Samoloty wypełnione banknotami uratowały Grecję od runu na banki. Jak donosi niedzielne wydanie dziennika "To Vima", w pogrążonym w kryzysie kraju popyt na gotówkę wciąż jest na rekordowo wysokim poziomie.

Źródło: Thinkstock
"To Vima" opublikowała słowa prezesa Banku Grecji, które padły podczas poniedziałkowego posiedzenia zarządu banku. Zdaniem George'a Provopoulosa, gdyby banki w porę nie zostały zaopatrzone w dostateczną ilość banknotów, ludzie mogliby odnieść wrażenie, że "banki nie są w stanie wypłacać depozytów". Następujący po tym upadek zaufania do sektora finansowego niósłby "poważne konsekwencje dla stabilności finansowej i kondycji gospodarczej kraju".
Aby zapobiec realizacji tego czarnego scenariusza, greckie władze monetarne sięgnęły po nadzwyczajne środki. Jako że regionalne banki strefy euro nie mogą bez ograniczeń drukować pieniędzy, Grecy musieli ściągać do kraju nadwyżki gotówki z innych banków centralnych. Cała operacja musiała być przeprowadzana w ścisłej tajemnicy, aby nie zaniepokoić opinii publicznej.
| »Świat walczy z gotówką |
Z wyliczeń "To Vima" wynika, że do Grecji trafiło 28 miliardów euro w gotówce. Do przewiezienia takiej kwoty w banknotach 100 euro potrzeba 14 ciężarówek. Do kraju pieniądze trafiły jednak samolotami transportowymi, a następnie były rozwożone po całym kraju. W tym czasie banki przekonywały zgłaszających się depozytariuszy, żeby po swoją gotówkę przyszli następnego dnia.
Sytuacja była podobno na tyle napięta, że władze monetarne szczebla centralnego zastanawiały się nad wprowadzeniem limitów wypłat w wysokości 20% zdeponowanej kwoty dziennie. Takie środki niemal na pewno doprowadziłyby do paniki, co przygotowującym się do wyborów politykom było najmniej potrzebne.
Wielka grecka miłość do gotówki
Dane ilustrujące wartość gotówki w obiegu potwierdzają zamiłowanie Greków do gotówki. O ile w innych państwach rozwiniętych udział gotówki w obiegu w PKB wynosi około 6-8%, to w Grecji poziom ten przekracza 25%. Jak wynika z danych greckiego banku centralnego, w ostatnim kwartale ubiegłego roku w obiegu znajdowały się banknoty o wartości 38 mld euro. Ze względu na względne ustabilizowanie sytuacji w kraju poziom ten jest niższy niż wiosną ubiegłego roku, kiedy sięgnął rekordowych 48 mld euro.

Wartość gotówki w obiegu, źródło: Bank Grecji
Konieczność zasilania greckich banków w gotówkę ma dwie przyczyny. Pierwszą z nich jest brak zaufania Greków do polityków i instytucji finansowych. Ludzie, których standard życia w trakcie kryzysu znacząco się obniżył, coraz mniej wierzą w uspokajające zapewnienia władz. Trudno im się dziwić - w końcu nim kraj zbankrutował, też byli zapewniani, że sytuacja jest pod kontrolą. Przejawem tego jest powrót do "tradycyjnych" form przechowywania pieniędzy. Greckie oszczędności zamiast na kontach lądują więc w słoikach, szafach, skrzyniach i materacach. Alternatywą są zagraniczne konta w Niemczech czy Szwajcarii.
Drugim powodem jest duża szara strefa, której rozmiary szacowane są na ponad 25% PKB. W nieoficjalnych transakcjach nie da się zapłacić przelewem ani kartą, więc siłą rzeczy potrzebna jest większa ilość fizycznie istniejących pieniędzy. Doskonale zdają sobie z tego sprawę rządy państw na całym świecie, które od lat wprowadzają limity transakcji gotówkowych.
Michał Żuławiński
Bankier.pl































































