Skarb Państwa blokuje inwestorów w Radzie Giełdy

Zgodnie ze statutem GPW w Radzie Giełdy powinien zasiadać przedstawiciel inwestorów mniejszościowych. Kolejne WZA nie zdołało go jednak wybrać. Impas to m.in. zasługa... inwestora większościowego, czyli Skarbu Państwa.

Czasem bywa tak, że w teorii szlachetna idea przegrywa starcie z praktyką. Tak jest w przypadku statutu Giełdy Papierów Wartościowych. W teorii paragraf 13 wspomnianego dokumentu mówi, że przynajmniej jednego z członków Rady Giełdy wybiera spośród kandydatów zgłoszonych przez inwestorów mniejszościowych. W praktyce na stanowisku trwa wakat i główny akcjonariusz (Skarb Państwa) nie chce dopuścić mniejszościowych do rady. Sytuacja jest tym ciekawsza, że mowa o Giełdzie Papierów Wartościowych, a więc spółce, która dla innych powinna być przykładem. Tymczasem mowa raczej o antyprzykładzie.

Jednak po kolei. Rada Giełdy to organ nadzorujący Giełdę Papierów Wartościowych powoływany przez walne zgromadzenie akcjonariuszy. Zgodnie ze statutem spółki składa się on minimalnie z 5, zaś maksymalnie z 7 członków. Dwa miejsca są jednak szczególnie wyróżnione przez statut: "Walne zgromadzenie musi powołać (...):

  1. przynajmniej jednego z członków Rady Giełdy spośród kandydatów zgłoszonych przez akcjonariuszy członków giełdy;
  2. przynajmniej jednego z członków Rady Giełdy spośród kandydatów zgłoszonych przez akcjonariusza lub akcjonariuszy reprezentujących łącznie mniej niż 10% kapitału zakładowego, którzy nie są jednocześnie członkami Giełdy (Akcjonariuszy Mniejszościowych)".

Skarb Państwa gra na czas

Wraz z rozpoczęciem nowej kadencji - w czerwcu 2017 roku - na stanowisku przewidzianym dla reprezentanta akcjonariuszy mniejszościowych zasiadł Krzysztof Kaczmarczyk, który został zgłoszony przez OFE PKO, jako akcjonariusza mniejszościowego. W sierpniu 2018 roku Pan Kaczmarczyk zrezygnował jednak ze stanowiska i powstał tym samym wakat.

Ze zwołaniem walnego, które miało wyłonić zastępcę, się jednak nie śpieszono. Zgodnie ze statutem z wyborem nowego reprezentanta mniejszościowych można poczekać do najbliższego zwyczajnego walnego zgromadzenia i tak też się stało. Tyle że owo zwyczajne walne miało miejsce dopiero w czerwcu 2019 roku, a więc blisko rok po rezygnacji Kaczmarczyka. Czy problem rozwiązano? Nie.

Obecny skład Rady Giełdy. Na jednym stanowisku - przewidzianym dla inwestorów mniejszościowych - jest wakat.
Obecny skład Rady Giełdy. Na jednym stanowisku - przewidzianym dla inwestorów mniejszościowych - jest wakat. (GPW)

Na czerwcowym walnym fundusze nie wystawiają swojego kandydata. Walnemu do wyboru przedstawiła się jednak trójka: zgłoszeni przez samych siebie dr Sławomir Antkiewicz i Piotr Urbanowicz oraz wystawiony przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych Artur Rzepka. Żaden z nich nie zdobywa wymaganej większości głosów. Wakat pozostał, jednak w takiej sytuacji statut już dawał tylko miesiąc na ogłoszenie kolejnego walnego. To odbywa się 6 sierpnia. I... znów nic. Jeden z kandydatów (zgłoszony przez OFE Nationale Nederlanden) wycofał się tuż przed samym głosowaniem, zgłoszony zaś przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) Piotr Rybicki nie zdobył wymaganej liczby głosów.

