Przed ponad dekadą niefrasobliwe podejście do udzielania kredytów mieszkaniowych klientom o wątpliwej wiarygodności zapoczątkowało ciąg zdarzeń, który doprowadził do kryzysu 2008 r. Teraz ostrzegawcze sygnały płyną z amerykańskiego rynku kredytów samochodowych. 107 mln Amerykanów spłaca tego rodzaju zobowiązania, a za rekordową liczbą kryje się znacząca grupa produktów subprime.
W opublikowanym 17 maja raporcie agencja Moody’s poinformowała, że Santander Consumer USA, jeden z największych graczy na rynku kredytów samochodowych dla klientów o niskiej wiarygodności kredytowej (subprime), zweryfikował dochody zaledwie 8 proc. kredytobiorców. Jak wskazano w dokumencie, takie podejście znacznie zwiększa niepewność dotyczącą przyszłej zdolności klientów do spłaty rat.
Jak donosi serwis CNN Money, bank odpiera zarzuty o zbyt luźne podejście do badania zdolności kredytowej, wskazując, że w procesie podejmowania decyzji bierze pod uwagę wiele zmiennych. Jednak największy konkurent Santandera, AmeriCredit, znacznie dokładniej weryfikuje swoich klientów subprime, sprawdzając 64 proc. aplikacji pod względem dochodów.
Firma nie po raz pierwszy wskazywana jest jako przykład zbyt luźnego podejścia do ryzyka kredytowego. W marcu 2017 r. Santander zgodził się zapłacić 26 mln dolarów w ramach ugody. W procesie wytoczonym firmie przez stany Massachusetts i Delaware udowodniono, że firma udzielała klientom, którzy nie będą w stanie spłacić zobowiązania wysokooprocentowanych kredytów samochodowych. Istotną rolę w procederze pełnili dealerzy, którzy fałszowali dane o dochodach wnioskodawców. Zgodnie z warunkami ugody bank zgodził się umorzyć część zobowiązań kredytobiorców, ale nie przyznał się do niedozwolonych praktyk.
Zbyt liberalne zasady
Kredyty samochodowe subprime łączone są w pakiety i podlegają sekurytyzacji. Zabezpieczone na nich papiery wartościowe (ABS) trafiają później do inwestorów. Wiele transz tych papierów uzyskuje najwyższy rating. Tymczasem jakość zobowiązań stanowiących „zaplecze” tego rodzaju aktywów wyraźnie się pogarsza. W lutym 2017 r. odsetek sekurytyzowanych samochodowych zobowiązań subprime z ponad 60-dniowym opóźnieniem w spłacie był najwyższy od 20 lat – informowała agencja Fitch.

Pod wieloma względami rozwój wydarzeń na bardzo konkurencyjnym rynku kredytów samochodowych w USA przypomina początki kryzysu z 2008 r. Kredytodawcy walczą o klientów proponując coraz bardziej ryzykowne konstrukcje (niski wkład własny, dłuższe kontrakty) i ograniczając wymogi procedur, pośrednicy (w tym dealerzy) starają się zwiększyć sprzedaż i naginają warunki finansowania.
W odróżnieniu od kredytów hipotecznych zobowiązania przeznaczone na sfinansowanie zakupu samochodów opiewają zwykle na kwoty liczone w dziesiątkach tysiący dolarów. Nie oznacza to jednak, że skala problemu jest o rząd wielkości mniejsza niż w przypadku nieruchomości. W szczycie hipotecznej bańki portfel kredytów subprime rósł w tempie ok. 150-180 mld dolarów kwartalnie. W ostatnich dwóch latach do „samochodowych” kredytobiorców o scoringu FICO poniżej 659 punktów trafiało kwartalnie ok. 40-60 mld dolarów.


























































