REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

S&P500 o włos od rekordu. Tak działa „magia” QE

2019-09-12 22:05
publikacja
2019-09-12 22:05

Europejski Bank Centralny zapowiedział wznowienie „dodruku pieniądza”, co  bardziej ucieszyło inwestorów z Ameryki niż z Europy. S&P500 znalazł się o włos od lipcowego rekordu wszech czasów, ale pod koniec sesji oddał większość czwartkowych wzrostów.

fot. Francois Lenoir / / Reuters

To był ostatni taki show Mario Draghiego. Włochowi udało się zabezpieczyć minimalną większość głosów w Radzie Prezesów i według nieoficjalnych przecieków udało się przeforsować wznowienie QE pomimo oporu ze strony przedstawicieli Niemiec, Francji i Holandii. To było przedostatnie posiedzenie EBC pod wodzą Draghiego, który przejdzie do historii jako pierwszy prezes tej instytucji, który nie podniósł stóp procentowych.

Zamiast tego Draghi wznowił program skupu obligacji (APP) w kwocie 20 mld euro miesięcznie. Nowa odsłona „ilościowego poluzowania” (QE) polityki monetarnej jest bezterminowa i może trwać latami. Równocześnie EBC obniżył stopę depozytową o 10 pb. do -0,50%. Komunikat EBC nie wyklucza kolejnych obniżek w przyszłości i gwarantuje brak podwyżek tak długo, aż inflacja bazowa nie zbliży się do 2%.

Jednakże ze względu na wprowadzenie dwustopniowego mechanizmu różnicowania oprocentowania depozytów dla wielu banków stopa depozytowa wzrośnie z -0,40% do 0,00%. W praktyce jest to zatem podwyżka stóp procentowych w EBC. Nie zmieniono także limitów zaangażowania  dla programu APP, więc za niespełna rok EBC napotka na ograniczenie w postaci maksymalnego zaangażowania w obligacje niemieckie.

Inwestorzy z Wall Street najwyraźniej nie wchodzili w europejskie niuanse. Dla nich to po prostu dodatkowe 20 mld euro na miesiąc wykreowane z powietrza i wpompowane w rynek finansowy. To pieniądze, które gdzieś trzeba będzie ulokować. A część z nich może popłynąć na rynek akcji.

Wakacje na giełdzie

W rezultacie S&P500 w trakcie sesji dotarł do 3020,55 pkt., a więc niespełna 0,25% % poniżej historycznego szczytu z końcówki lipca. Ale na koniec dnia obniżył loty do 3000,61 pkt., zyskując tylko 0,29% względem środowego zamknięcia. Połowę czwartkowych zysków w końcówce sesji oddał też Nasdaq, finiszujący ze zwyżką o 0,30%. Dow Jones zdołał urosnąć tylko o 0,17%.

Nastrojów na rynku akcji nie pogorszyły zaskakujące dane Biura Statystyki Pracy, według których tzw. inflacja bazowa w USA wzrosła w sierpniu do 2,4%, osiągając najwyższą wartość od września 2008 roku. Nieoczekiwania silna presja inflacyjna w amerykańskiej gospodarce może utrudnić Rezerwie Federalnej oczekiwane przez rynek obniżki stóp procentowych. Wszakże  ta miara inflacji znajduje się powyżej 2-procentowego celu, bezrobocie pozostaje bardzo niskie, a wzrost PKB w III kwartale zapowiada się w pobliżu 2%. Przy takich danych Fed spokojnie mógłby się pokusić o podwyżkę i tak stosunkowo niskiej stopy funduszy federalnych (obecnie 2,00-2,25%).

Spokoju na Wall Street nie zakłóciły też fatalne dane budżetowe. Tylko w sierpniu Biały Dom odnotował 200 miliardów dolarów deficytu fiskalnego, czyli o 5 mld USD  więcej od oczekiwań ekonomistów. Po 11 miesiącach roku fiskalnego (który w USA kończy się 30 września) manko w kasie państwa przekroczyło bilion dolarów wobec 898 mld USD w całym poprzednim roku budżetowym. To także najgorszy rezultat budżetu USA od 2011 roku.

Giełdowym bykom sprzyjał za to prezydent Trump, który łaskawie przełożył o dwa tygodnie wprowadzenie nowych ceł na towary z Chin. Cła w wysokości 25% na chińskie dobra o wartości 250 mld dolarów nakładane są od ponad roku. 1 października ich wysokość miała wzrosnąć do 30%, ale zgodnie z postanowieniem Trumpa nowa stawka będzie obowiązywać od 15 października. Ten „gest dobrej woli” nie ma większego znaczenia gospodarczego, ale został dobrze przyjęty przez rynki finansowe jako przejaw bardziej koncyliacyjnej postawy Waszyngtonu.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (15)

dodaj komentarz
fermax
no to niektórzy rozumni wezma tani kredyt i zamiast kupowac drogie papiery kupia tanie realne złoto.... az dziw bierze ze nikt na to nie wpadł zeby drukowac złotówke w poradzieckich bi poniemieckich bunkrach i wykupywac fizyczny goldzik.... BRAWO GLAPCIU...
grzegorzkubik
„Nic nie może przecież wiecznie trwać. Co zesłał los trzeba będzie stracić” i przyjdzie na to czas. Teraz czuję się jak w domu w którym komornik zajął wszystko ale ja zrobiłem sobie piękną elewację i tak właśnie wygląda obecna sytuacja w gospodarce.
open_mind
Jak pisałem poprzednio: Tak jak w 2008 nikt nie spodziewał się że banki uruchomią taki wynalazek jak QE który nic nie naprawił ale uchronił świat przed katastrofą, tak obecnie wynalazek dodruku w nieskończoność do czego przyznają się oficjalnie banki i ujemne stopy procentowe oraz obligacje na 50 – 80 lat znowu uchronią świat przed Jak pisałem poprzednio: Tak jak w 2008 nikt nie spodziewał się że banki uruchomią taki wynalazek jak QE który nic nie naprawił ale uchronił świat przed katastrofą, tak obecnie wynalazek dodruku w nieskończoność do czego przyznają się oficjalnie banki i ujemne stopy procentowe oraz obligacje na 50 – 80 lat znowu uchronią świat przed katastrofą. Można w nieskończoność – można tak przyznają banksterzy oficjalnie, i żaden z bankierów nie ma najmniejszej nadziei, pomysłu ani ochoty oraz możliwości aby świat powrócił kiedyś do poprzedniego stanu - znaczy świat bez pierdylion-owych długów. To po prostu nowa era tak jak kiedyś na przykład był wynalazek papieru czy prochu. To po prostu nowa era tak jak kiedyś na przykład był wynalazek papieru czy prochu. I to jest ten nowy porządek świata o którym przebąkiwano od dawna. Każdy chce żyć i dopóki system zapewni jako taki ład i żywność tak długo będzie trwał może to być bliżej nie określony czas jak dekada albo więcej. A w międzyczasie samo napędzające się giełdy i c'est la vie, jednym słowem w życiu nie ma co ciężko pracować każdym dniem się trzeba delektować bo nie wiadomo co będzie jutro. Jednocześnie zwracam uwagę że zachodnie narody żyją w dobrobycie takim jak jeszcze w historii świat nie widział, bo mamy technologiczne udogodnienia na każdym kroku od pralek po wszystko inne komputery samochody i inne bajery i to nie jest zasługa rządów tylko normalnego rozwoju i postępu technologicznego. A to że możemy to kupić jest zasługą banków – taka jest prawda. Pozdrawiam. Link ilustracyjny https://pokazywarka.pl/zrnj4a/
bha
Zadrukują ,zadłużą świat i społeczeństwa że już się nie odkopią ze spłacaniem na wieki wieków.....Żałosna pseudo gospodarowanie na coraz droższy kredyt i coraz większe długi do spłaty.
silvio_gesell
QE zwiększa podaż pieniądza tylko na rynku międzybankowym, więc ten kanał transmisji nie ma przełożenia na wzrost indeksów giełdowych. Jednak QE stanowi bodziec do spadku rentowności obligacji długoterminowych, co z kole powoduje, że firmom taniej jest finansować działalność z emisji obligacji niż z emisji akcji, co z kolei zachęca QE zwiększa podaż pieniądza tylko na rynku międzybankowym, więc ten kanał transmisji nie ma przełożenia na wzrost indeksów giełdowych. Jednak QE stanowi bodziec do spadku rentowności obligacji długoterminowych, co z kole powoduje, że firmom taniej jest finansować działalność z emisji obligacji niż z emisji akcji, co z kolei zachęca je do skupu własnych akcji, co powoduje wzrost indeksów.
pull_up_terrain_ahead
Lepsze płynność na rynku międzybankowym oczywiście nie ma absolutnie żadnego wpływu na akcje kredytową, żarty, żarty, żarciki.
silvio_gesell odpowiada pull_up_terrain_ahead
Bank udzielając kredytu tworzy depozyt w innym banku, a na rynku międzybankowym pożycza ten depozyt, aby zbilansować księgi na koniec dnia. Natomiast wzrost płynności na rynku międzybankowym spowodowane przez QE nie ma żadnego wpływu czy może udzielić kredytu czy nie. To zależy od ratingu i scoringu na które BC nie ma wpływu. Bank Bank udzielając kredytu tworzy depozyt w innym banku, a na rynku międzybankowym pożycza ten depozyt, aby zbilansować księgi na koniec dnia. Natomiast wzrost płynności na rynku międzybankowym spowodowane przez QE nie ma żadnego wpływu czy może udzielić kredytu czy nie. To zależy od ratingu i scoringu na które BC nie ma wpływu. Bank nie musi się przejmować płynnością na rynku międzybankowym, bo udzielenie kredytu tworzy płynność na rynku międzybankowym. Banki w akcji kredytowej nie są ograniczone wymaganymi rezerwami tylko wymogami kapitałowymi Basel.
pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell
A ja się dalej upieram że przy QE akcja kredytowa ma podatniejszy grunt by rosnąć. I wiem doskonale że do udzielenia kredytu nie potrzeba wcale depozytu.
pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell
Sam o tym piszesz - bank może łatwiej pożyczyć na rynku międzybankowym. Łatwiej udzieli więc kredytu. W jednym poście - nie, QE służy tylko płynności. w następnym poście - dzięki QE bank może łatwiej pożyczać. Zdecyduj się.
silvio_gesell odpowiada pull_up_terrain_ahead
Dzięki QE bank może łatwiej pożyczać rezerwy na rynku międzybankowym od innych banków. Ale bank nie jest ograniczony rezerwami aby pożyczać pieniądze ulicy. Bank nie pożycza ulicy, tylko udziela kredytu, wytwarzając kredyty i depozyty z powietrza! Depozyty i rezerwy to nie to samo!

Oczywiście w teorii bank udzielając kredytu
Dzięki QE bank może łatwiej pożyczać rezerwy na rynku międzybankowym od innych banków. Ale bank nie jest ograniczony rezerwami aby pożyczać pieniądze ulicy. Bank nie pożycza ulicy, tylko udziela kredytu, wytwarzając kredyty i depozyty z powietrza! Depozyty i rezerwy to nie to samo!

Oczywiście w teorii bank udzielając kredytu musi odprowadzać do banku centralnego wymagane rezerwy, ale to od dawna nie jest w praktyce ograniczeniem gdy wymagane rezerwy są na 1,5%, 0% lub wręcz ujemne. W praktyce możliwa wartość udzielanych kredytów jest ograniczona tylko wymaganiami kapitałowymi Basel, czyli stosunkiem udzielonych kredytów do kapitalizacji banku.

Podniesienie stóp zwiększa prędkość pomnażania się kredytów i depozytów przez odsetki, czyli zwiększa podaż pieniądza, i inflację. To samo mówi nam wzór Fishera na inflację (nie mylić z równaniem ilościowym MV=PQ):

https://en.wikipedia.org/wiki/Fisher_equation

Ponieważ realna stopa procentowa nie zależy od polityki fiskalnej i monetarnej a tylko od realnego zwrotu z inwestycji, która jest w długim terminie stała, zatem podniesienie stóp o 1% skutkuje w długim terminie wzrostem inflacji o 1%, bo o tyle szybciej narastają odsetki i podaż pieniądza. To że banki centralne twierdzą odwrotnie wynika tylko z tego, że interesuje je inflacja w krótkim terminie. Od 2008r wygląda na to, że Fisheryści w długim terminie jednak mają rację. I nie są to domorośli ekonomiści tylko tuzy jak Cochrane, Williamson, itd.

https://johnhcochrane.blogspot.com/2014/11/the-neo-fisherian-question.html

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki