Portal gazieta.ru, przytaczając badania przeprowadzone w lutym przez fundację Opinia Publiczna, twierdzi, że 49 procent Rosjan biorących udział w badaniu jest gotowa wziąć udział w ulicznych demonstracjach. Podobne tendencje odnotowuje również centrum badań socjologicznych Lewada, którego eksperci zauważają, że władze Rosji odrzucają możliwość powtórzenia się w ich kraju scenariusza rewolucji, tak jak to miało miejsce w Egipcie i Tunisie.
Gazieta.ru dodaje, że bliskowschodni scenariusz mogą jedynie próbować zrealizować islamscy ekstremiści, działający na Północnym Kaukazie.
Nam nie zagrażają kolorowe rewolucje - uspokaja sekretarz generalny rządzącej partii Jedna Rosja Andrej Isajew. Polityk przypomina, że kolorowe rewolucje już miały miejsce wokół granic Rosji i wymienia: Ukrainę, Gruzję i Kirgistan. -Rewolucje te niczego pozytywnego nie przyniosły - dodaje Isajew.
Jednak według sondażu przeprowadzonego przez centrum Lewada aż 38 procent Rosjan nie wyklucza realizacji egipskiego scenariusza w regionach Federacji. Wiceszef tego ośrodka Alieksiej Grażdankin również uspokaja twierdząc, że wielu Rosjan pamięta czasy gdy żyło im się znacznie gorzej i dlatego masowe wyjście ludzi na ulicę jest mało prawdopodobne.
Źródło:IAR




























































