Prawidłowe określenie momentu zapłaty w sytuacji, gdy należność uiszczana jest w postaci bezgotówkowej części osób nastręcza trudności. W którym momencie zapłata jest dokonana? Gdy pieniądze zeszły z rachunku dłużnika, czy dopiero gdy pojawiły się na koncie wierzyciela? Na tym tle dochodzi do sporów i nieporozumień.
Długi cywilnoprawne - gdy pieniądze na koncie wierzyciela
W przypadku zobowiązań cywilnoprawnych zasadą jest, że zapłata jest dokonana dopiero z chwilą uznania rachunku bankowego wierzyciela.
Przykład
Zgodnie z umową termin zapłaty za wykonaną usługę upływa 24 marca 2005 r., a płatność ma być dokonana na rachunek bankowy wierzyciela. Osoba zobowiązana do zapłaty powinna złożyć w swoim banku polecenie przelewu z odpowiednim wyprzedzeniem, tak aby najpóźniej 24 marca pieniądze znalazły się na koncie wierzyciela. Należy o to zadbać szczególnie wtedy, gdy dłużnik i wierzyciel posiadają rachunki w różnych bankach.
Przy dokonywaniu płatności za pośrednictwem banków należy bowiem wyraźnie odróżnić trzy etapy. Pierwszy to złożenie w banku dyspozycji przelania środków na rachunek wierzyciela (złożenie polecenia przelewu) . Warto sprawdzić 7 w regulaminie bankowym, w jakim terminie dyspozycja ma być przez bank realizowana. Z reguły wynika z nich, że dyspozycje złożone po określonej godzinie będą realizowane dopiero następnego dnia roboczego. Niektóre banki w przypadku pobierania mniejszych opłat za realizację polecenia przelewu zastrzegają sobie termin nawet 3 dni roboczych. Jeśli w międzyczasie wypadnie weekend czy święto, cała operacja może się odwlec w czasie. Drugi etap to obciążenie rachunku wierzyciela kwotą wskazaną w poleceniu przelewu - w tym momencie pieniądze "zejdą" z jego konta. Nie oznacza to, że automatycznie pojawią się na rachunku wierzyciela. Tak stanie się dopiero w trzecim etapie - gdy nastąpi uznanie rachunku bankowego wierzyciela kwotą wskazaną w poleceniu przelewu. Dopiero od tego momentu wierzyciel może dysponować pieniędzmi.
Z czego to wynika?
Zasadą, że przy zobowiązaniach cywilnoprawnych momentem zapłaty jest chwila uznania rachunku bankowego wierzyciela wynika z art. 454 Kodeksu cywilnego. Jak stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 4 stycznia 1995 r., sygn. akt III CZP 164/94, przepis ten wprawdzie wprost reguluje problematykę miejsca wykonania zobowiązania, jednakże - co nie budzi wątpliwości - dotyczy także chwili spełnienia świadczenia. Skutkiem rozliczenia przeprowadzonego w formie bezgotówkowej jest, mówiąc najogólniej, obciążenie rachunku dłużnika oznaczoną w jego dyspozycji kwotą, a następnie uznanie - tą samą kwotą - rachunku wierzyciela. Ze względu na fakt, że uznanie polega na uczynieniu na rachunku wierzyciela stosownego wpisu po stronie credit ("ma"), wierzyciel z tą samą chwilą uzyskuje uprawnienie do swobodnego rozporządzania objętymi wpisem środkami pieniężnymi. W efekcie uznanie rachunku wierzyciela realizuje klasyczną konstrukcję zapłaty. Z tą chwilą następuje umorzenie (wygaśnięcie) zobowiązania - stwierdził Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały.
Sąd Najwyższy podkreślił też, że analogiczna reguła przyjmowana jest w wypadku spełnienia świadczenia pieniężnego przez zapłatę sumy oddanej do transportu, np. poczcie lub posłańcowi. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że w przypadku przekazywania pieniędzy przez pocztę należy "zarezerwować" jeszcze więcej czasu na ich faktyczne dotarcie do wierzyciela.
Praktyczne wskazówki
Wierzyciel wystawiając notę odsetkową dłużnikowi za dzień faktycznej zapłaty powinien więc traktować dzień, w którym środki pojawiły się na jego rachunku. Oczywiście nie ma przeszkód, aby w zawartej umowie zasadę tę zmodyfikować i wprowadzić do niej zapis, zgodnie z którym za moment zapłaty uważa się dzień obciążenia rachunku bankowego dłużnika. W praktyce jednak robi się to rzadko. Jeśli umowa milczy na ten temat, to dniem zapłaty jest dzień uznania rachunku wierzyciela.
Znajomość powyższych reguł jest ważna nie tylko dla prawidłowego wystawienia noty odsetkowej. W przypadku spłacania rat kredytu czy pożyczki zasadą jest, że wpłata jest w pierwszej kolejności zaliczana na odsetki za opóźnienie w zapłacie, a dopiero w dalszej kolejności na spłatę długu głównego. Spóźniając się dzień czy dwa z zapłatą raty możemy doprowadzić do sytuacji, w której nasze zobowiązanie nie zostanie w całości uregulowane. Skoro część wpłaty bank zaliczył na odsetki, to powstanie niedopłata w należności głównej. Od tej z reguły niewielkiej kwoty będą naliczane odsetki za opóźnienie w zapłacie, np. przez kolejny miesiąc - do momentu dokonania kolejnej wpłaty raty. W tym momencie znowu część pieniędzy pójdzie najpierw na zaległe odsetki za opóźnienie. Ponownie powstanie niedopłata, od której bank naliczy odsetki. Po dokonaniu ostatniej wpłaty okaże się, że musimy jeszcze dopłacić.
Coraz większą popularność w naszym kraju zyskują punkty, w których za niewielką opłatą można uregulować rachunki za telefon, energię itp. Klient wpłaca w nich pieniądze, które punkt przekazuje w jego imieniu wierzycielowi (np. zakładowi energetycznemu). W zdecydowanej większości funkcjonują one prawidłowo. Spółce "NOVA" świadczącej podobne usługi zdarzyła się jednak "wpadka". Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w czerwcu 2004 r. ustalił, że rachunki opłacane za pośrednictwem zorganizowanych przez tę spółkę na Pomorzu, Warmii i Mazurach punktów "Multikasa" nie trafiały na konta wierzycieli (zakładów energetycznych, banków, firm telekomunikacyjnych itp.). W rezultacie konsumenci nie płacili świadczeń, do których byli zobowiązani i zostali przez to narażeni (nie z własnej winy) na poniesienie dodatkowych kosztów za niewywiązywanie się ze zobowiązań. Klienci nie mogli zwolnić się z odpowiedzialności tłumacząc, że przecież w terminie wpłacili pieniądze w takim punkcie. Podobnie zresztą nie można by się tłumaczyć faktem, że pieniądze przetrzymał bank.
Niepotrzebna sprawa w sądzie
Praktyczna wskazówka dla dłużników, którzy otrzymują ostateczne wezwania do zapłaty
z informacją, że jeśli nie nastąpi ona w wyznaczonym terminie (np. 7 dni), sprawa zostanie skierowana do sądu.Przykład
Dłużnik otrzymał ostateczne wezwanie do zapłaty należności w terminie do 16 marca 2005 r. Tego dnia złożył w banku polecenie przelewu całej dłużnej kwoty. Na rachunku wierzyciela znalazła się ona jednak dopiero 18 marca 2005 r. Tymczasem 17 marca 2005 r. kancelaria prawna reprezentująca wierzyciela złożyła w sądzie pozew o zapłatę należności, bowiem w wyznaczonym terminie (czyli do 16 marca) pieniądze na konto wierzyciela nie wpłynęły. Ze złożeniem pozwu wiązały się określone koszty (opłaty sądowe, wynagrodzenie pełnomocnika).
W takiej sytuacji wierzyciel będzie musiał cofnąć wniesione powództwo, bo należność została przecież spłacona. Ale co z kosztami sądowymi, z wynagrodzeniem pełnomocnika? Wierzyciel cofając pozew zażąda od sądu, aby ten zasądził od dłużnika na rzecz wierzyciela zwrot poniesionych kosztów. Jeśli uzasadni to zapłatą przez dłużnika żądanej kwoty dopiero po wniesieniu powództwa, to sąd do takiego wniosku się przychyli. Dłużnik powinien był albo złożyć polecenie przelewu odpowiednio wcześniej, albo przynajmniej dostarczyć wierzycielowi przed upływem terminu wskazanego w wezwaniu do zapłaty wiarygodny dowód na to, że pieniądze "zeszły" już z jego konta i lada dzień pojawią się na rachunku wierzyciela.
Zobowiązania podatkowe - dzień obciążenia rachunku podatnika
Inaczej niż przy zobowiązaniach cywilnoprawnych określony jest moment zapłaty zobowiązań podatkowych. Za
termin dokonania zapłaty podatku uważa się w obrocie bezgotówkowym dzień obciążenia rachunku bankowego podatnika lub rachunku podatnika w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej na podstawie polecenia przelewu. Wynika to z art. 60 § 1 pkt 2 Ordynacji podatkowej.Gazeta Podatkowa Nr 122 z dnia 2005-03-10
































































