Ropa na globalnych rynkach zyskuje w środę po nasileniu ataków Iranu na statki - podają maklerzy.


Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na XI jest na NYMEX w Nowym Jorku po 90,20 USD - wyżej o 0,85 proc.
Brent na ICE na XII jest wyceniana po 101,57 USD za baryłkę, w górę o 0,98 proc.
Ropa WTI od początku tego roku zyskała 57,1 proc., a Brent zdrożała o 66,9 proc.
Ropa zyskuje, a inwestorzy oceniają informacje o zwiększonym przepływie surowców energetycznych przez cieśninę Ormuz wobec nasilenia irańskich ataków na statki.

W tym miesiącu UK Maritime Trade Operations (UKMTO) zgłosiło co najmniej 9 ataków na tankowce w cieśninie Ormuz po zwiększeniu w ostatnich dniach częstotliwości takich działań przez Iran.
To połowa łącznej liczby ataków na statki w cieśninie Ormuz, jakie zanotowano we wrześniu.
"Iran najwyraźniej dąży do przejęcia większej kontroli nad cieśniną Ormuz za pomocą jednego ze swoich najskuteczniejszych narzędzi przymusu: strachu i niepewności" - napisał w rynkowej nocie Dimitris Maniatis, dyrektor generalny Marisks, firmy zarządzającej ryzykiem.
"Teheran nie musi zatrzymywać każdego statku, a potrzebuje, aby branża morska uwierzyła, że każdy statek może być następny" - dodał.
Wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział, że Iran zaatakował kilka statków, ale nie na tyle, aby powstrzymać transport ropy i gazu. Dodał, że władze w Waszyngtonie pozostają otwarte na zawarcie porozumienia.
Rynki paliw tymczasem coraz bardziej wierzą w to, że ilość ropy transportowanej z Zatoki Perskiej będzie nadal rosła, ale wyczerpane zapasy paliw i ograniczone zasoby oleju napędowego mogą oznaczać, że rynek fizyczny ropy ma znacznie mniejszą "poduszkę bezpieczeństwa" niż mogą to sugerować dane.
Przepływy ropy przez cieśninę Ormuz systematycznie jednak rosną od początku lata, a niektóre banki z Wall Street twierdzą, że dostawy surowca z Bliskiego Wschodu zbliżają się nawet do poziomów notowanych przed rozpoczęciem wojny z Iranem.
"Przepływy ropy na Bliskim Wschodzie powróciły do poziomu ok. 80 proc. wolumenu sprzed wojny" - powiedział Wael Sawan, prezes Shell.
Większość tankowców przepływających przez Ormuz korzysta z "korytarza" w pobliżu wybrzeża Omanu i zazwyczaj ma wyłączone sygnały cyfrowe, a to zmusza traderów i analityków do "wertowania" wielu zdjęć satelitarnych i danych dotyczących przewozu ropy z Zatoki Perskiej, aby dokładnie określić, ile transportowanych jest towarów z tego regionu.
Tymczasem Arabia Saudyjska poinformowała, że obecnie pompuje ze swoich złóż 5,8 mln baryłek ropy dziennie rurociągiem do Morza Czerwonego. Połączenie to zostało zamknięte w ub. miesiącu po atakach dronów wystrzelonych z Iranu 10 września.
"Arabia Saudyjska pompuje 5,8 mln baryłek ropy dziennie przez swój kluczowy rurociąg" - powiedział minister energii Abdulaziz bin Salman podczas wydarzenia w Bahrajnie.
Dodał, że połączenie to mogło zostać ponownie uruchomione 5-6 dni po "wielkim uderzeniu" w rurociąg.
Tymczasem w środę Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) ma przeprowadzić rozmowy na temat planów awaryjnego uwolnienia zapasów ropy naftowej i oleju napędowego, obiecanych wcześniej przez przywódców G7, a wynoszących nawet 100 mln baryłek.
Rada zarządzająca MAE przeprowadzi wstępną dyskusję w celu określenia dalszego sposobu postępowania - podają anonimowe źródła. Nie jest jasne czy na tym spotkaniu zostaną już podjęte jakiekolwiek decyzje. (PAP Biznes)
aj/ osz/

























































