Na dzieleniu się z innymi swoimi przemyśleniami i pasjami można zarobić. Jak? Blogerzy zarabiają na reklamowaniu różnych produktów i usług. Zauważyły to organy podatkowe, które ścigają ich za nieujawnione źródła przychodów. W zależności od tego, jaki mamy stosunek do naszego bloga, możemy na nim zarobić więcej lub mniej. Jeśli się przyłożymy i tematyka zainteresuje internautów, to zauważą nas również producenci i usługodawcy. Firmy szukają popularnych stron, bo im więcej czytelników, tym więcej odbiorców zamieszczanych na nich reklam.
Jak zarabia bloger?
W Polsce do najpopularniejszych systemów reklamowych należą Google AdSense, AdKontekst, SmartContext, OnetContekst, AdTaily i BusinessClick. Jak to działa? Systemy w dużym stopniu automatycznie dopasowują tematykę proponowanych reklam do tematyki bloga. Zwiększa to szansę, że czytelnik zwróci na nią uwagę i kliknie. Stąd już krótka droga do przelewu na naszym koncie. Większość systemów reklam kontekstowych wynagradza za kliknięcie w link (PPC, czyli pay per click). Stawki są różne. Przykładowo za jedno kliknięcie w AdSense dostaje się od 1eurocenta do kilku euro, w zależności od tematyki i prestiżu bloga. Reklama to nie jedyne źródło zysków blogera. Otrzymuje on także barterowo różne towary od sponsorów do zrecenzowania. Korzysta z nich, a recenzję opisuje na blogu. Wiele z tych przedmiotów Gloger później korzysta, sprzedaje go lub rozdaje w konkursach. Zważywszy na to, że wszystko odbywa się w internecie, ciężko cokolwiek zataić lub się tego wyprzeć.
Co na to fiskus?
Wszystko zależy od skali i „prestiżu” bloga. Sporadyczne prowadzenie bloga nie ma jeszcze znamion działalności gospodarczej. Jeśli natomiast blog z założenia miał być źródłem przychodów, a jego właściciel oferuje usługi typu: zamieszczanie reklam, opinii, pozycjonowanie produktów i usług, to można uznać, że prowadzi firmę.
Zgodnie z ustawą o PIT, działalność gospodarcza jest definiowana jako działalność zarobkowa, prowadzona we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł wymienionych w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4-9. Co oznacza, że jeżeli udowodnimy, że przychód jest rozliczany według innego źródła, to nie trzeba rozliczać go jako działalność. Jeśli organy podatkowe wykryją, że nie rozliczamy zysków osiąganych w ramach świadczonych za pośrednictwem bloga usług, ustali dochód faktyczny na podstawie znalezionych w internecie zdjęć i wpisów. Kontrola może wydać decyzję, że bloger nie ujawnił niektórych źródeł zarobkowania i ustali PIT w wysokości 75 proc. zatajonych dochodów.
Jak się zatem rozliczać?
Zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy o PIT, dochody z reklam powinny być opodatkowane zgodnie z zasadą powszechności, z wyłączeniem dochodów, które zostały wyraźnie wskazane w art. 21, 52, 52a i 52c, a także dochodów, od których na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej zaniechano poboru podatku.
Wynagrodzenia otrzymywane przez osoby piszące bloga mają charakter sponsoringu, a więc wszystkie umowy z reklamodawcami są tzw. umowami nienazwanymi. Oznacza to, że świadczenie usług, które nie są regulowane innymi przepisami Kodeksu cywilnego, jest regulowane przepisami o zleceniu, a zapis w umowie powinien zawierać wzajemne zobowiązanie się stron do wsparcia finansowego lub rzeczowego strony, która reklamuje nazwę, logo lub działalność sponsora.
Jeśli faktycznie uzyskujemy regularne wynagrodzenie za prowadzenie bloga, to warto uznać go za działalność gospodarcza i poddać się opodatkowaniu na zasadach ogólnych, stawką liniową lub ryczałtem ewidencjonowanym. Stawka liniowa będzie korzystna dla osób, które uzyskują dodatkowe dochody z prowadzonego bloga, ponieważ nie będą musiały ich doliczać do zysków opodatkowanych według skali. Dodatkowo, niezależnie od wysokości osiągniętego dochodu, podatek zostanie ustalony według stawki 19 proc. (w tym przypadku nie występuje kwota wolna od podatku). Należy pamiętać, że o wyborze tej formy opodatkowania, należy powiadomić naczelnika urzędu skarbowego do 20 stycznia roku podatkowego w pisemnym oświadczeniu. | Komentuje Rafał Skarżyński, Senior SEM Manager, Strefa Komunikacji sp. z o.o. |
Zarabianie na blogu to nie zabawa Wbrew pozorom, zarabianie na blogu nie jest zajęciem prostym, łatwym i przyjemnym. Prowadzenie bloga wymaga cierpliwości i zaparcia bez gwarancji sukcesu. W Polsce, pieniądze na blogowaniu zarabia zaledwie ułamek procenta z blogerów.
Dodatkowo zarabiania na blogu nie ułatwiają polskie przepisy podatkowe. Problematyczne staje się określenie momentu, kiedy prowadzenie bloga staje się działalnością gospodarczą. Wielu blogerów uzyskuje małe dochody (poniżej kosztów prowadzenia działalności) jednak w sposób ciągły i regularny… |
Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, zdarza się, że firmy, które przekazały towary blogerom, po sporze z nimi, decydują się donieść na „niewdzięcznego” fiskusowi. Tymczasem sama sobie szkodzi, ponieważ, aby działać w pełni legalnie, należałoby zawszeć z blogerem umowę barterową. Polega ona na wymianie towaru w zamian za jego reklamę, bez udziału pieniędzy. Zadaniem zleceniodawcy jest pobranie zaliczki na podatek dochodowy, w wyniku czego recenzent otrzyma PIT-11 i na jego podstawie wykaże dochód w zeznaniu rocznym (unikając tym samym zaległości podatkowej). Niezależnie od tego, jaką formę opodatkowania wybierzemy, będziemy musieli prowadzić księgę przychodów i rozchodów, odprowadzać miesięczne lub kwartalne zaliczki na PIT, a także rozliczać przychody w rocznym zeznaniu podatkowym PIT-36 lub PIT-36L.
| Komentuje Krzysztof Lis, właściciel ponad 30 blogów |
Bloger to uczciwy przedsiębiorca Na blogowaniu da się z całą pewnością zarobić, choćby właśnie publikując na jego łamach reklamy, albo świadcząc różnego rodzaju usługi (np. szkoleniowe) dzięki marce zdobytej na prowadzeniu bloga. Ze znanych mi osób, które zarabiają w ten sposób większe pieniądze, chyba wszyscy posiadają zarejestrowaną działalność gospodarczą, wystawiają faktury, itd. Również w kampaniach reklamowych, w których uruchomieniu zdarzyło mi się pośredniczyć, zawsze pojawiały się umowy, rachunki, lub faktury -- w końcu firmom też zależy na dokumentowaniu wydatków.
Z tego powodu nie słyszałem jeszcze o przypadkach, by do autora bloga zgłosił się urząd skarbowy. Jedynym problemem dla osób prowadzących bloga może być rozliczenie dochodów ze źródeł zagranicznych, jak choćby Google AdSense. Tu problemem jest to, że różne urzędy w Polsce różnie traktują tego typu dochody ze źródła, dla którego nie ma ani faktury, ani rachunku, ani podpisanej umowy. |
Justyna Niedbał
Bankier.plŹródło: