REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Najdroższa wojna w historii Izraela. Kraj traci ludzi, pieniądze i poczucie bezpieczeństwa

2026-10-07 07:20
publikacja
2026-10-07 07:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Trzy lata wojny rozpoczętej po ataku Hamasu zmieniły Izrael nie tylko pod względem bezpieczeństwa. Rosną koszty gospodarcze i społeczne konfliktu, coraz więcej Izraelczyków wyjeżdża z kraju, a większość społeczeństwa wciąż nie uważa wojny za wygraną.

Najdroższa wojna w historii Izraela. Kraj traci ludzi, pieniądze i poczucie bezpieczeństwa
Najdroższa wojna w historii Izraela. Kraj traci ludzi, pieniądze i poczucie bezpieczeństwa
fot. RONEN ZVULUN / /  Reuters / Forum

Trzy lata wojny nie doprowadziły izraelskiej gospodarki do załamania, ale mocno obciążyły finanse państwa. Izrael prowadził w tym czasie działania zbrojne na kilku frontach, m.in. w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i przeciwko Iranowi. Izraelski dziennik „TheMarker” szacował w sierpniu, że wydatki związane z konfliktami sięgnęły już około 420 mld szekli (540 mld złotych), co czyni go najdroższą i najdłuższą wojną w historii Izraela.

Znacząco zwiększono wydatki na obronność

W 2022 r. stanowiły one 4,2 proc. PKB i 16 proc. budżetu państwa, a w 2026 r. – już niemal 8 proc. PKB i około jednej czwartej budżetu. Według Banku Izraela około połowy z nich sfinansowano poprzez zwiększenie zadłużenia.

Izraelski Instytut Demokracji (IDI) ostrzega, że rosnących wydatków na obronę nie da się pogodzić z utrzymaniem obecnego poziomu usług publicznych i stabilnych finansów. Oznacza to, że część kosztów wojny poniosą podatnicy, a mniej pieniędzy trafi na cele cywilne.

Jednocześnie po trzech latach wojny Izrael nie wygląda jak kraj gospodarczo wyniszczony konfliktem. Dziennik ekonomiczny „Kalkalist” zwrócił we wrześniu uwagę na pozorny paradoks: pomimo konfliktu giełda bije rekordy, szekel jest mocny, stopy procentowe spadają, inflacja pozostaje umiarkowana, a konsumpcja utrzymuje się na wysokim poziomie.

Scammingout

Dobre wskaźniki makroekonomiczne nie pokazują jednak całego obrazu. Rosną koszty życia, a sytuacja części gospodarstw domowych i branż wyraźnie się pogorszyła. Dziennik „Globes” podawał w maju, że ceny żywności wzrosły od 2024 r. o około 8 proc.

Koszty wojny wykraczają poza budżet państwa

Kolejne mobilizacje rezerwistów oznaczały dla setek tysięcy Izraelczyków przerwy w pracy, studiach i życiu rodzinnym. Skutkami wojny tłumaczy się również rekordowo słabe wyniki izraelskich uczniów w badaniu PISA z 2026 r.

Masowa mobilizacja zaostrzyła też spór o zwolnienie ultraortodoksyjnych mężczyzn ze służby wojskowej. Ultraortodoksi stanowią około 13 proc. ludności Izraela i wielu Izraelczyków uważa zwolnienia za niesprawiedliwe, zwłaszcza w czasie wojny, gdy inni obywatele są wielokrotnie powoływani do rezerwy.

Zmęczenie przedłużającą się wojną, kolejnymi mobilizacjami i rosnącymi kosztami życia zbiegło się ze wzrostem emigracji z Izraela – kraju, który od powstania korzystał ze stałego napływu imigrantów. Od 2024 r. więcej osób opuszcza kraj, niż do niego przybywa.

Według danych przytoczonych pod koniec sierpnia przez „Kalkalist” w latach 2023–2025 z Izraela wyjeżdżało na co najmniej trzy miesiące średnio około 90 tys. osób rocznie, wobec około 60 tys. w poprzedniej dekadzie. Jednocześnie spada liczba nowych imigrantów, do czego przyczyniają się m.in. obawy o bezpieczeństwo.

„Kalkalist” ocenia, że nie musi to być jedynie przejściowa fala wyjazdów związana z wojną, ale początek trwalszej zmiany. Gazeta określiła ujemne saldo migracji jako „egzystencjalne zagrożenie dla Izraela”.

Znaczenie ma również to, kto opuszcza kraj. Portal Ynet, powołując się na badanie izraelskiego urzędu podatkowego, podał w sierpniu, że szczególnie mocno wzrosła emigracja pracowników sektora nowych technologii, lekarzy oraz osób o wysokich dochodach. Oznacza to, że wraz z mieszkańcami Izrael traci również wykwalifikowanych specjalistów i część najlepiej zarabiających podatników.

Wzrost emigracji jest tym bardziej znaczący, że mimo trzech lat walk i bezprecedensowego wzrostu wydatków na obronę duża część Izraelczyków nadal nie czuje, że kraj stał się bezpieczniejszy.

Z opublikowanego 24 września badania Izraelskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym (INSS) wynika, że mniej niż jedna trzecia Izraelczyków uważa, że ich kraj wygrał wojnę w Strefie Gazy. Niewiele lepiej oceniane są rezultaty walk z Hezbollahem, a jeszcze gorzej – wojny z Iranem.

Społeczeństwo jest podzielone w ocenie obecnego bezpieczeństwa 

38 proc. badanych uważa, że sytuacja poprawiła się w porównaniu z okresem przed atakiem Hamasu, ale podobna grupa jest przeciwnego zdania lub nie dostrzega większej zmiany. Co więcej, niemal sześciu na dziesięciu Izraelczyków obawia się, że w najbliższych latach ze Strefy Gazy może zostać przeprowadzony kolejny atak podobny do tego z 7 października.

Wyraźna jest natomiast różnica w ocenie armii i władz. Z prowadzenia wojny w Strefie Gazy przez wojsko zadowolonych jest 61 proc. badanych, podczas gdy działania rządu w tym kontekście pozytywnie ocenia tylko 34 proc. 

Izrael wciąż bez pełnego rozliczenia za klęskę z 7 października

Trzy lata po ataku Hamasu izraelskie wojsko i służby zbadały swoje błędy, część dowódców podała się do dymisji, ale wciąż nie ma niezależnego dochodzenia w sprawie odpowiedzialności władz. Media ujawniają za to informacje o ostrzeżeniach, które miał otrzymywać premier Benjamin Netanjahu.

W ostatnich tygodniach pojawiły się doniesienia o informacjach, które Netanjahu miał otrzymać od Egiptu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) na temat ataku Hamasu na Izrael. 7 października 2023 r. zginęło w nim blisko 1,2 tys. osób, a 251 zostało wziętych do niewoli przez palestyńskich bojowników. 

Według „Wall Street Journal” Egipt co najmniej trzy razy ostrzegał Izrael o rosnącym zagrożeniu ze strony Hamasu. Pierwsze ostrzeżenie miało zostać przekazane już w czerwcu 2023 r. Kolejne nastąpiło pod koniec września, kiedy szef egipskiego wywiadu Abbas Kamel osobiście przyleciał do Izraela i ostrzegł izraelskich oficjeli, że Hamas mobilizuje się do dużej operacji.

Jak podał dziennik, Izraelczycy zapewnili Kamela, że sytuacja jest pod kontrolą. Na początku października miał on jeszcze zadzwonić bezpośrednio do Netanjahu i ponownie ostrzec go przed możliwym atakiem. 

