Spowolnienie procesu prywatyzacji było jednym z celów ministra Wojciecha Jasińskiego. Po pierwszych trzech kwartałach wpływy ze sprzedaży spółek wyniosły 311 mln zł przy planach na cały rok 5,5 mld zł. Ograniczenie prac nad prywatyzacyjnymi projektami oznacza, że nie należy spodziewać się przyspieszenia szybkich i dużych prywatyzacji.
W obliczu dziury budżetowej ministerstwo postanowiło sięgnąć po zyski spółek, w których Skarb Państwa posiada znaczące udziały. Bank PKO BP przeznaczy na dywidendę 800 mln zł czyli prawie połowę zysku. Zarząd PZU zaproponował, by na dywidendę przeznaczyć 1,6 mld zł, z tego Skarb Państwa otrzyma ok. 881 mln zł.
Do Skarbu Państwa trafi 412,7 mln zł. KGHM na dywidendę przeznaczy 1,1 mld zł, choć kwota ta nie została jeszcze zaakceptowana przez walne zgromadzenie akcjonariuszy. Nowy zarząd KGHM podwyższył propozycję wysokości dywidendy z 3,5 zł do 5,5 zł na akcję, dzięki temu minister skarbu otrzyma dodatkowe 177 mln zł. Jeśli dodać do tego środki, które KGHM potrzebuje na wykupienie akcji Polkomtela, na inwestycje prawie nic w kasie miedziowego giganta nie zostanie.
Wysokie dywidendy mogą być bolesne dla spółek paliwowych. Lotos potrzebuje ok. 3,2 mld zł na rafinerię w Gdańsku, PKN Orlen planuje akwizycje na Bałkanach i chce rozpocząć proces pozyskania własnego wydobycia.
M.C.
Źródło: "Parkiet"
Adam Woźniak "Skarb Państwa mocno drenuje spółki"































































