.

 Marcin Lekki
Bankier.pl

m.lekki@bankier.pl

* Ustawa z dnia 26.10.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi

Źródło:
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~terefere
Prawo jest zbyt luźne w tej kwestii... Jedni mają problemy bo sprzedali osobie której stan nie był podejrzany, drudzy śmieją się wszystkim w twarz... W mojej miejscowości jeden punkt (stacja LPG) jest prowadzony przez byłego policjanta, więc żadnych konsekwencji się nie boi, drugi prowadzi sklep i jest bratem wójta a wójt się cieszy Prawo jest zbyt luźne w tej kwestii... Jedni mają problemy bo sprzedali osobie której stan nie był podejrzany, drudzy śmieją się wszystkim w twarz... W mojej miejscowości jeden punkt (stacja LPG) jest prowadzony przez byłego policjanta, więc żadnych konsekwencji się nie boi, drugi prowadzi sklep i jest bratem wójta a wójt się cieszy bo ma wpływy do kasy... Więc wszyscy są pod "parasolem", a prawo łamią nagminnie i bez skrupułów... To jest właśnie Polska.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~mg
Ja miałam też taką sytuację, moja sprawa była na drodze sądowej i wygrałam.... Lecz długo się nie cieszyłam bo miesiąc po zakończonej sprawie dostałam pismo z apelacją prokuratury! Żarty jakieś z tym naszym prawem!!!
~wawa
Zawsze kij ma dwa końce jak chcę psa uderzyć zawsze znajdę kij .
~Barman
To jest chory przepis !!
Jestem barmanem. Więc teoretycznie powinienem sprzedać jednemu klientowi tylko jedno piwo lub drinka. Bo zamawiając kolejne jest już pijany ?!
Może od razu pozamykajmy wszystkie bary ? A my na bezrobocie.
Nie bronie pijanych , itp. ale czy tworzenie takich przepisów ma sens. Bo jedyne na co się
To jest chory przepis !!
Jestem barmanem. Więc teoretycznie powinienem sprzedać jednemu klientowi tylko jedno piwo lub drinka. Bo zamawiając kolejne jest już pijany ?!
Może od razu pozamykajmy wszystkie bary ? A my na bezrobocie.
Nie bronie pijanych , itp. ale czy tworzenie takich przepisów ma sens. Bo jedyne na co się taki przepis przydaje to robienie pod górę konkuręcji.
~MatM
Jedno jest pewne - jeżeli czyjś stan jednoznacznie wskazuje na nietrzeźwość (chwiejny krok, bełkocząca mowa, oddech zionący alkoholem), to należy mu bezwzględnie odmówić alkoholu. Rzadko jednak się tak dzieje - co widać szczególnie w różnego rodzaju sklepach monopolowych, gdzie obsługa pijanego klienta to norma.
~ziutek
czytelniczka , ktora sie pyta powinna zastanowic sie ktory krewniak policjanta rowniez prowadzi sprzedaz alkoholu na osiedlu i dazy do zamkniecia jej kramiku a nie wysylac maile
~RytM
Dla mnie to jest śmieszne, bo kto np. w barze kupując 2 piwo jest trzeźwy? Chyba, że się awanturuje, ale to inna sprawa.
~pani jadzia
dlatego trzeba wydac zarzadzenie zeby wpuszczac tylko z krawatami. klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie
~MatM
Wypicie jednego piwa nie powoduje przekroczenia granicy nietrzeźwości (0,5 promila), chyba że jesteś niski, chudy, piwo było mocne albo jesteś kobietą (albo wszystkie naraz). Poza tym musiałbyś wypić całe piwo od razu, a kolejne zamówić ok. 20 minut później, gdy wchłonie się znaczna dawka alkoholu (więcej niż 50%).

W Polsce
Wypicie jednego piwa nie powoduje przekroczenia granicy nietrzeźwości (0,5 promila), chyba że jesteś niski, chudy, piwo było mocne albo jesteś kobietą (albo wszystkie naraz). Poza tym musiałbyś wypić całe piwo od razu, a kolejne zamówić ok. 20 minut później, gdy wchłonie się znaczna dawka alkoholu (więcej niż 50%).

W Polsce nie można prowadzić samochodu mając powyżej 0,2 promila, ale alkoholu nie można kupić dopiero od 0,5 promila. W związku z tym po 1 piwie nie można prowadzić samochodu, ale można jeszcze kupić drugie piwo.

Powiązane: Interwencja Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki