REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

DEBATAAkcje atrakcyjniejsze od obligacji, ale inwestorzy muszą być selektywni

2026-10-07 07:24
publikacja
2026-10-07 07:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Mimo wysokich rentowności obligacji i licznych ryzyk geopolitycznych akcje są preferowaną klasą aktywów w perspektywie 12 miesięcy. Uczestnicy debaty na Fund Forum byli zgodni, że szczególnie rynek amerykański nadal ma potencjał wzrostowy, choć skala optymizmu jest mniejsza niż kilka kwartałów temu.

Akcje atrakcyjniejsze od obligacji, ale inwestorzy muszą być selektywni
Akcje atrakcyjniejsze od obligacji, ale inwestorzy muszą być selektywni
fot. Tomasz Ras / / Puls Biznesu

Uczestnicy debaty byli zgodni, że w perspektywie roku należy przeważać akcje amerykańskie. „Przeważać akcje, najlepiej na jakiejś korekcie” – ocenił jeden z nich, a inny dodał, że pozostaje pozytywnie nastawiony do rynku, chociaż „umiarkowanie i selektywnie”.

Zdaniem ekspertów na razie nie widać czynników, które zwykle kończą długie hossy.

„Na tę chwilę należy przeważać akcje, ale umiarkowanie" - powiedział Piotr Grzeliński, zarządzający funduszami Pekao TFI. Marcin Ciesielski z Ceres DM dodał, że należy podchodzić "umiarkowanie optymistycznie, ale selektywnie i portfelowo".

"Jesteśmy w fazie inflacyjnego wzrostu gospodarczego, więc jest to otoczenie sprzyjające akcjom" - powiedział Szymon Borawski-Reks, zarządzający funduszami Erste TFI.

Scammingout

Część panelistów zwracała jednak uwagę, że po kilku latach wzrostów inwestorzy powinni zachować większą ostrożność.

"Pewnie ze względu na długość hossy jest wiele ryzyk, które się czają. Pewnie byłbym trochę bardziej ostrożny na dzisiaj, ale generalnie uważam, że akcje trzeba mieć w portfelu" - powiedział Szymon Borawski-Reks.

Jednym z tematów była rozbieżność pomiędzy sytuacją na rynku obligacji a zachowaniem giełd. Rentowności obligacji skarbowych znajdują się na rekordowo wysokich poziomach, a indeksy utrzymują się blisko historycznych rekordów.

„Gdyby ktoś rok czy dwa lata temu powiedział, że amerykańskie dziesięciolatki będą dawały ponad 5 proc., polskie ponad 6 proc., dolar będzie tak mocny, a akcje jednocześnie biły rekordy, większość uznałaby taki scenariusz za mało prawdopodobny” – powiedział Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Obecnie rynki akcji są wspierane przez bardzo dobre wyniki przedsiębiorstw i oczekiwania dalszego wzrostu zysków.

W ocenie panelistów, póki co zyski firm i przypływy pieniężne rosną w takim tempie, że wyższe rentowności obligacji jeszcze nie przeszkadzają. Jednak w momencie kiedy zyski albo oczekiwania co do zysków spowolnią, a do tego wzrosną jeszcze bardziej oczekiwania na podwyżki stóp, wtedy może nastąpić moment, kiedy akcje trzeba będzie niedoważać.

Eksperci zwracali uwagę, że historycznie okresy rosnących rentowności nie musiały oznaczać słabych wyników giełdy.

„W przeszłości amerykańskie akcje często zachowywały się lepiej właśnie wtedy, gdy rentowności rosły, bo oznaczało to dobrą koniunkturę gospodarczą” – wskazał jeden z panelistów.

Część debaty poświęcono wpływowi sztucznej inteligencji na wyniki największych spółek technologicznych i globalne rynki kapitałowe.

Eksperci zwracali uwagę, że ogromna część wzrostu zysków amerykańskich spółek jest obecnie związana z rozwojem AI oraz inwestycjami infrastrukturalnymi największych firm technologicznych.

Według przywoływanych szacunków najwięksi dostawcy usług chmurowych przeznaczają setki miliardów dolarów rocznie na budowę centrów danych i rozwój infrastruktury AI.

Część uczestników zwracała uwagę, że sektor może w pewnym momencie zderzyć się z rzeczywistością biznesową.

„Nie do końca wiadomo jeszcze, jak firmy mają zmonetyzować wszystkie te inwestycje. Boję się momentu, w którym rynek zacznie zadawać trudne pytania o faktyczne zwroty z wydanych setek miliardów dolarów” – powiedział jeden z panelistów.

Inni podkreślali jednak, że obecna sytuacja istotnie różni się od bańki internetowej z przełomu stuleci, gdyż w przeciwieństwie do czasów dotcomów dzisiejsze firmy mają realne przychody, ogromne przepływy pieniężne i bardzo rentowne biznesy.

Uczestnicy debaty zgodzili się, że wysokie rentowności długu znacząco poprawiły atrakcyjność obligacji.

„Poziomy rentowności, które obserwujemy dzisiaj w Polsce, są naprawdę interesujące” – ocenił Sebastian Buczek.

Część uczestników przyznała, że właśnie atrakcyjność rynku długu jest jednym z powodów bardziej neutralnego nastawienia do akcji.

„Nie chodzi o to, że akcje przestały mi się podobać. Po prostu pojawiła się alternatywa, której przez wiele lat nie było” – wskazał jeden z panelistów.

Podczas debaty przywołano również analizy historyczne pokazujące, że przy rentownościach polskich obligacji w okolicach 6 proc. kolejne 12 miesięcy przynosiły z reguły dodatnie stopy zwrotu.

Eksperci ocenili jednocześnie, że atrakcyjnie wyglądają wybrane segmenty polskiego rynku akcji.

„W największych spółkach trudno już znaleźć bardzo duże niedowartościowanie, ale wśród średnich i mniejszych firm nadal jest sporo ciekawych okazji inwestycyjnych” – powiedział prezes Quercus TFI.

Polska giełda korzysta również z faktu, że jest znacznie mniej uzależniona od sektora technologicznego niż większość rozwiniętych rynków.

„Dla inwestorów budujących globalne portfele Polska może być ciekawym narzędziem dywersyfikacji. Mamy więcej spółek typu value i mniej technologii niż większość rynków” – wskazał jeden z ekspertów.

Źródłem siły rynków akcji są oczekiwania dotyczące wyników przedsiębiorstw.

„Inwestorzy skupiają się przede wszystkim na bardzo dobrych perspektywach wynikowych. Dopóki spółki są w stanie dostarczać wzrost zysków, dopóty rynek będzie tolerował wyższe rentowności obligacji. Oczywiście jeżeli ten negatywny trend na rynku długu miałby się utrzymywać jeszcze przez wiele miesięcy, to w pewnym momencie może doprowadzić do korekty, ale na razie tego nie widzimy” – powiedział Sebastian Buczek.

Część uczestników zwracała uwagę, że sam wzrost rentowności nie jest zjawiskiem jednoznacznie negatywnym.

„Warto zastanowić się nad przyczynami tych wzrostów. Pierwszą falę wywołała geopolityka i obawy o ceny surowców. Natomiast druga fala była efektem bardzo mocnych danych z amerykańskiej gospodarki. Nowe zamówienia były wyraźnie lepsze od oczekiwań, a to przełożyło się na przesunięcie oczekiwań inflacyjnych i stóp procentowych na całym świecie” – powiedział jeden z panelistów.

Inwestorzy muszą przyzwyczaić się do wyższego kosztu kapitału.

„Rentowności pewnie ustabilizują się gdzieś na wyższym poziomie. Koszt kapitału pozostanie wyższy niż w poprzedniej dekadzie, a to oznacza, że rynek będzie bardzo szybko karał słabe spółki. Dlatego selektywne podejście do sektorów i konkretnych firm będzie w najbliższych miesiącach jeszcze ważniejsze niż dotychczas” – ocenił Marcin Ciesielski.

W opinii uczestników debaty zagrożeniem dla rynków pozostają wydarzenia międzynarodowe niż krajowa polityka.

„Dla mnie czynnikiem numer jeden pozostaje wojna w Ukrainie. Cały czas mamy też sytuację na Bliskim Wschodzie. Na razie rynki akcji ignorują te wydarzenia, choć obligacje reagują na nie znacznie mocniej. Gdyby doszło do czegoś naprawdę nieoczekiwanego, mogłoby to stać się katalizatorem większej przeceny” – powiedział Sebastian Buczek.

Jednocześnie rynki finansowe w ostatnich miesiącach wykazują wyjątkową odporność na negatywne informacje geopolityczne.

„Hossa przetrwała naprawdę wiele. Jeżeli miałoby dojść do silniejszej reakcji rynku, prawdopodobnie musiałoby wydarzyć się coś, czego inwestorzy dzisiaj w ogóle nie biorą pod uwagę” – dodał prezes Quercus TFI.

Eksperci zgodzili się, że w środowisku wysokich stóp procentowych i rosnących rentowności kluczowe będzie selektywne podejście do inwestycji. Jednocześnie w ich ocenie fundamenty są po stronie byków. Wyniki spółek rosną, gospodarka się trzyma, a korekty, których wielu oczekiwało w ostatnich miesiącach, nie pojawiły się.

"Polskie spółki na przyszły rok mają zapowiadaną poprawę wyników, na przykład banki. Tak więc na razie fundamenty są. Polityka będzie dodawać zmienności i emocji, ale na dziś trudno znaleźć argument za całkowitym porzuceniem rynku akcji” – powiedział prezes Quercus TFI.

"Też bym się nie bał lokalnej polityki. Mamy tyle ryzyk na świecie, że one mają większe znaczenie. Jeżeli jakieś pomysły będą się pojawiać, raczej będą dotyczyć banków, KGHM, Orlenu, gdzie Skarb Państwa ma realny wpływ" - powiedział Szymon Borawski-Reks.

Jego zdaniem, jest to być może argument, żeby przekierować swoje inwestycje w kierunku średnich spółek, na przykład prywatnych podmiotów, które regulacjami potencjalnie mogą być mniej dotknięte.

Pozytywnie oceniano również wpływ nowych programów długoterminowego oszczędzania i inwestowania na napływ krajowego kapitału na warszawską giełdę. W tym kontekście wskazywano głównie na Obywatelskie Konta Inwestycyjne.

"Żeby rynek mógł nadal rosnąć, potrzeba świeżych kapitałów. Wydaje się, że jest szansa, żeby ten świeży kapitał do nas mógł zawitać. Do tej pory bardzo duży udział na poziomie około 70 proc. mieli inwestorzy zagraniczni, ale pewną jaskółką jest to, że od przyszłego roku ruszają OKI" - powiedział Marcin Winnicki, zarządzający funduszami Ipopema TFI.

"Fundusze akcyjne są pod OKI dobrze uszyte, to może być stopniowy efekt kuli śniegowej, która przez najbliższe trzy, cztery lata będzie nam generowała nowy napływ środków" - dodał Piotr Grzeliński, zarządzający Pekao TFI.

"Też bym zakładał, że wpływ będzie pozytywny. Jak bardzo pozytywny, to pewnie czas pokaże. Natomiast faktycznie na początku wpływ na rynek może być to jeszcze niezbyt znaczący" - dodał Marcin Ciesielski z Ceres DM. (PAP Biznes)

pr/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki