Polska stoi przed wyborem między drogą bezpiecznego rozwoju a alternatywną drogą na skróty, proponowaną przez opozycję - oświadczył w Sejmie minister finansów Jacek Rostowski. Czy chcemy być szanowani w Europie, czy chcemy Budapesztu w Warszawie - pytał.
Rostowski stwierdził, że Polska stoi przed wyborem między odpowiedzialną polityką finansowa rządu, która "praktycznie bezboleśnie" zmniejszyła w ciągu dwóch lat deficyt finansów publicznych o 70 mld zł, a "polityczną piramidą finansową, proponowaną przez PiS".
"Czy chcemy, żeby Polska była w Europie szanowana, a nawet podziwiana za swój sukces, czy chcemy raczej Budapesztu w Warszawie, czyli spadającego szybciej niż w Europie PKB na mieszkańca, gigantycznych kosztów obsługi długu na rzecz inwestorów zagranicznych i upokarzającego dla dumy narodowej zabiegania o pomoc unijną i MFW" - mówił Rostowski. Dodał, że trudno o wyższą stawkę i dlatego prosi posłów o poparcie budżetu w pierwszym czytaniu.
Minister finansów mówił też, że od 2014 r. rząd planuje dać firmom możliwość odpisania 1 proc. podatku CIT na rzecz uczelni lub instytutu badawczego, z którymi ta firma będzie chciała współpracować. Zapowiedział też skierowanie części środków z programu "Inwestycje Polskie" na przedsięwzięcia typu venture capital w obszarze innowacji. "To powinno pomóc w stworzeniu zalążków prawdziwej kultury innowacyjności, która będzie musiała stać się motorem polskiej gospodarki w drugiej połowie przyszłej dekady, kiedy Polska powinna dogonić unijną średnią zamożności" - dodał Rostowski.(PAP)

wkr/ mki/ mow/




























