Według dziennika „Haarec” podobne sygnały napływały z Emiratów. Około 10 dni przed atakiem prezydent ZEA Mohammed bin Zajed rozmawiał z Netanjahu i ostrzegł go, że Hamas przygotowuje wkrótce dużą operację. Portal Ynet uzyskał potwierdzenie od wysokiego rangą źródła wywiadowczego na Bliskim Wschodzie, że Emiraty przekazały Izraelowi taką informację.

Żadne z ostrzeżeń nie wskazywało daty ani skali ataku. Netanjahu zaprzecza, że je otrzymał, a za doniesienia o jego domniemanej rozmowie z bin Zajedem pozwał izraelskie media i dziennikarzy. 

Ustalenie, kto i jakie informacje otrzymał przed 7 października, jest jednym z powodów, dla których w Izraelu trwa spór o powołanie niezależnej komisji śledczej. Trzy lata po największej katastrofie w historii izraelskiego systemu bezpieczeństwa wciąż nie przeprowadzono dochodzenia, które zbadałoby łącznie odpowiedzialność władz, wojska i służb wywiadowczych. 

Rząd Netanjahu sprzeciwia się powołaniu tradycyjnej państwowej komisji śledczej, której członków wyznacza prezes Sądu Najwyższego. Premier argumentował, że takie dochodzenie powinno rozpocząć się dopiero po zakończeniu wojny. Zamiast tego od końca 2025 r. koalicja forsuje utworzenie innej komisji, której skład ustalałyby wspólnie koalicja i opozycja.

Nie oznacza to jednak, że wydarzenia z 7 października nie były dotąd badane. Izraelskie wojsko i służby szybko przyznały, że nie przewidziały ataku Hamasu. Wewnętrzne dochodzenie armii, którego wyniki opublikowano częściowo w lutym 2025 r., wykazało, że zawiodła ona w swoim podstawowym zadaniu – ochronie mieszkańców Izraela.

Za jedną z głównych przyczyn porażki uznano przekonanie, że Hamas nie chce wojny na pełną skalę, a Izrael zostanie odpowiednio wcześnie ostrzeżony, gdyby miało się to zmienić. Armia miała też zbyt dużą uwagę poświęcać innym zagrożeniom, m.in. Hezbollahowi w Libanie. 

Izraelski wywiad wojskowy od 2022 r. znał 40-stronicowy plan Hamasu o kryptonimie „Mur Jerycha”, zakładający sforsowanie granicy ze Strefą Gazy, ataki na bazy i miejscowości oraz uprowadzenia. Uznał jednak, że Hamas nie jest w stanie lub nie zamierza go zrealizować. Szef sztabu gen. Ejal Zamir przyznał później, że zlekceważenie planu i innych ostrzeżeń było jedną z głównych przyczyn nieprzygotowania Izraela na atak. 

Jak wyglądał największy atak terrorystyczny na Izrael w historii?

7 października 2023 r. rządzący Strefą Gazy Hamas i inne palestyńskie ugrupowania zbrojne przeprowadziły niespodziewany atak na Izrael, zabijając blisko 1200 osób i porywając 251. Był to największy atak terrorystyczny w historii Izraela. Wywołał trwającą do dziś wojnę w Strefie Gazy.

Operacja nazwana „Nawałnicą Al-Aksa” rozpoczęła się ok. godz. 6.30 czasu miejscowego (5.30 w Polsce) od wystrzelenia kilku tysięcy rakiet w kierunku południowego Izraela.

Około 6 tys. palestyńskich bojowników i cywilów przedostało się ze Strefy Gazy do Izraela. Barierę graniczną sforsowano w ponad stu miejscach, m.in. przy użyciu materiałów wybuchowych i buldożerów; napastnicy dotarli też drogą morską i na paralotniach.

Ogłaszając rozpoczęcie operacji, dowódca zbrojnego skrzydła Hamasu Mohammed Deif przedstawiał ją jako odpowiedź na działania Izraela wobec Palestyńczyków i meczetu Al-Aksa w Jerozolimie.

Atak był przygotowywany przez Hamas od lat

Znalezione później dokumenty pokazały, że poszczególne oddziały miały wyznaczone konkretne bazy i miejscowości, a instrukcje obejmowały m.in. sposób prowadzenia napaści i porywania zakładników.

Jednym z pierwszych celów był festiwal muzyki elektronicznej na pustyni Negew, ok. 5 km od otoczonej ogrodzeniem granicy ze Strefą Gazy. Zginęło tam 378 osób, a 44 uprowadzono. Podczas ataku na festiwal doszło do gwałtów i innych aktów przemocy seksualnej.

W Sderot hamasowcy zajęli posterunek policji, zabijając ok. 30 osób. W ciągu dnia uzbrojeni napastnicy wtargnęli do kilkudziesięciu izraelskich miejscowości i obiektów wojskowych na południu Izraela.

Kilka kibuców i osiedli przeszło tymczasowo pod kontrolę Hamasu. W Beeri dokonano masakry ludności cywilnej, w której zginęło 101 mieszkańców, w Kfar Azie - 56 osób, w Nir Ozie – 47. Napastnicy mordowali całe rodziny i podpalali domy.

Hamas i Palestyński Islamski Dżihad porwały 251 osób – żołnierzy i cywilów, w tym dzieci – zapowiadając wykorzystanie ich w charakterze karty przetargowej.

Izraelska armia przez wiele godzin nie była w stanie opanować sytuacji. W części miejscowości mieszkańcy i lokalne oddziały samoobrony walczyli z napastnikami bez wystarczającego wsparcia wojska.

Łącznie w ataku zginęło 1175 osób, w tym 379 żołnierzy, 725 cywilów i 71 cudzoziemców. Wśród ofiar było ok. 70 Arabów będących obywatelami Izraela, głównie Beduinów.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył 7 października, że kraj jest na wojnie z Hamasem, i zapowiedział „srogą zemstę”. Wstrzymano dostawy prądu, paliwa i towarów do zamieszkanej przez ponad 2 mln osób Strefy Gazy. Wojsko zaczęło mobilizować rezerwistów. Wieczorem rozpoczęły się intensywne naloty odwetowe na Strefę Gazy.

Izraelskie wojsko przyznało później, że nie przewidziało ofensywy

Wywiad znał od 2022 r. plan Hamasu „Mur Jerycha”, zakładający sforsowanie granicy, ataki na bazy i miejscowości oraz uprowadzenia, ale uznał, że ugrupowanie nie jest w stanie lub nie zamierza go zrealizować.

Do podobnych wniosków doszedł kontrwywiad (Szin Bet). W nocy z 6 na 7 października służba wykryła nietypową aktywność Hamasu i ostrzegła o możliwości napaści, ale spodziewała się ograniczonego rajdu lub próby uprowadzenia, a nie napaści na taką skalę.

Komisja śledcza ONZ uznała w 2024 r., że Hamas i inne palestyńskie ugrupowania zbrojne dopuściły się 7 października zbrodni wojennych, w tym tortur, umyślnych ataków na cywilów, zabójstw i brania zakładników.

Rządy wielu państw świata, organizacje broniące praw człowieka, takie jak Amnesty International i Human Rights Watch, oraz prokuratura Międzynarodowego Trybunału Karnego uznały atak za zbrodnię wojenną lub zbrodnię przeciwko ludzkości.

W izraelskiej ofensywie rozpoczętej po ataku Hamasu straciło życie ponad 74,2 tys. Palestyńczyków w Strefie Gazy, a ponad 175 tys. zostało rannych – podaje lokalne ministerstwo zdrowia. W kampanii zginęło też 472 izraelskich żołnierzy. Zawieszenie broni z października 2025 r. zakończyło najcięższe walki, choć od tego czasu izraelskie ataki nie ustały całkowicie. 

(PAP)

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
tomitomi
...plemię węża , nie ma prawa bytu !

Powiązane: Izrael

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki