Rating Hiszpanii został obniżony przez agencję Standard & Poor’s. Rynek wywiera presją na Madryt, aby poprosił o pomoc, przez co otworzyłby drogę do interwencji Europejskiego Banku Centralnego.
Agencja Standard & Poor’s obniżyła rating Hiszpanii do BBB- z poprzedniego poziomu BBB+. Tym samym ocena wiarygodności znalazła się zaledwie jeden stopień od ratingu określanego niechlubnie mianem „śmieciowego”. Perspektywa ratingu nie uległa zmianie i pozostaje negatywna.
S&P argumentowała swoje posunięcie pogłębieniem recesji w gospodarce. Ponadto istotne znaczenie mają problemy budżetowe, nie tylko rządu centralnego, lecz także regionalnego. W dodatku nierozwiązaną kwestią pozostaje kryzys sektora bankowego.
Wkrótce na podobne posunięcie zdecydują się zapewne pozostałe dwie najważniejsze agencje ratingowe, czyli Fitch Ratings oraz Moody’s Investors Service.
Presja na Madryt
Hiszpania jest przeszkodą na drodze do interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku obligacji. Frankfurcka instytucja zapowiedziała, że jeżeli kraj strefy euro poprosi o wsparcie ze strony funduszy pomocowych oraz przedstawi program reform, to będzie interweniować na rynku długu w celu obniżenia rentowności papierów.
Premier Mariano Rajoy ze względów prestiżowych wciąż nie zdecydował się na taki krok, chociaż przedstawił już stosunkowo ambitny program naprawy finansów publicznych. Prośba o pomoc oznaczałaby jednak przyznanie się do porażki oraz obawę przed niepokojami społecznymi ze względu na nadzór europejskich ekspertów nad reformami.
Obecność EBC na rynku obligacji byłaby ważnym czynnikiem cementującym optymizm na rynkach. Sama zapowiedź interwencji nie jest równie skuteczna jak zakupy, które zgodnie z obietnicą będą nieograniczone.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl




























































