Dopóki będę sprawować urząd premiera Serbii, nie dołączymy do sankcji nakładanych na Rosję - zapewnił w piątek serbski premier Djuro Macut, podsumowując pierwszych 100 dni prac swojego rządu.


„Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, chcę na wstępie raz jeszcze podkreślić, że dopóki jestem premierem, nie będziemy nakładać sankcji na Federację Rosyjską” – zapowiedział Macut na spotkaniu swojego rządu w Knjażevcu we wschodniej Serbii.
Po wybuchu pełnowymiarowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie Serbia przyjęła tysiące ukraińskich uchodźców, kilkakrotnie potępiła rosyjską agresję i wysłała Kijowowi pomoc humanitarną. Belgrad popiera też integralność terytorialną Ukrainy wraz z anektowanym przez Rosję Półwyspem Krymskim.
Jednocześnie rząd Serbii utrzymuje kontakty z Rosją i odmawia przyłączenia się do nakładanych na ten kraj sankcji. W maju tego roku Vuczić pojechał do Moskwy na rocznicę zwycięstwa ZSRR w II wojnie światowej, gdzie po raz pierwszy od 2022 roku spotkał się oficjalnie z przywódcą Rosji Władimirem Putinem.
Serbski premier zwrócił też w piątek uwagę na „postępy Belgradu” w integracji europejskiej. Przypomniał, że jego gabinet podpisał umowę o finansowaniu wieloletniego programu operacyjnego dla sektora środowiska i energetyki, który przewiduje 240 mln euro dotacji z Unii Europejskiej - przekazała agencja Tanjug.

Parlament Serbii zatwierdził rząd endokrynologa Djuro Macuta w kwietniu tego roku. Wcześniejszy premier Milosz Vuczević podał się do dymisji na fali trwających w Serbii od listopada masowych protestów antyrządowych. W skład gabinetu Macuta weszło większość ministrów rządu Vuczevicia.
Jakub Bawołek (PAP)
jbw/wr/



























































