Scenariusz jest bardzo podobny do ostatnich debiutów spółek Hyperion i One-2-One. W trakcie pierwszej sesji kurs akcji wzrósł o kilkaset procent w górę, a następnie bardzo szybko spadł, zbliżając się do ceny emisyjnej. Obydwa debiuty przyniosły krociowe zyski jedynie wąskiej grupie inwestorów.
„W wielu miejscach można było usłyszeć, iż spółka One-2-One sprzedała swoje akcje dość drogo. Mimo to na otwarciu pierwszej sesji cena została ustalona o 170% wyżej od ceny emisyjnej. Trudno to wytłumaczyć inaczej niż ewidentną dominacją chciwości nad zdrowym rozsądkiem” – tłumaczy Tomasz Jerzyk, analityk z DM BZ WBK. Najprawdopodobniej papiery spółki sprzedawali drogo inwestorzy, którzy nabyli je w ofercie publicznej. Podobna sytuacja wystąpiła w przypadku ofert PC Guard, Inwest Consulting oraz eCard. W przypadku tych ofert dokonano dużych redukcji zapisów, nawet o 90%.
Nie sprawdziły się również wyceny akcji przeprowadzana przez analityków. Szacowali, że akcje One-2-One są warte 11 zł. 10% więcej niż wynosiła cena emisyjna. Rozkręcenie kursu tych akcji osobom zainteresowanym nie sprawiało większych trudności ponieważ wartość emisji była niewielka – 13 mln zł. Najprawdopodobniej taki sam zabieg zastosowano w przypadku Inwest Consulting. W tym przypadku było jeszcze łatwiej – emisja wynosiła zaledwie 5,4 mln zł.
Charakterystyczne jest w przypadku tych operacji to, że w przeciągu pierwszych dni widzimy ostrą wymianę akcji po której następuje spadek cen walorów i zanik obrotów. Oznaczać to może, że osoby zainteresowane lub też „zaufani inwestorzy” sprzedali akcje, zagarniając krociowe zyski. Czasami zdarza się, że obrót tymi papierami jest większy niż wartość samych firm.
Taki sposób debiutowania rodzi podejrzenia o aktywności tzw. spółdzielni inwestorów. Na razie Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nie chce skomentować tych zarzutów. Jedynie deklaruje, że analizuje wszystkie takie przypadki. W historii giełdy, już zdarzały się takie przypadki. Można wspomnieć o „poznańskiej WIRR-ówce”, czy „grupie skierniewickiej”.
„Sytuacja, w której spółka w dniu debiutu zyskuje 170%, a potem jej kurs wyraźnie spada, nie podoba mi się” – mówi Tomasz Czechowicz, prezes funduszu MCI. Zdaniem Czechowicza problem nie leży po stronie spółki, ani jej inwestorów, ale po stronie biura maklerskiego, giełdy i spekulacyjnego podejścia rynku. Jego zdaniem sytuację można uznać za normalną, jeżeli po debiucie kurs akcji rośnie o 10% - 30%.
M.J.
Na podstawie: „Rzeczpospolita”, Szymon Karpiński, „Na parkiecie żerują spółdzielnie”






























































