Jak Pan(i) sądzi, patrząc na to, co się obecnie dzieje, czy w ciągu najbliższych 12 m-cy ceny: będą rosły jeszcze szybciej niż teraz; będą rosły w tym samym tempie; będą rosły wolniej; będą takie same jak teraz; będą niższe; trudno powiedzieć” – przed takim pytaniem co miesiąc staje 1000 ankietowanych, których odpowiedzi służą do stworzenia wskaźnika „oczekiwań inflacyjnych”.
Mechanizm „oczekiwań inflacyjnych” działa częściowo na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Jeżeli większość uczestników wymiany handlowej uważa, że w ceny będą rosły szybciej, to dostosowują do tego swoje zachowanie.
Ceny poruszają się w trendach
W praktyce oznacza to, że przy oczekiwaniach rosnącej inflacji producent i hurtownik są mniej skłonni do udzielania rabatów, bo przecież ceny zaraz wzrosną i niesprzedany dziś towar, dla kupującego drogi, jutro będzie tańszy. Konsument tymczasem kupuje chętniej i więcej, często na zapas, bo oczekuje, że tak tanio już nie będzie, a sprzedawcy detaliczni, widząc całą sytuację, łatwiej z dnia na dzień podnoszą ceny, aby maksymalizować zyski.
Ta spirala wzajemnego napędzania się popytu i podaży nakręca wzrost cen, który z opóźnieniem obserwujemy w statystykach GUS. Jeżeli chcielibyśmy zmierzyć bieżące oczekiwania inflacyjne, na szczęście mamy taką możliwość. Takich danych na zlecenie NBP dostarcza IPSOS.
Oczekiwania inflacyjne są wymierne
Wskaźnik jest budowany na podstawie ankiety skierowanej do gospodarstw domowych. Odpowiedzi przetwarza się na punkty, które mierzą, jak szybkiego wzrostu cen spodziewa się społeczeństwo. Wynik jest prezentowany w skali od 50 do 150 pkt, gdzie 100 oznacza równowagę i oczekiwanie utrzymania obecnej dynamiki wzrostu cen.
Warto zauważyć, że im więcej osób i im silniej spodziewa się szybszego wzrostu cen, tym większe prawdopodobieństwo, że taki rzeczywiście nastąpi. Dlatego oczekiwania inflacyjne są jednym z tzw. wskaźników wyprzedzających, bardzo przydatnych dla Rady Polityki Pieniężnej podczas podejmowania decyzji o wysokości stóp procentowych.
Na wykresie widać, że od lipca 2010 r. po dramatycznym spadku poniżej 100 pkt wskaźnik cały czas pozostaje poniżej poziomu równowagi. Oznacza to, że od tamtego czasu ankietowani nieprzerwanie spodziewają się coraz szybszego wzrostu cen. Teorię potwierdza praktyka. Od sierpnia 2010 r., gdy GUS odnotował najniższą od przeszło trzech lat dynamikę inflacji na poziomie 2 proc., ceny w gospodarce zaczęły dynamicznie wzrastać. Dziś inflacja wynosi 4,3 proc. (wykres inflacji według GUS – patrz: początek artykułu).
Oczekiwać należy wzrostu oczekiwań wzrostu cen
Najnowszego odczytu wskaźnika oczekiwań inflacyjnych (za marzec) możemy się spodziewać pod koniec bieżącego miesiąca. Obserwując sytuację w gospodarce, na rynkach towarów i surowców oraz debatę medialną, gdzie drożyna jest obecnie tematem numer 1, należy się spodziewać, że ankietowani będą oczekiwali dalszego i coraz szybszego wzrostu cen.
A "jak Pan(i) sądzi, patrząc na to, co się obecnie dzieje, czy w ciągu najbliższych 12 m-cy ceny: (1) będą rosły jeszcze szybciej niż teraz; (2) będą rosły w tym samym tempie; (3) będą rosły wolniej; (4) będą takie same jak teraz; (5) będą niższe; (6) trudno powiedzieć?" Zapraszamy do wyrażania opinii w komentarzach.
Jarosław Ryba
e-mail: j.ryba@bankier.pl



























































