REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Sami tworzymy grunt dla rosnących cen

    Jarosław Ryba2011-04-20 09:00
    publikacja
    2011-04-20 09:00

    Jak Pan(i) sądzi, patrząc na to, co się obecnie dzieje, czy w ciągu najbliższych 12 m-cy ceny: będą rosły jeszcze szybciej niż teraz; będą rosły w tym samym tempie; będą rosły wolniej; będą takie same jak teraz; będą niższe; trudno powiedzieć” – przed takim pytaniem co miesiąc staje 1000 ankietowanych, których odpowiedzi służą do stworzenia wskaźnika „oczekiwań inflacyjnych”.


    Inflacja jest to wzrost poziomu cen w gospodarce prowadzący do utraty wartości przez pieniądz. Współcześnie jest zjawiskiem ogólnie występującym. Uważa się, że niewielki jej poziom jest zdrowy dla gospodarki. Groźna może być za to wysoka inflacja lub deflacja.
    Oficjalne dane inflacyjne GUS to nie jedyne statystyki, na podstawie których możemy analizować zachowanie cen w gospodarce. Wiele osób zauważa dużo szybszy ich wzrost niż miałoby to wynikać z danych dostarczanych przez ceny z koszyka dóbr i usług. Takie – wydawałoby się subiektywne – odczucia opinii społecznej można jednak zmierzyć. Służy do tego wskaźnik oczekiwań inflacyjnych, który nie tylko pokazuje, co czują ankietowani, ale częściowo też prognozuje, co może się wydarzyć.

    Mechanizm „oczekiwań inflacyjnych” działa częściowo na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Jeżeli większość uczestników wymiany handlowej uważa, że w ceny będą rosły szybciej, to dostosowują do tego swoje zachowanie.

    Ceny poruszają się w trendach


    W praktyce oznacza to, że przy oczekiwaniach rosnącej inflacji producent i hurtownik są mniej skłonni do udzielania rabatów, bo przecież ceny zaraz wzrosną i niesprzedany dziś towar, dla kupującego drogi, jutro będzie tańszy. Konsument tymczasem kupuje chętniej i więcej, często na zapas, bo oczekuje, że tak tanio już nie będzie, a sprzedawcy detaliczni, widząc całą sytuację, łatwiej z dnia na dzień podnoszą ceny, aby maksymalizować zyski.

    Ta spirala wzajemnego napędzania się popytu i podaży nakręca wzrost cen, który z opóźnieniem obserwujemy w statystykach GUS. Jeżeli chcielibyśmy zmierzyć bieżące oczekiwania inflacyjne, na szczęście mamy taką możliwość. Takich danych na zlecenie NBP dostarcza IPSOS.

    Oczekiwania inflacyjne są wymierne


    Wskaźnik jest budowany na podstawie ankiety skierowanej do gospodarstw domowych. Odpowiedzi przetwarza się na punkty, które mierzą, jak szybkiego wzrostu cen spodziewa się społeczeństwo. Wynik jest prezentowany w skali od 50 do 150 pkt, gdzie 100 oznacza równowagę i oczekiwanie utrzymania obecnej dynamiki wzrostu cen.

    Warto zauważyć, że im więcej osób i im silniej spodziewa się szybszego wzrostu cen, tym większe prawdopodobieństwo, że taki rzeczywiście nastąpi. Dlatego oczekiwania inflacyjne są jednym z tzw. wskaźników wyprzedzających, bardzo przydatnych dla Rady Polityki Pieniężnej podczas podejmowania decyzji o wysokości stóp procentowych.


    Na wykresie widać, że od lipca 2010 r. po dramatycznym spadku poniżej 100 pkt wskaźnik cały czas pozostaje poniżej poziomu równowagi. Oznacza to, że od tamtego czasu ankietowani nieprzerwanie spodziewają się coraz szybszego wzrostu cen. Teorię potwierdza praktyka. Od sierpnia 2010 r., gdy GUS odnotował najniższą od przeszło trzech lat dynamikę inflacji na poziomie 2 proc., ceny w gospodarce zaczęły dynamicznie wzrastać. Dziś inflacja wynosi 4,3 proc. (wykres inflacji według GUS – patrz: początek artykułu).

    Oczekiwać należy wzrostu oczekiwań wzrostu cen


    Najnowszego odczytu wskaźnika oczekiwań inflacyjnych (za marzec) możemy się spodziewać pod koniec bieżącego miesiąca. Obserwując sytuację w gospodarce, na rynkach towarów i surowców oraz debatę medialną, gdzie drożyna jest obecnie tematem numer 1, należy się spodziewać, że ankietowani będą oczekiwali dalszego i coraz szybszego wzrostu cen.

    A "jak Pan(i) sądzi, patrząc na to, co się obecnie dzieje, czy w ciągu najbliższych 12 m-cy ceny: (1) będą rosły jeszcze szybciej niż teraz; (2) będą rosły w tym samym tempie; (3) będą rosły wolniej; (4) będą takie same jak teraz; (5) będą niższe; (6) trudno powiedzieć?" Zapraszamy do wyrażania opinii w komentarzach.

    Jarosław Ryba
    e-mail: j.ryba@bankier.pl

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (6)

    dodaj komentarz
    ~mysl
    Oczywiście to ja kazałem pozamykać cukrownie.

    Chcecie normalności - UPR-WIP - głosować a nie narzekać.
    ~logik
    Ceny będą rosły, ale ich dynamika spadnie. Takie czynniki jak ceny paliw, nośników energii, surowców i płodów rolnych, które napędziły inflaację teraz będa ją stabilizować. Nie bez znaczenia jest też inflacja bazowa i wcześniejsze (trafione) decyzje RPP. Jednak oczekiwanie spadku cen (deflacji!!!) które pojawiło się w komentrzu przedmówcy Ceny będą rosły, ale ich dynamika spadnie. Takie czynniki jak ceny paliw, nośników energii, surowców i płodów rolnych, które napędziły inflaację teraz będa ją stabilizować. Nie bez znaczenia jest też inflacja bazowa i wcześniejsze (trafione) decyzje RPP. Jednak oczekiwanie spadku cen (deflacji!!!) które pojawiło się w komentrzu przedmówcy jest nieracjonalne, przynejmniej w ująciu kwartalnym, bo w miesięcu może się zdarzyć, ale to nie ma znaczenia dla trendu. Wbrew wielu analityków - oczekuję dalszych podwyżek stóp przez RPP. Jeśli nie teraz, potem trzeba będzie wyżej, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozluźnienie fiskalne w roku wyborczym pseudoliberałów z rządu.
    ~ron
    Jesli nie bedzie znow na swiecie katklizmow i nieurodzaju to ceny musza spaść, nie ma dwoch zdań.
    ~Ppp
    Zgadzam się z przedmówcą, ale gdyby RPP nie spóźniała się z podnoszeniem stóp procentowych, możnaby być większym optymistą.
    Pozdr.
    ~moderatortokretyn
    durny artykul - "sprzezenie zwrotne" zaczelo sie od podwyzek vat i akcyzy przez Tuska czegoz innego jak nie wzrostu mozna oczekiwac w takiej sytuacji
    ~psiak
    Szkoda, że jest to system obarczony sprzężeniem zwrotnym. Przykładowo: w styczniu oczekiwałem wzrostu, w lutym nastąpił, a więc miałem rację i ogarnia mnie wzrost cen. Zgodnei z teorią oczekiwań adaptacyjnych w przyszłości spodziewamy się (nie do końca racjnonalnie) takiego rozwoju sytuacji jaki miał do tej pory. Zatem w marcu spodziewam Szkoda, że jest to system obarczony sprzężeniem zwrotnym. Przykładowo: w styczniu oczekiwałem wzrostu, w lutym nastąpił, a więc miałem rację i ogarnia mnie wzrost cen. Zgodnei z teorią oczekiwań adaptacyjnych w przyszłości spodziewamy się (nie do końca racjnonalnie) takiego rozwoju sytuacji jaki miał do tej pory. Zatem w marcu spodziewam się dalszego wzrostu cen, tak jak i wielu uczestników rynku, wszyscy reagujemy i ceny rosną i znów mielismy rację! Innymi słowy, czekamy na coś w rodzaju czarnego łabędzia, który zmieni to na opak a do tej pory obserwacja cen jest jak obserwacja ruchu ciała o stałym przyspieszeniu.

    Powiązane: Budżet rodziny

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki