REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rząd: minimalne wynagrodzenia za pracę w 2017 r. - 2 tys. zł

2016-06-14 17:28
publikacja
2016-06-14 17:28

Rząd przyjął we wtorek propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2017 r. na poziomie 2 tys. zł. To wyższa kwota, niż proponowało MRPiPS.

fot. Kuba Stężycki / / FORUM

- Kierując się odpowiedzialnością za budżet państwa, sytuację finansów i za los polskich obywateli, myśląc o godności polskich obywateli, rząd zdecydował, że w przyszłym roku minimalne wynagrodzenie będzie wynosiło 2 tys. zł - powiedziała szefowa rządu Beata Szydło.

Resort rodziny i pracy proponował rządowi kwotę 1920 zł. Rada Ministrów uznała, że to kwota niewystarczająca. Obecnie minimalne wynagrodzenia wynosi 1850 zł.

Decyzja ws. minimalnego wynagrodzenia, jak podkreśliła premier, jest decyzją całego rządu. Decyzją, która - jak powiedziała - jest wyrazem poczucia odpowiedzialności za polskich obywateli i społeczną sprawiedliwość.

"W Polsce jest sytuacja, w której rozwarstwienie następuje bardzo szybko, są grupy bardzo dobrze zarabiające, rośnie średnie wynagrodzenie, (...) ale jest ogromna ilość tych pracowników, którzy mają bardzo niskie wynagrodzenia, którzy za otrzymywane wynagrodzenia nie są w stanie utrzymać rodziny" - powiedziała premier. Jak dodała, jej rząd od początku wskazywał, że priorytetem jest godne życie Polaków.

Wakacje na giełdzie

Rząd proponuje, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2017 r. wynosiło 2 tys. zł brutto, co oznacza wzrost o 8,1 proc. (150 zł) w stosunku do 2016 r. (obecnie pensja minimalna to 1 tys. 850 zł brutto). Taką propozycję rząd przedstawi Radzie Dialogu Społecznego do 15 czerwca.

Kwota ta stanowiłaby 47,04 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2017 r. "To jest to dążenie do tego, żeby rozpiętość między minimalnym wynagrodzeniem a przeciętnym wynagrodzeniem zbliżała się do 50 proc." - tłumaczyła Rafalska.

Rada Ministrów przyjęła też propozycję zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2017 r. Rząd zaproponuje Radzie Dialogu Społecznego pozostawienie zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2017 r. na poziomie ustawowego minimum, wynoszącego 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2016 r.

Szefowa rządu wyraziła nadzieję, że uda się znaleźć takie systemowe rozwiązanie, żeby "również móc mówić o tym, że waloryzacja rent i emerytur będzie inaczej kształtowana w przyszłości niż do tej pory".

Dla polskiego rządu, dla naszego rządu, w tej chwili najważniejszym, największym wyzwaniem jest to (), by w przyszłym roku () rząd mógł wprowadzić system, który pozwoli, by w latach kolejnych najniższe emerytury i renty mogły być na takim poziomie, by móc powiedzieć, że są na godnym poziomie - powiedziała premier.

Teraz propozycje rządu zostaną przedstawione Radzie Dialogu Społecznego do uzgodnień na jej forum ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców.

Jakie będą to konkretne kwoty, będzie wiadomo dopiero w lutym 2017 r., gdy GUS ogłosi wskaźniki dotyczące inflacji i wzrostu płac w 2016 r. Waloryzacja prowadzona jest w marcu.

Rafalska: możliwa zmiana minimalnej stawki godzinowej na 13 zł

Jeżeli strona społeczna przyjmie propozycję rządu dot. minimalnego wynagrodzenia, minimalna stawka godzinowa wynosiłaby 13 złotych - powiedziała minister rodziny Elżbieta Rafalska. Do tej pory propozycją rządu było 12 złotych.

Rafalska mówiła na konferencji po posiedzeniu rządu, że wyższa propozycja dot. minimalnego wynagrodzenia w 2017 r. to "bardzo dobra wiadomość dla ponad 1,3 mln Polaków, którzy do tej pory mieli minimalne wynagrodzenie".

"To również, jeżeli zostanie przyjęta taka regulacja związana z minimalną stawką godzinową, będzie miało swój wyraz w wysokości minimalnej stawki godzinowej. Jeżeli ten wariant, który został uzgodniony ze stroną społeczną zostanie przyjęty, wtedy ta stawka godzinowa minimalna była 13-złotowa" - poinformowała Rafalska.

Teraz w projekcie wprowadzającym minimalną stawkę godzinową zaproponowano 12 zł.

"Nasza propozycja do 15 (czerwca-PAP) miała być złożona zgodnie z procedurą Radzie Dialogu Społecznego. Myślę, że taki wzrost minimalnego wynagrodzenia partnerzy społeczni, w szczególności związki zawodowe, ale głównie pracownicy, którzy do tej pory byli tak nisko wynagradzani, przyjmą z zadowoleniem" - powiedziała minister

(PAP)

ago/ ktl/ akw/ itm/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Women on Boards na ostatniej prostej. Firmy czekają na decyzję prezydenta
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (116)

dodaj komentarz
~Ja
Ja pracuje na umowie o zlecenie za najniższą krajową beż żadnych urlopów wypoczynkowych nic nie dostaje a ludzie co robią pod zakład mają wszystko i się śmieją w prosto w oczy. Zastanawiam się jaką dostanę umowę o pracę w 2017 roku powinna być umową na czas określony lub na stałe. Jak tak można traktować pracownika w 21 wieku?
~pis
Ludzie majom kapusta i burdel w głowie.
~ktoś
A czemu pisu nie lubicie ,poorostu robiom porządek z polskom ,co zrobiło PO jak był tusk burdel
~Wladi85
jednym słowem KOKOSY! Chory kraj ;/ Dobrze że mam jakies minimalne poczucie stabilizacji i godną pracę z umowa i przyzwoitym wynagrodzeniem. Pracuję w SKOKU i choć bywa nerwowo, to chociaż doceniają swoich pracowników...
~autor_widmo
Dobra decyzja. branze, które panikują zgarniają dużo kasy, ale odprowadzaja ja za granice, placa za consulting firmy matki krocie z kosmosu, nic sie nei stanie jak ludzie zarobia wiecej, minimalna powinna byc 3tys brutto a nie 2tys. niech us sie zajmie uslugami "prania" zysku i bedzie od razu lepiej
~Nierozumi
Czy ktoś z komentujących tutaj spotkał się z pojęciem słowa INFLACJA?? Przecież dyrdymały wypisywane pod spodem pokazują, że większość ni chu nie rozumie mechanizmów ekonomicznych.
~Marcin
Ci co piszą te pierdoły że firmy splajtują bo podwyżyli o 150zl to debile ani jeden z nich nie pracował za te śmieszne 1850 zł tragedia narodowa a te gnoje co na nas zarabiają krocie i zarobili mają zamknąć firmy bo zrobili podwyżki o 150 zł i to jeszcze brutto klupnijcie się w głowę. Założę się że połowa tych debili co to piszę Ci co piszą te pierdoły że firmy splajtują bo podwyżyli o 150zl to debile ani jeden z nich nie pracował za te śmieszne 1850 zł tragedia narodowa a te gnoje co na nas zarabiają krocie i zarobili mają zamknąć firmy bo zrobili podwyżki o 150 zł i to jeszcze brutto klupnijcie się w głowę. Założę się że połowa tych debili co to piszę to mają własne firmy g
~felek
ale prowadzący firmy to nie tylko bogacze, to też ponad milion mikroprzedsiębiorstw po 2,3 pracowników i samozatrudnionych którzy przez dużą konkurencję jadą na małych marżach i na granicy opłacalności i to oni pozamykają firmy a nie Ci bogaci. W grupie przedsiębiorców jest z 5 % faktycznych bogaczy i ich żadne 150zł ani nawet 1500 ale prowadzący firmy to nie tylko bogacze, to też ponad milion mikroprzedsiębiorstw po 2,3 pracowników i samozatrudnionych którzy przez dużą konkurencję jadą na małych marżach i na granicy opłacalności i to oni pozamykają firmy a nie Ci bogaci. W grupie przedsiębiorców jest z 5 % faktycznych bogaczy i ich żadne 150zł ani nawet 1500 zł nie ruszy, ale pozostałe 95% przedsiębiorców jest biednych, często prowadzą firmy z przymusu a nie dlatego że chcą
~PrzedsiębiorcazW-wy
Bardzo dużo jadu tu leci ze strony i przedsiębiorców i pracowników, a mało rzeczowych komentarzy wiec napiszę co myślę. Prowadzę firmę od kilku lat, były lepsze miesiące i gorsze, ale w ogólnym rozrachunku się opłaca. Jednak prowadzenie biznesu musi się opłacać nikt nie będzie prowadził firmy za jakąś kwotę X jeśli taką samą może Bardzo dużo jadu tu leci ze strony i przedsiębiorców i pracowników, a mało rzeczowych komentarzy wiec napiszę co myślę. Prowadzę firmę od kilku lat, były lepsze miesiące i gorsze, ale w ogólnym rozrachunku się opłaca. Jednak prowadzenie biznesu musi się opłacać nikt nie będzie prowadził firmy za jakąś kwotę X jeśli taką samą może dostać na etacie, bo przedsiębiorstwo to dużo cięższa praca ( no chyba że wielkie państwowe ), a już na pewno jeśli firma jest mała do 10 pracowników. Jeśli rząd podnosi przedsiębiorcy koszty to nie można liczyć na to że przedsiębiorca odejmie sobie od gardła, tylko poszuka oszczędności, cięć lub podniesie ceny usług. Tak więc jako przedsiębiorca w przeciwieństwie od większości wypowiadających się tutaj poprostu przyjmuję ten fakt podwyżek kosztów do wiadomości i działam poprzez podwyżkę cen. Po podniesieniu cen ( robiłem już to kilka razy ) część konsumentów i firm rezygnuje z usługi mnie i przez to mam mniej zleceń. Gdy mam mniej zleceń to mam nadwyżkę pracowników których muszę się pozbyć. Czyli podwyżka Zusu i minimalnej płacy powoduje bezpośrednio większe bezrobocie wśród pracowników, ale na moje dochody nie wpływa, bo mniejsza ilośc bilansuje się wyższymi cenami. Podaję przykład : miałem niedawno pracownika który robił jakąs konkrentą działkę pracy, ale praca ta przynosiła najmniejszy dochód z puli usług które moja firma wykonuje. Po podwyżkach Zusów i innych kosztów skalkulowałem że mi się już nie opłaci go trzymać i zwolniłem. Teraz ta jego działka usług w mojej firmie jest nadal oferowana jednak już po dużo wyższych cenach, więc chętni na nią trafiają się sporadycznie, a jak się już trafiają to podzlecam ich wykonanie małej firemce z Polski Wschodniej. Firemka się stara, wystawia FV i daje gwarancje, więc wyszedłem nawet na tym lepiej. Reasumując jeśli wprowadzą minimalną 2000 Brutto, to zrobię to z kolejnym pracownikiem i kolejna firemka może dostanie podlecenia. Tak więc widzicie drodzy pracownicy naprawdę nie macie się z czego cieszyć, a ja nie mam powodów do paniki bo poprostu się dostosowuję do nowych warunków. Przedsiębiorcom polecam to samo, nie ma co się cackać z roszczeniowymi pracownikami. I na koniec dodam że gdyby było tak jak np w Anglii gdzie zmywacz naczyń w barze i kierowca autobusu zarabiają 5000 w przeliczeniu do ręki to piwo w barze gdzie ten zmywacz naczyń będzie zarabiał 5000 będzie kosztować już nie 6 a 30 PLN, a bilet u kierowcy który dostaje 5000 do ręki nie bedzie już kosztował 3 z groszami tylko 15 PLN. Koło ekonomii się zamyka i drodzy pracownicy choćbyście się wyprowadzili do Luxemburgu to jeśli będziecie umieć tylko zmywać naczynie to i tak więcej niż 200 Piw w Waszej restauracji nie kupicie gdziekolwiek na świecie byście nie byli. Amen
~as
Rozwój gospodarczy polega m. in. na tym, że tych piw może kupić nawet zmywacz coraz więcej. Twoje argumenty są rzeczowe, ale zakładają constans. Tymczasem akcjonariusze oczekują tylko wyższych słupków rdr. czyim to ma być kosztem i dlaczego nie "rośniemy" wszyscy równo (proporcjonalnie)?

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki