REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Podziękowania dla Trumpa za utrzymanie obecności wojskowej. "Polska poważnie traktuje obronność"

2026-05-22 09:39, akt.2026-05-22 12:39
publikacja
2026-05-22 09:39
aktualizacja
2026-05-22 12:39
Dodaj Bankier.pl w Google

Szef MSZ Radosław Sikorski podziękował w piątek prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi za ogłoszenie, że obecność wojsk amerykańskich w Polsce „pozostanie mniej więcej na dotychczasowym poziomie". Reputacja Polski jako kraju, który poważnie traktuje obronność, pomaga - ocenił.

Podziękowania dla Trumpa za utrzymanie obecności wojskowej. "Polska poważnie traktuje obronność"
Podziękowania dla Trumpa za utrzymanie obecności wojskowej. "Polska poważnie traktuje obronność"
fot. Mircea Moira / / Shutterstock

Prezydent USA Donald Trump napisał w czwartek w swoim serwisie Truth Social, że „w związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparł, oraz relacjami z nim, z przyjemnością ogłasza, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy”.

- Chcę podziękować prezydentowi Trumpowi za ogłoszenie, że rotacja, czyli obecność wojsk amerykańskich w Polsce, zostanie utrzymana mniej więcej na dotychczasowym poziomie - powiedział Sikorski w Helsingborgu w Szwecji, gdzie w piątek trwa posiedzenie ministrów spraw zagranicznych państw NATO.

- Chcę podziękować prezydentowi i wszystkim, którzy przyczynili się do podjęcia tych decyzji, naszym przyjaciołom w Kongresie (USA), ambasadorom (Matthew) Whitakerowi i (Tomowi) Rose'owi, w NATO i Polsce, a także oczywiście wszystkim polskim urzędnikom, którzy wnieśli swój wkład. Myślę, że reputacja Polski jako kraju, który poważnie traktuje obronność, również pomaga - zaznaczył.

Jak podkreślił, nad szczegółami pracuje obecnie stały przedstawiciel Polski przy NATO Jacek Najder, który pozostaje w kontakcie z amerykańskim odpowiednikiem.

Sikorski poinformował we wpisie na platformie X, że nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw NATO zaczął od podziękowania sekretarzowi stanu USA Marco Rubio za decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu wojsk do Polski. „Razem jesteśmy silniejsi” - napisał Sikorski.

Szef polskiej dyplomacji był dopytywany też o ewentualne zmniejszenie liczby żołnierzy amerykańskich w Europie.

- To wynika z dokumentów - narodowej strategii bezpieczeństwa, narodowej strategii obrony, jeszcze nieopublikowanego tzw. posture review. Stany Zjednoczone, jak widzimy, mają swoje ważne interesy i na Bliskim Wschodzie, i na Pacyfiku. Europa zaczyna wydawać więcej na zbrojenia. Do końca dekady musimy stanąć na własnych nogach, mieć Stany Zjednoczone jako ważne wsparcie w nowej konfiguracji. O tym tutaj mówi się jako o NATO 3.0, w którym to Europa bierze na siebie większość konwencjonalnej obrony swojego terytorium, ale ma wsparcie tych tzw. strategic enablers. W tym żargonie NATO-wskim chodzi o takie zdolności jak odstraszanie nuklearne, jak przerzut strategiczny, jak wywiad w sensie wybierania celów, itd. - wyjaśnił szef MSZ.

- Myślę, że wszyscy mamy świadomość, że musimy wyciągnąć lekcje dla polityki zakupowej, dla sztuki operacyjnej, dla szkoleń żołnierzy w świetle coraz lepiej wyglądającej dla Ukrainy obrony przed rosyjską agresją. Ona powoduje rewolucję w sprawach wojskowych - tłumaczył minister.

Sikorski był również pytany o to, czy Unia Europejska powinna mieć jednego negocjatora do rozmów z Władimirem Putinem i kto nim mógłby zostać.

- Oczywistym negocjatorem jest wysoka przedstawiciel do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (Kaja Kallas - PAP) - powiedział. Dodał, że w przeszłości bywało tak, że do takich rozmów wyznaczani byli np. ministrowie czy specjalni wysłannicy. - To jest ten poziom ministerialny, jest jeszcze poziom Rady Europejskiej - powiedział.

