Ropa w USA bardzo mocno drożeje w reakcji na informacje, że Amerykanie nie zezwolą na import irańskiego surowca przez kilka krajów - podają maklerzy.


Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na maj na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 65,55 USD, po zwyżce ceny o 2,42 proc. Brent w dostawach na czerwiec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 74,11 USD za baryłkę, po wzroście notowań o 3 proc. Wcześniej surowiec zyskiwał nawet 3,3 proc.
W 2018 r. USA nałożyły sankcje na Iran i irańską ropę. Potem amerykańska administracja zezwoliła kilku krajom na import ograniczonej ilości irańskiego surowca. Zezwolenia te obowiązują do 2 maja i dotyczą Chin, Grecji, Indii, Włoch, Japonii, Korei Południowej, Tajwanu i Turcji.
USA nie zamierzają już wyłączać spod działania antyirańskich sankcji ośmiu krajów, którym takie preferencyjne traktowanie zapewniono jesienią 2018 r. - podał w poniedziałek Biały Dom. Sekretarz stanu Mike Pompeo sprecyzował, że nie będzie okresu karencji. "Schodzimy do zera", jeśli chodzi o irański eksport ropy - oświadczył Pompeo na konferencji prasowej. "Nie ma żadnych wyłączeń (z sankcji) ponad przewidziany termin i kropka" - dodał.
Wcześniej rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders przekazała, że administracja poinformowała pięć krajów, w tym Japonię, Koreę Południową i Turcję, że nie będą już wyłączone z sankcji, jeśli będą nadal kupowały irańską ropę. "Ta decyzja ma zredukować irański eksport ropy do zera, odbierając mu główne źródło dochodów" - podkreśliła.

W maju 2018 roku prezydent USA Donald Trump jednostronnie wycofał swój kraj z międzynarodowego porozumienia atomowego z Iranem. Argumentował, że umowa ta nie rozwiązuje problemu irańskiego programu nuklearnego, a jedynie odsuwa go w czasie, a także nie powstrzymuje Iranu przed innymi szkodliwymi działaniami, takimi jak rozwijanie broni konwencjonalnej czy destabilizowanie regionu.
Po wznowieniu sankcji na irański eksport ropy w listopadzie ub. roku osiem krajów uzyskało od USA prawo do dalszego jej kupowania bez narażania się na retorsje. Chodzi o: Japonię, Koreę Południową, Turcję, Chiny, Indie, Włochy, Grecję i Tajwan.
Wyłączenia, wygasające na początku maja, miały dać tym krajom czas na znalezienie alternatywnych źródeł dostaw, ale też zapobiec wstrząsom na światowych rynkach, jakie mogłyby powstać po jednoczesnym i całkowitym wyeliminowaniu z nich irańskiego surowca.
Od listopada 2018 r. Włochy, Grecja i Tajwan przestały importować ropę z Iranu, w przeciwieństwie do pozostałych, które nalegały na przedłużenie przysługujących im wyłączeń.
Biały Dom zapewnił w poniedziałek, że nie spodziewa się znaczącego spadku podaży ropy ze względu na skoordynowane zwiększenie produkcji przez inne kraje, w tym USA i Arabię Saudyjską. Przekazano, że oba te kraje i Zjednoczone Emiraty Arabskie "zgodziły się podjąć szybkie działania, aby zapewnić, że światowy popyt będzie zaspokojony po usunięciu z rynku irańskiej ropy".
Trump napisał z kolei na Twitterze, że Arabia Saudyjska i inni członkowie OPEC "z nawiązką zrekompensują" jakiekolwiek spadki w podaży irańskiej ropy.
Wysiłki prezydenta USA Donalda Trumpa zmierzajace do ograniczenia dostaw irańskiej ropy na rynki paliw mocno wstrząsnęły giełdami ropy w ub. roku. Po przekroczeniu przez Brent 85 dolarów za baryłkę w oczekiwaniu na wprowadzenie przez USA sankcji na Iran, cena ropy następnie spadła do blisko 50 dolarów za baryłkę w ciągu ostatnich 3 miesięcy 2018 r. po tym, gdy amerykańska administracja niespodziewanie przyznała niektórym krajom na świecie zwolnienia z zakazu importu irańskiej ropy.(PAP Biznes)
aj/ akl/ kar/
arch.



























