Można rzec: ot, kandydaci nie podobali się pozostałym akcjonariuszom. Sytuacja w akcjonariacie Giełdy Papierów Wartościowych jest jednak specyficzna, aż 51,8 proc. głosów na WZA znajduje się bowiem w rękach Skarbu Państwa (spółkę nadzoruje premier). Rachunek jest więc prosty: kandydat musi zyskać poparcie Skarbu Państwa, inaczej nie wygra. Za mniejszościowych de facto głosuje więc większościowy. Tymczasem pełnomocnik Skarbu Państwa na dwóch kolejnych walnych regularnie wetował kandydatów.

Nie, bo nie

Fajnie byłoby, gdyby decydent w tej sprawie zajął stanowisko i wytłumaczył, co mu przeszkadza - komentuje Jarosław Dominiak, założyciel i prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, który przez rok w poprzedniej kadencji zasiadał w Radzie Giełdy. - Trudno powiedzieć, czy problemem jest kandydat, nie dostajemy bowiem żadnej informacji zwrotnej od większościowego akcjonariusza - dodaje. Po wtorkowym walnym wysłaliśmy w tej sprawie zapytanie do nadzorującej GPW Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, do momentu publikacji tekstu odpowiedzi jednak nie otrzymaliśmy.

GPW pozostaje pod nadzorem premiera. SII narzeka jednak, że nie otrzymuje od Skarbu Państwa żadnego feedbacku
GPW pozostaje pod nadzorem premiera. SII narzeka jednak, że nie otrzymuje od Skarbu Państwa żadnego feedbacku (fot. Adam Guz / KPRM / Flickr)

Wetowanie kandydatów przez przedstawicieli Skarbu Państwa jest tym dziwniejsze, że przecież mówimy już o drugim WZA. Jeżeli ktoś chciałby zaproponować swojego kandydata, to miał aż dwie okazje. Tymczasem podczas drugiego walnego pod głosowanie poddana została tylko kandydatura wystawionego przez SII Piotra Rybickiego. Osoby, która w przeszłości zasiadała w wielu radach nadzorczych (obecnie w radach czterech spółek z GPW). Co istotne posiada tytuł biegłego rewidenta, dodatkowo zaś m.in. jest inicjatorem Konferencji "Rada Nadzorcza" czy nagrody "Człowiek Corporate Governance". W skrócie - kompetencji Rybickiemu ciężko odmówić. Dodatkowo poparcie Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych pokazywało, że jest to reprezentant istotnej grupy na GPW. Nie wystarczyło, pełnomocnik Skarbu Państwa zagłosował przeciw.

Wierzyłem, że mogę wnieść wartość w funkcjonowanie zarówno rady nadzorczej, jak i być niejako łącznikiem pomiędzy giełdą a inwestorami indywidualnymi. Walne podjęło taką decyzję, jaką podjęło, nie udało się, ale i tak dziękuję za prawie 1,4 mln głosów - komentuje Piotr Rybicki.

Spektakl trwa

Pewne jest jedno, sierpniowe walne nie było ostatnim aktem tego spektaklu. Kolejne walne - podobnie jak to było po czerwcowym - musi zostać ogłoszone w przeciągu maksimum miesiąca. Co, jeżeli wówczas kandydat nie zostanie wybrany? Kolejne walne na takich samych zasadach. Spektakl może więc trwać i trwać. Przerwać go może oczywiście zaakceptowanie przez pełnomocnika Skarbu Państwa któregoś ze zgłoszonych kandydatów niezależnych. Istnieje też możliwość, że żaden niezależny kandydat na walnym nie zostanie zgłoszony i wówczas w to miejsce może wejść kandydat wybrany w normalnym trybie, czyli de facto przedstawiciel Skarbu Państwa. Patrząc na dotychczasową postawę przedstawicieli większościowego akcjonariusza, można odnieść wrażenie, że właśnie na realizację tego scenariusza oni liczą.

Jarosław Dominiak, prezes SII
Jarosław Dominiak, prezes SII

Problemy rodzi sam statut, co podkreśla Jarosław Dominiak. - Kuriozalną sytuacją jest to, że kandydat niezależny bez zgody dominującego akcjonariusza nie może wejść do rady. Jeżeli spektakl będzie dalej trwał, to może warto sprowokować nową dyskusję. Bo skoro większościowego akcjonariusza nie stać, by w radzie pojawił się przedstawiciel mniejszościowych, to nie uprawiajmy fikcji i przynajmniej zmieńmy statut. Wtedy sobie większościowy akcjonariusz obsadzi radę, jak chce, ale przynajmniej nie będziemy udawali, że jest jakiś pluralizm - punktuje prezes SII.

Szybko dodaje jednak, że nie zamierza składać broni. - Docierają też do mnie liczne głosy, by nie poddawać się i wystawiać swoich kandydatów. Powstaje swego rodzaju szersza koalicja ludzi obserwujących tę sytuację. Zależy nam, by do rady trafiła osoba niezależna, znająca realia inwestora indywidualnego i przy okazji mająca odpowiednie kompetencje, by pełnić rolę jaką ma rada nadzorcza. Bo to nie tylko reprezentacja danego środowiska, ale i osoba pełniąca konkretne stanowisko - mówi Dominiak.

Corporate governance po państwowemu

Na kolejnym walnym kandydatem z pewnością nie będzie Piotr Rybicki, bowiem pod głosowanie można być poddanym tylko raz w ciągu danej kadencji. Ponowne wystawienie byłoby uznane po prostu za brak kandydatury. Sam Rybicki liczy, że przetarł on przynajmniej częściowo drogę kolejnym kandydatom, nie szczędzi jednak i gorzkich słów wobec Skarbu Państwa. 

Prawem każdego akcjonariusza, w tym również tego większościowego, jest głosować według własnego uznania. Jednakże mamy w tym przypadku sytuację kuriozalną. Akcjonariusz w spółce, która z założenia powinna być wzorem ładu korporacyjnego, świadomie nie przestrzega zapisów statutu. I w mojej ocenie nic na takim postępowaniu nie zyskuje - dodaje Rybicki. To właśnie ta ostatnia kwestia wydaje się tutaj kluczowa. Jak bowiem budować zaufanie wokół rynku kapitałowego, skoro w organach Giełdy Papierów Wartościowych Skarb Państwa nie potrafi współpracować z inwestorami przy realizacji założeń statutu?

Dużo mówi się o przywróceniu zaufania inwestorów do rynku kapitałowego, ale czy Skarb Państwa ma zaufanie do inwestorów indywidualnych? - pyta Mariusz Kanicki
Dużo mówi się o przywróceniu zaufania inwestorów do rynku kapitałowego, ale czy Skarb Państwa ma zaufanie do inwestorów indywidualnych? - pyta Mariusz Kanicki (fot. Szymon Laszewski / FORUM)

Przecież nawet z przedstawicielem akcjonariuszy mniejszościowych Skarb Państwa wciąż będzie miał większość w radzie. Dodatkowo nie jest to żadna odbiegająca od normy praktyka. W wielu spółkach - w tym Skarbu Państwa - niektóre grupy (pracownicy, związki zawodowe) mają zagwarantowane miejsce swojego przedstawiciela w radzie i nie jest problemem dopuszczenie takiego człowieka do nadzorowania spółki.

Mniejszościowy, czyli kto?

Bez jasnej odpowiedzi ze strony przedstawicieli inwestora większościowego trudno rysować dalsze scenariusze. Należy jednak wspomnieć, że zakaz ponownego wystawiania kandydata będzie działał na niekorzyść SII, bowiem - jeżeli wakat będzie się przedłużał - to z każdym walnym będzie topniało grono kandydatów do rady. Prezes Dominiak jednak jest otwarty na dyskusję. 

- To nie musi być przedstawiciel stowarzyszenia - podkreśla Dominiak. - Jeśli to byłaby osoba zgłoszona przez fundusze, co do której nie mielibyśmy żadnych wątpliwości i która miałaby na rynku szanowane dokonania, to my chętnie poprzemy tę osobę. Nie chcemy jednak, by był to nominat wybrany tylko po to, by zapełnić wolne miejsce w radzie - kwituje prezes SII. Definicja zawarta w statucie nie gwarantuje bowiem, że przedstawiciel inwestorów mniejszościowych to przedstawiciel inwestorów indywidualnych. Nie, inwestorem mniejszościowym jest każdy, kto ma poniżej 10 proc. i nie jest członkiem giełdy (członkowie giełdy to m.in. banki, domy maklerskie etc., pełną listę można znaleźć tutaj). Mogą więc to być kandydaci zgłoszeni przez np. Otwartych Funduszy Emerytalnych i w przeszłości właśnie takich często wybierano.

Mariusz Kanicki, makler i aktywny propagator giełdowej edukacji oraz zasad corporate governance, apeluje jednak, by nie marginalizować roli inwestorów indywidualnych. - Próby pożegnania inwestorów indywidualnych są przedwczesne. Oni ten rynek nie tylko stworzyli, ale nadal się liczą w obrotach. Na przykład obroty wygenerowane na GPW przez inwestorów indywidualnych w 2018 roku były trzy razy wyższe niż obroty wygenerowane przez OFE, były też wyższe niż wszystkich TFI razem wziętych, odpowiednio 49 mld zł, 15 mld i 38 mld zł. Dużo mówi się o przywróceniu zaufania inwestorów do rynku kapitałowego, ale czy Skarb Państwa ma zaufanie do inwestorów indywidualnych? - pyta Kanicki. Być może odpowiedź na to pytanie uzyskamy na kolejnym walnym Giełdy Papierów Wartościowych.

Adam Torchała

Źródło:
Firmy:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
8 43 superbroker

To straszne, że tak ważna instytucja jak GPW została upolityczniona i podporządkowana ludziom, który z rynkiem kapitałowym mają niewiele wspólnego.
Świetnym przykładem "dobrej zmiany" na Giełdzie jest to, że od początku rządów obecnej władzy zagraniczni inwestorzy wycofali z GPW kilkanaście miliardów złotych swojego kapitału.
Obroty także znacząco spadły: średnio o ok.30% na sesję.
Osobiście uważam, że władze GPW powinny być niezależne i realizować strategię rozwoju polskiego rynku kapitałowego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 34 krokus12

a czego Pis nie chce upolitycznić ?przecież to jest komuna z matką boską w klapie

! Odpowiedz
12 74 trooper

Rząd PIS niszczy po kolei, od podstaw, każdą liberalną instytucję. Giełda jest tutaj najlepszym przykładem. Wolny rynek się nacjonalistom nie podoba, więc powoli, po cichu, nie wprost, okrakiem demolują. Tak aby nikt im nie zarzucił tej demolki.

! Odpowiedz
6 52 specjalnie_zarejstrowany1

Skonczy sie tak ze wstawia tam slupa ktory bedzie "inwestorem mniejszosciowym"

! Odpowiedz
8 68 historykgpw

Ciekawy artykuł. Niewygodny byłby taki przedstawiciel, a już nie daj Boże gdyby orientował się w temacie. To najzwyczajniejsza gra na czas i utrudnianie, ażeby nie dopuścić do głosu kogoś spoza kliki.
Wzorowy obywatel ma być na kroplówce 500+, z każdym datkiem stając się coraz bardziej niezaradnym i uzależnionym, a niezależnych i poinformowanych najlepiej gdyby nie było.
Morawiecki to straszny obłudnik i hipokryta do kwadratu. Ta zmiana okularów na te z okrągłymi "socjalistycznymi" oprawkami to też był obłudny trik; taki zatroskany i rozmodlony szef hojnie obdarowujący tych najsłabszych i bezwzględnie tępiący przedsiębiorców, których za pomocą TVP tuby propagandowej utożsamił z kombinatorami i oszustami
Obłuda tego rządu polega na pozornym zatroskaniu, które ma za zadanie kupowanie elektoratu. Pod tą fasadą kryje się jednak prawdziwe ich oblicze, czyli pogarda i wrogość do "plebsu" w czynach jak powyżej i chociażby słowach z taśm Morawieckiego, gdzie pan premier dziwi się jacy to ludzie są głupi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 63 sel

Nic dziwnego że wszystkie akcje na tej giełdzie od wyboru dojnej zmiany lecą na pysk...

! Odpowiedz
13 12 ad_instal

i dobrze bo kandydat jest od 4 miesięcy w RN Getback a tam jakoś efektów prac całego zespołu nie widać.W każdym razie komunikatów nie ma.Jakby były to może by było inaczej

! Odpowiedz
4 24 trooper

W radzie nadzorczej a nie w zarządzie. Poczytaj jakie są kompetencje rady a jakie zarządu. Zarząd jest od rządzenia a rada od nadzorowania i reprezentowania interesów akcjonariuszy.

! Odpowiedz
15 69 okazjonalny

Ten rząd wie, że ich wyborcy to ludzie niewykształceni, nieroby i nieudacznicy, często wręcz osobniki patologiczne. Ich wyborcy nie mają zielonego pojęcia co to jest Giełda Papierów Wartościowych. Po co więc mają dopuszczać do władzy ludzi inteligentnych i przedsiębiorczych.
Im wcześniej pozbędziemy się tego cofającego Polskę cywilizacyjnie rządu tym lepiej dla tego Państwa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 17 tigerbonzo

Wymieńmy obecny Rząd dajmy na to na nominowany przez kierownictwo PO, bo tak to działa w demokracji, a przede wszystkim w jej wersji przedstawicielskiej z jaką mamy do czynienia w Polsce. Polega ona na tym, że wybieramy jedynie tych, którzy później wybierają osoby na najważniejsze stanowiska, my nie możemy jako wyborcy tych osób w żaden sposób później odwoływać. Tylko co to zmieni? Te niewykształcone nieroby i patologiczni nieudacznicy, jak nazywasz swoich współobywateli (jak na kogoś zindoktrynowanego chyba przez Wybiórczą, powinieneś dorzucić coś o faszystach) nagle za pocałowaniem wodza Schetyny, który zapewne według Ciebie jest tytanem intelektu, przemienią się w pięknych, młodych, wykształconych z dużych ośrodków miejskich, którzy doskonale będą władali trzema językami obcymi, będą znali wszelkie detale, niuanse i mechanizmy jakie mają miejsce na GPW, Wall Street i europejskich czy azjatyckich parkietach, albo nagle z namiętnością zaczną śledzić i analizować wszelkie ruchy i zmiany na indeksach? Jakie to wszystko proste i łatwe w alternatywnej rzeczywistości w której żyjesz, gdzie wystarczy oddać głos na PO, czy inną partię niż PiS, co z automatu dodaje minimum +50 do IQ, zdolności analityczne i nie wiadomo co jeszcze.

Jak na symetrystę w kwestii politycznych błotnych zapasów w Polsce przystało nie mam zamiaru umierać czy to za PiS, czy za PO, bo choć światopoglądowo bliżej mi raczej do PiS to wiem, że obie partie, swego czasu nawet koalicjanci, mają te same korzenie, pookrągłostołowo- pomagdalenkowe. Z czasów patologicznej transformacji, przekrętów czy nawet zmian ordynacji wyborczej w trakcie wyborów (przy czym trzęsienie ziemi w sądownictwie to pikuś, zresztą trzęsienie ziemi słusznie, bo te niezawisłe sądy i ich niezwiśli pożal się Boże sędziowie, być może, dzięki grubej Kresce Mazowieckiego i bierności późniejszych Rządów do dziś orzekający, nawet się nie zająknęli w kwestii zmiany tej ordynacji w tamtym czasie, ale czego oczekiwać po TW w sądach i Trybunałach, wszystko oczywiście podżyrowali przedstawiciele polskiego Kościoła Katolickiego w zamian za przywileje, konkordat i majątki ziemskie- swoisty sojusz ołtarza z koroną czasów współczesnych) i tą patologią wielu byłych, obecnych i przyszłych działaczy tych partii jest i będzie skażonych. Jedni do mutacja Kongresu Liberalno- Demokratycznego/Unii Wolności drudzy z kolei mają swoje korzenie w Porozumieniu Centrum. PO w walce o włądzę i przywileje nawet nie wahało się wystartować bezpośrednio z postkomunistyczną SLD i jakimś cudem, ktoś na nich głosował, wątpię aby to byli ludzie wkształceni i inteligentni. Z biegiem czasu dochodziło pomiędzy nimi do wielu transferów z jednej strony w drugą, obie partie skupiają wokół siebie jakieś postkomunistyczne złogi w postaci jakiejś byłej nomenklatury partyjnej, pozostałości służb komunistycznych czy insytucji tatmtych czasów minionych czy koncesjonowaną opozycję czasów przemiany ustrojowej. Jest wiele spraw o których obie partie milczą, które omijają szerokim łukiem, albo co do których podchodzą jak pies do jeża i tylko ślepy, albo niechcący tego zobaczyć nie dostrzeże, że w tle tego ogłupiania ludzi w Polsce pobrzmiewa Geremkowe "pacta sunt servanda". Owszem były różne akcje jak chociażby szafa Lesiaka, czy Smoleńsk, Sowa i Przyjaciele, szafa Kiszczaka i takie tam dyrdymały, które mogły mieć wpływ na te wszelkie umowy jakie bez wątpienia były pomiędzy tymi ludźmi, ale czy to wystarczające impulsy dla kolesi od wódki z Magdalenki, którzy zabawiają się na koszt Polaków od już okrągłych 30 lat, którzy są po jednych pieniądzach? Śmiem wątpić, najwyżej były impulsem do odwetów, ale nikt w tym zamieszaniu nie myślał o Polsce i Polakach. Sam krótko jeszcze na początku kadencji PiSu byłem nawet ich zwolennikiem choć ten entuzjazm w miarę upływu czasu gasł i przemienił się wręcz w obawy przed ich kolejną kadencją, ale ani SLD z przybudówkami, ani PO ze swoją zbieraniną od sasa do lasa, przynajmniej dopóki prezes Kaczyński trzyma swoich ludzi za pyski i ma na nich wpływ, żadną alternatywą dla PiSu nie jest. Bo skoro ten Rząd ma taką tajemną wiedzę o swoich obywatelach, którą nawet ty posiadasz to i zapewne wiedzą o tym te partie niby alternatywne, a ich jedynym celem egzystencji jest wykorzystywanie tego o czym piszesz, co udowadniali swoimi nieRządami już w przeszłości. Ta lejąca się hipokryzja i relatywizm z obu stron przyprawia mnie o mdłości, dlatego musiałem się tu wyrzygać, pozdrawiam.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
GPW -3,61% 40,05
2019-09-20 17:00:00
WIG -0,98% 57 485,19
2019-09-20 17:15:02
WIG20 -0,91% 2 171,75
2019-09-20 17:15:00
WIG30 -1,07% 2 464,87
2019-09-20 17:15:00
MWIG40 -1,91% 3 750,76
2019-09-20 17:15:01
DAX 0,08% 12 468,01
2019-09-20 17:37:00
NASDAQ -0,80% 8 117,67
2019-09-20 22:03:00
SP500 -0,49% 2 992,07
2019-09-20 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.