Interwencja militarna na Ukrainie nie wyszła na dobre rosyjskiej gospodarce. Rubel słabnie, inflacja pożera oszczędności obywateli, PKB się kurczy, a Kreml musi ciąć rządowe wydatki. Prawdziwą bombą z opóźnionym zapłonem są problemy demograficzne.


Po kryzysowych latach 90. i kiepskiej pierwszej dekadzie XXI wieku wydawało się, że Rosja wyszła na demograficzną prostą. Od 2007 roku powoli zaczął rosnąć wskaźnik urodzeń (z 1,3 do 1,69 w 2013 r.), 3 lata później nieznacznie wzrosła populacja kraju (po spadku o 5 milionów w ciągu niespełna 20 lat), a w 2013 roku zanotowano dodatni przyrost naturalny (po raz pierwszy od 1992 roku). Chociaż gospodarka nie rozwijała się w zawrotnym tempie, to wysokie ceny surowców energetycznych przekładały się na rosnący poziom życia, a prorodzinna polityka Kremla zachęcała obywateli do posiadania większej liczby dzieci.

Konflikt na Ukrainie, idące za nim sankcje i gwałtowny spadek cen ropy spowodowały znaczące osłabienie rubla i dwucyfrową inflację. Na początku 2014 roku za dolara trzeba było zapłacić ok. 33 ruble – obecnie ponad 60. W apogeum walutowej burzy było to blisko 80 rubli! Rząd jeszcze w grudniu zapowiedział 10-procentowe cięcie wydatków budżetowych, by w lutym ogłosić konieczność kolejnych redukcji. W tym roku rosyjska gospodarka ma się skurczyć o 3%, a inflacja wynieść 12%. W obecnej sytuacji nie ma co liczyć, że kolejne lata będą wiele lepsze.
Wszystko to odbija się na portfelach mieszkańców Rosji. A brak stabilności ekonomicznej nie sprzyja powiększaniu rodziny. Wskaźnik dzietności wynoszący 1,69 znajduje się wciąż dużo poniżej poziomu gwarantującego stały wzrost ludności (2,1). Wzrost wydatków na zbrojenia wzbudza obawy o ograniczenie programów prorodzinnych – twierdzi Stanislav Secrieru z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Równocześnie spadają nakłady na służbę zdrowia, co może się odbić na wskaźnikach umieralności.
Ponadto, w ubiegłym roku z kraju wyemigrowały ok. 283 tysiące osób, czyli najwięcej od 15 lat – wynika z analizy PISM. Z Rosji wyjeżdżają już nie tylko zamożni biznesmeni, ale i przedstawiciele „kreatywnej klasy średniej”. Jednocześnie osłabienie rubla zahamowało napływ imigrantów – ich związek przewiduje w tym roku aż 50-procentowy spadek liczby imigrantów zarobkowych. Gospodarka jest zatem pozbawiana zarówno personelu wysoko wykwalifikowanego, jak i taniej siły roboczej.

„Osłabiona gospodarczo Rosja może stracić swój blask w sąsiedztwie” – twierdzi Secrieru. Zdaniem eksperta, w perspektywie średnioterminowej wpływ gospodarczy Kremla na obszarze postsowieckim zostanie osłabiony, co może zachęcić Moskwę do sięgnięcia po ostrzejsze metody.






























































