Wiceminister rozwoju Michał Baranowski powiedział w piątek w Brukseli, że na razie widzi pełną jedność w Unii Europejskiej co do utrzymania sankcji na rosyjską ropę. Mówimy o pieniądzach, które Rosja by użyła przeciwko nam, przeciwko Europie - zaznaczył.


Stany Zjednoczone we wtorek po raz trzeci ogłosiły wydanie licencji zawieszającej sankcje na zakup rosyjskiej ropy naftowej załadowanej na statki. Waszyngton uzasadniał tę decyzję potrzebami krajów najbardziej narażonych na kryzys energetyczny wywołany wojną w Iranie. Od środy obowiązuje także częściowe zawieszenie sankcji w Wielkiej Brytanii. Brytyjski rząd zezwolił m.in. na zakup oleju napędowego i paliwa lotniczego rafinowanych w krajach trzecich z rosyjskiej ropy. Chodzi o zachodnie sankcje nałożone na Rosję po inwazji na Ukrainę.
Baranowski, który w piątek wziął udział w posiedzeniu ministrów odpowiedzialnych za handel międzynarodowy, był pytany, czy także Unia Europejska rozważa takie zwolnienia, by złagodzić skutki kryzysu energetycznego.
- Unia Europejska nie będzie i nie może być kolejnym ważnym aktorem, który by się nawet zaczynał zastanawiać nad wznowieniem importu ze strony Rosji - powiedział Baranowski. - Bardzo dobrze wszyscy rozumiemy, że pieniądze, które Rosja zarabia na eksporcie ropy, w ogóle eksporcie produktów energetycznych, są przesyłane i używane do mobilizacji wydatków wojskowych i do ataku na Ukrainę i na resztę Europy. Więc absolutnie nie - zaznaczył.
- Na razie widzę pełną jedność w Unii Europejskiej. Mówimy przecież o pieniądzach, które Rosja by użyła przeciwko nam, przeciwko Europie - podkreślił wiceminister rozwoju. Jak dowodził, ewentualne oszczędności na kosztach ropy mogłyby bowiem oznaczać osłabianie bezpieczeństwa.

Największe obawy w UE budzą zapasy paliwa lotniczego. 16 kwietnia Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ogłosiła, że Europa ma zapasy na „być może sześć tygodni”. Doniesienia te łagodziła Komisja Europejska. Komisarz ds. transportu Apostolos Dzidzikostas uznał, że Europa „może zapewnić dostawy paliwa lotniczego przez długi czas”.
Obecnie UE sprowadza 40 proc. paliwa lotniczego z krajów trzecich, a połowa tego odsetka pochodzi z blokowanej przez Iran cieśniny Ormuz.
Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)
mce/ kj/ ktl/






























































