Choć wypowiedzi prezydenta USA wyglądają jak primaaprilisowe żarty, to inwestorzy z Wall Street na poważnie biorą możliwość zakończenia wojny z Iranem. Środa była dzięki temu drugim dniem odbicia na wcześniej wyprzedanym rynku. Pomagały także całkiem niezłe dane z amerykańskiej gospodarki.


Indeks S&P500 wzrósł w środę o 1,16% i dotarł na wysokość 6 575,32 punktów. Była to kontynuacja silnego odbicia z wtorku, gdy S&P500 zyskał prawie 3% i odskoczył z 7-miesięcznego minimum. W dwa dni S&P500 odrobił straty z poprzednich trzech sesji.
Nasdaq Composite poszedł w górę o 1,16% i osiągnął pułap 21 840,95 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa zyskawszy 0,48% zameldowała się na poziomie 46 565,74 pkt. Dalej w dół szedł indeks zmienności VIX. Zniżkowała też ropa naftowa, która po zachodniej stronie Atlantyku kosztuje już mniej niż 100 USD za baryłkę. Drugi dzień z rzędu dość mocno (o 2,5%) rosły za to notowania złota.
Cały czas wszystko kręci się wokół wojny z Iranem i licznych – choć nierzadko wzajemnie sprzecznych – wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa. W środę lider Stanów Zjednoczonych wypowiadał się w sposób raczej pokojowy i (przynajmniej jak na niego) – wyważony.

- Prezydent nowego irańskiego reżimu, o wiele mniej zradykalizowany i dużo bardziej inteligentny od jego poprzedników, właśnie poprosił USA o ZAWIESZENIE BRONI! Rozważymy (to), gdy cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i drożna. Do tej pory będziemy uderzać na Iran, aż pogrąży się w niebycie, albo, jak to się mówi, powróci do epoki kamienia!!! - napisał Trump w serwisie Truth Social.
W środę w o 21:00 czasu lokalnego (czyli o 3 w nocy w Polsce) prezydent Trump zwróci się do narodu "z ważnymi informacjami na temat Iranu" - ogłosił Biały Dom. We wtorek Trump zapowiedział, że operacja przeciwko Iranowi potrwa jeszcze od dwóch do trzech tygodni. Ocenił też, że Irańczycy chcą zawrzeć porozumienie z USA.
- Mamy komentarze Trumpa, które wydają się trochę zmieniać. Wszyscy usiłują zgadnąć, o co naprawdę mu chodzi, gdy to mówi. Rynek chce myśleć pozytywnie i chce, by wojna dobiegła końca – tak nastroje na Wall Street spointował Thomas Martin, starszy zarządzający w Globalt Investments cytowany przez agencję Reuters.
Na zielono świeciły się wszystkie sektory rynku, za wyjątkiem spółek naftowych. Akcje Exxona potaniały o ponad 5%, a Chevrona o 4,6%. Amerykański sektor energetyczny był – przez pewien czas nadal będzie – głównym ekonomicznym wygranym oprócz koncernów zbrojeniowych) wojny na Bliskim Wschodzie.
Giełdowym optymistom nie przeszkadzały też publikowane w środę dane z gospodarki USA. Raport ADP pokazał, że w marcu w sektorze prywatnym przybyło 62 tys. etatów, czyli o ponad połowę więcej od skromnych oczekiwań analityków (+40 tys.). Ten zasadniczo słaby wynik sugeruje jednak, że obawy przed recesją w USA mogą być póki co nieco przesadzone. Zwłaszcza że solidnie zaprezentowała się lutowa sprzedaż detaliczna, która wzrosła o 0,6% mdm i 3,7% rdr. Ekonomiści szacowali, że po styczniowym spadku o 0,1% mdm w lutym sprzedaż wzrośnie o 0,5% mdm.
Bardzo pozytywne dane nadeszły z przemysłu. Wskaźnik ISM (taki amerykański protoplasta PMI) dla sektora wytwórczego podniósł się z 51,6 pkt. do 52,3 pkt., osiągając najwyższą wartość od blisko 4 lat i sygnalizując przyspieszenie wzrostu aktywności ekonomicznej w przemyśle. Wprawdzie niepokoić mogły bardzo wysokie tempo wzrostu cen (najwyższe od czerwca 2022) oraz wolniejsze tempo przyrostu nowych zamówień, ale generalnie ta część amerykańskiej gospodarki zdaje sobie radzić całkiem nieźle.
Warto też nadmienić, że po marcowej korekcie wyceny na Wall Street stały się nieco rozsądniejsze. Co prawda wciąż jest dość drogo. Wskaźnik c/z bazujących na oczekiwanych zyskach spółek spadł raptem do 20, ale to wyraźnie mniej niż ponad 23 widziane jeszcze późną jesienią. Z niewiele niższego pułapu wycenowego rynek zawrócił niemal równo rok temu podczas wybuchu wojen celnych prezydenta Trumpa.
KK




























