Dodał, że Europy w tych negocjacjach nie da się pominąć. - Na Węgrzech mieliśmy wspaniałe zwycięstwo sił proeuropejskich i, co za tym idzie, uwolnienie 90 mld euro dla Ukrainy, co oznacza, że bez Europy Putin nie będzie w stanie zakończyć tej wojny - zaznaczył szef polskiej dyplomacji.

Sikorski ostrzegł też, że rozpowszechniane przez Moskwę kłamstw o tym, że kraje bałtyckie, w tym Łotwa, udostępniają Ukrainie swoją przestrzeń powietrzną do ataków na Rosję, może być „propagandowym przygotowaniem do czegoś szalonego”.

Przyznał, że należy się tego obawiać. Przypomniał też, że 13 maja „znana z demokratyczności” Duma Państwowa, niższa izba rosyjskiego parlamentu, uchwaliła prawo dające Władimirowi Putinowi mandat do interwencji zbrojnej za granicą na podstawie domniemania, że „jakiś Rosjanin może czuć się niekomfortowo”.

- To brzmi groźnie, bo to, że Rosji wojna nie idzie, nie oznacza, że nie mogą zrobić czegoś nieodpowiedzialnego albo gorzej - podkreślił minister.

Sikorski ocenił też, że Rosja „zawsze kłamie”. - Tak jak kłamała w sprawie rzekomych ukraińskich prowokacji przeciwko Rosji przed atakiem na Ukrainę - przypomniał.

Państwa bałtyckie zaprzeczyły zarzutom Moskwy i nazwały je dezinformacją.

"Bardzo dobra wiadomość prezydenta Trumpa, teraz czas na implementację"

- Bardzo dobra wiadomość przekazana przez prezydenta Trumpa o 5 tys. żołnierzy amerykańskich kierowanych do Polski. Teraz trwa czas implementacji tej decyzji przez wojsko, przez tych, którzy będą to realizować, przez Pentagon i przez głównodowodzącego siłami amerykańskimi w Europie - powiedział Kosiniak-Kamysz w piątek na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak mówił, „ta determinacja, którą wykazaliśmy się, dążąc do utrzymania i zwiększania obecności wojsk amerykańskich w Polsce i współdziałanie wszystkich ośrodków - prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rządu, ministerstwa obrony narodowej, ministerstwa spraw zagranicznych, premiera, służb dyplomatycznych - wojska sprawiła, że dzisiaj możemy powiedzieć, że z tej sytuacji wychodzimy do przodu”.

- Nie byłoby tej decyzji, gdyby nie nasza ofensywa, nie byłoby tej decyzji, gdyby nie dobre relacje prezydenta Karola Nawrockiego, nie byłoby tej decyzji, gdyby nie oburzenie kongresmenów i senatorów amerykańskich - dodał szef MON.

Przypomniał też o swojej rozmowie z szefem Pentagonu Petem Hegsethem, o wizycie wiceszefów MON Pawła Zalewskiego i Cezarego Tomczyka w Stanach Zjednoczonych, a także o rozmowie szefa Sztabu Generalnego WP gen. Wiesława Kukuły z gen. Alexusem Grynkewichem, dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie. - To wszystko buduje bezpieczeństwo Polski. Każdy ma swoje zadania, (...) każdy ma rolę do odegrania: i ośrodek prezydencki, i premier - zaznaczył.

Wakacje na giełdzie

Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że teraz należy poczekać na przełożenie decyzji Donalda Trumpa na proces planistyczny. - Dowódcy amerykańscy, armia amerykańska, Pentagon potrzebuje czasu, żeby rozlokować na nowo siły w Europie. Polska na tym rozlokowaniu zyskuje - zapewnił, dodając że decyzje o tym, gdzie są rozmieszczone amerykańskie siły i jakie to będą siły, nie należą do Polski.

Minister zwrócił uwagę, że według informacji przekazanych przez dowództwo sił amerykańskich proces planistyczny rozmieszczenia sił USA w Europie zajmie „pewnie około od dwóch do czterech tygodni”.

Zaznaczył, że zastępca przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA gen. Christopher Mahoney podczas rozmowy z nim wskazywał, że „polscy żołnierze są najlepsi i że współpraca przynosi obopólne efekty”. - Mamy wielki portfel zakupowy w Stanach Zjednoczonych. Oprócz F-35, przypomnę wielki zakup 96 śmigłowców Apache, z których pierwsze 8 sztuk jest w Polsce, za około 10 mld dolarów. Suma wszystkich zakupów, które dokonujemy to jest 63 mld - przypomniał szef MON.

Przypomniał też, że w Poznaniu stacjonuje wysunięte dowództwo V Korpusu Armii Amerykańskiej, a w Bolesławcu - wysunięte Dowództwo Dywizji Sił Lądowych USA. Wspomniał również o natowskiej Batalionowej Grupie Bojowej czy bazach w Powidzu, Łasku i Orzyszu. - Jaki jest teraz nasz cel? Żeby zwiększać stałą obecność, nie tylko rotacyjną, ale stałą obecność i zwiększać zdolności do operowania wojsk amerykańskich i współdziałania razem z wojskami polskimi na rzecz bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO - przekazał Kosiniak-Kamysz.

Na pytanie, czy jest to element stałej obecności wojsk amerykańskich czy rotacji minister odparł: „interpretujemy decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa i robią to również ci, którzy ją wdrażają - czyli najpierw trzeba by zacząć od strony amerykańskiej, a ona przedstawi określone plany”.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Polska na tej decyzji „na pewno nic nie traci z tego co miała do tej pory”. Wyraził też „głębokie przekonanie”, że możemy na tym zyskać liczebnie lub stałą obecność wojsk amerykańskich.

Szef MSZ Litwy: Rozmieszczenie wojsk w Europie leży w interesie USA

Szef MSZ Litwy Kestutis Budrys powiedział w piątek, że jest przekonany, iż rozmieszczenie wojsk w Europie leży w interesie Stanów Zjednoczonych. Jak dodał, wierzy, że po ogłoszeniu prezydenta Donalda Trumpa w sprawie obecności żołnierzy w Polsce uda się wypracować długotrwałe rozwiązanie.

- Wierzę więc, że uda się osiągnąć długotrwałe rozwiązanie, czego symptomy widzimy już dzisiaj - zaznaczył Budrys.

Na Litwie stacjonuje obecnie ponad 1 tys. amerykańskich żołnierzy. Wcześniejsze doniesienia o wstrzymaniu przez USA rotacji jednostek w Polsce postawiły także pod znakiem zapytania obecność Amerykanów na sąsiedniej Litwie.

Decyzja Trumpa o wysłaniu wojsk do Polski "korzystna, ale świadczy o niestabilności USA"

Decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu wojsk do Polski jest korzystna dla Europy, ale rozwój ostatnich wydarzeń potwierdza pogląd, że Stany Zjednoczone są niestabilnym i strategicznie słabym partnerem – oceniła w piątek duńska gazeta „Berlingske”.

Według czołowego dziennika w Danii podstawowym problemem jest sposób, w jaki Amerykanie komunikują się z sojusznikami w Europie. „Dotyczy to zarówno pozornie sporadycznego przepływu informacji, jak i sposobu ich prezentacji” – podkreśliła autorka komentarza.

„Berlingske” przypomniał krążące od kilku tygodni doniesienia mediów o ograniczeniu liczby wojsk amerykańskich w Europie, groźbach Trumpa o wycofaniu sił z Niemiec oraz nagłej decyzji o wstrzymaniu rotacji do Polski. Gazeta zacytowała czwartkowy wpis prezydenta USA na Truth Social, w którym Trump ostatecznie ogłosił wysłanie dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski, powołując się na wyborczy sukces Karola Nawrockiego oraz dobre relacje z polskim prezydentem.

„Wybory prezydenckie w Polsce odbyły się w 2025 r. Z drugiej strony, Nawrocki jest jednym z niewielu przywódców państw w Europie, którzy nadal otwarcie popierają Trumpa” – zauważyła publicystka gazety.

(PAP)

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
antyoni
Niepoważny wasal poważnie traktuje swoją porażkę i jest traktowany przez swego właściciela jak wycieraczka przed drzwiami. Brzmi przekonywująco, jak deklaracja błazna na własnym pogrzebie!
nierzad
Bez sensu i tak nas nie obronia przed niemcami i upaincami
wizytator
W biciu pokłonów co raz to niższych jesteśmy potęgą!
ale-ale
Brawo!! Berlin i Moska z Tuskiem dostaną szału ;)))
polonu
to jest żałosne , co chanuka w Polin wyprawia .
sterl
Rosjanom też kiedyś dziękowano, a jeszcze bardziej jak się wyprowadzali.
dasbot
A kto za to wszystko zapłaci? Pan, Pani, społeczeństwo.........? Brawo Wy!..........Clown world.

Powiązane: Bezpieczeństwo narodowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki