Resort finansów USA ogłosił w piątek nałożenie sankcji na dziewięć tankowców i osiem firm związanych z irańską „flotą cieni” przewożącą objętą sankcjami irańską ropę naftową. Decyzja przedstawiana jest jako element presji na Teheran za zabijanie demonstrantów.


Jak ogłoszono w komunikacie, sankcjami objęto osiem statków pływających pod banderami Palau, Panamy i Komorów: Sea Bird, Avon, Al Diab 2, Cesaria, Longevity 7, Eastern Hero, Aqua Spirit, Chiron 5 i Keel. Jednocześnie na listę wpisano osiem firm będących ich właścicielami, zarejestrowanych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Liberii, Omanie i Wyspach Marshalla. Statki te miały być w transport irańskiej ropy naftowej.
Decyzja przedstawiana jest jako „eskalacja presji na irański reżim za zabicie pokojowych demonstrantów”.
Irański reżim oddaje się rytuałowi samospalenia gospodarczego – procesowi, który został przyspieszony przez kampanię maksymalnego nacisku prezydenta Trumpa. Decyzja Teheranu o wspieraniu terrorystów kosztem własnego narodu spowodowała gwałtowny spadek wartości irańskiej waluty i warunków życia – powiedział w oświadczeniu minister finansów Scott Bessent.
„Dzisiejsze sankcje wymierzone są w kluczowy element sposobu, w jaki Iran pozyskuje fundusze wykorzystywane do represjonowania własnego narodu. Jak już wcześniej wspomniano, Ministerstwo Skarbu będzie nadal śledzić dziesiątki milionów dolarów, które reżim ukradł i desperacko próbuje przelać do banków poza Iranem” - dodał.
Krok podjęto w obliczu częściowego odejścia prezydenta Trumpa od gróźb ataków militarnych na Iran. W czwartek Trump ponownie twierdził, że w wyniku gróźb reżim w Teheranie odwołał planowane egzekucje ponad 800 demonstrantów. Jednak nie wykluczał podjęcia działań zbrojnych, notując, że w kierunku Iranu zmierza „armada” okrętów.

- Mamy mnóstwo statków płynących w tamtą stronę, na wszelki wypadek. Wolałbym, żeby nic się nie stało, ale obserwujemy je bardzo uważnie. Mamy flotę zmierzającą w tamtą stronę i może nie będziemy musieli jej użyć - powiedział prezydent USA dziennikarzom na pokładzie Air Force One podczas powrotu z Davos.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/




























































