Na przekór historycznym analogiom Dow Jones zakończył październik ze sporym zyskiem, notując siódmy z rzędu wzrostowy miesiąc. To najdłuższa taka seria od kwietnia 2012 roku.


Październik na nowojorskich parkietach znany jest jako miesiąc krachów. Żeby przypomnieć tylko te najbardziej znane: 1907, 1929, 1987 czy 2008. Październik w roku kończącym się cyfrą 7 ma statystyki szczególnie paskudne: tegoroczny był dopiero trzecim w historii (czyli na 13 przypadków), który DJI zdołał zakończyć na plusie.
Co więcej, był to siódmy z rzędu miesiąc, który Dow Jones zakończył nad kreską. Niezwykłych serii jest jeszcze więcej. Przez ostatnie 52 sesje DJIA nie zaliczył ani razu sesji, na koniec której zmieniłby wartość o przynajmniej 1% (zarówno w górę jak i w dół). Tak długa „uspokojona” seria przytrafiła się temu indeksowi jeszcze nigdy.
The Dow has gone 51 consecutive trading days without a 1% intraday move. That's a new record. $DJIA pic.twitter.com/Hrxn9XK9pj
— Charlie Bilello (@charliebilello) 30 października 2017
Bardzo wysokie wyceny akcji, poprawiające się zyski spółek i śmierć zmienności – to wszystko według profesora Roberta Shillera klasyczne objawy poprzedzające bessę na amerykańskim rynku akcji. Ale inwestorzy póki co nic sobie z tego nie robią. Boom trwa zwłaszcza w sektorze technologicznym. Podczas wtorkowej sesji Nasdaq Composite ustanowił już 62. w tym roku rekord wszech czasów. Tak długa seria nie przytrafiła się Nasdaqowi nawet podczas bańki internetowej pod koniec XX wieku! Aby znaleźć tak długą serię rekordów, trzeba się cofnąć do roku 1980.
Motorem wtorkowych wzrostów – nie tylko na Nasdaqu, ale też w przypadku S&P500 – były zwyżkujące o 1,4% walory Apple'a, których kurs osiągnął nowy rekord. Od początku 2017 roku akcje najcenniejszej giełdowej spółki świata podrożały o 46%. Apple opublikuje wyniki za trzeci kwartał po czwartkowej sesji.

Jednym zdaniem: szaleństwo na nowojorskich parkietach trwa w najlepsze.


























































