REKLAMA
Tylko u nas

Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 23.05.2022 r. Ołeksandriwka stała się "nową Buczą"

2022-05-24 07:02
publikacja
2022-05-24 07:02
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 23.05.2022 r. Ołeksandriwka stała się "nową Buczą"
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 23.05.2022 r. Ołeksandriwka stała się "nową Buczą"
fot. ALEXANDER ERMOCHENKO / / Reuters

Poniedziałek, 23 maja, był osiemdziesiątym dziewiątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. 

» Mer Mikołajowa: Rosjanie ostrzelali miasto amunicją kasetową. Relacja z 88 dnia wojny

Sztab: wojska rosyjskie utworzyły komendantury na okupowanych terytoriach

Na okupowanych terytoriach obwodu chersońskiego i zaporoskiego na południu Ukrainy wojska rosyjskie utworzyły 19 tzw. komendantur - poinformował w poniedziałek sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Sztab przekazał też, że w północno-zachodniej części Krymu, zaanektowanego przez Rosję od Ukrainy, siły przeciwnika rozmieszczają dwa dodatkowe dywizjony systemu przeciwrakietowego i przeciwlotniczego S-400, by wzmocnić obronę powietrzną.

W komunikacie sztab ocenił również, że "moralno-psychologiczny stan składu osobowego okupantów pozostaje niski". Systemowo spożywany jest alkohol i dochodzi do dezercji - czytamy.

"Skład osobowy wroga skarży się na nieefektywność swoich ataków na pozycje sił obrony Ukrainy" - napisano.

W rejonie Czernihowa podczas prac polowych traktor wjechał na minę. Kierowca nie żyje

W rejonie Czernihowa na północy Ukrainy podczas prac polowych traktor wjechał na pozostawioną przez Rosjan minę; kierowca nie żyje - poinformowała w poniedziałek Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

Kierowca traktora został przewieziony karetką do szpitala, był w stanie krytycznym; niestety, z powodu odniesionych ran, zmarł - podano w komunikacie ukraińskich służb ratowniczych.

"Pirotechnicy sprawdzili następnie okolicę pod kątem innych materiałów wybuchowych i znaleźli jeszcze jedną minę przeciwpancerną" - napisano.

Ratownicy ponowili apel o unikanie poruszania się po niesprawdzonych polach, drogach leśnych czy działkach.

Według Międzynarodowego Centrum Rozminowywania Humanitarnego w Genewie (GICHD) oczyszczanie terenów Ukrainy z min i niewypałów potrwa lata i problem ten - już zagrażający życiu milionów ludzi - utrudni proces odbudowy kraju i powrót osób, które uciekły przed wojną. W opublikowanym 13 maja raporcie zaznaczono, że ukraińscy specjaliści przy pomocy zagranicznych ekspertów zneutralizowali już 80 tys. min i innych materiałów wybuchowych.

Szef Pentagonu: Około 20 krajów zadeklarowało nowe pakiety pomocy wojskowej dla Ukrainy

Minister obrony USA Lloyd Austin, który w poniedziałek poprowadził drugie spotkanie międzynarodowej grupy kontaktowej koordynującej pomoc zbrojeniową dla Ukrainy, poinformował, że około 20 krajów zadeklarowało nowe pakiety wsparcia wojskowego dla Kijowa.

Spotkanie online było kontynuacją prac grupy zawiązanej miesiąc wcześniej w Ramstein w Niemczech. Uczestniczyli w nim ministrowie obrony 47 krajów, w tym szef resortu obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow.

Austin przypomniał, że po spotkaniu w Ramstein broń Ukrainie dostarczyły m.in. Australia, Kanada, Wielka Brytania. W poniedziałek do konferencji online dołączyły nowe kraje, które nie brały udziały w pierwszym spotkaniu grupy, w tym Austria, Bośnia-Hercegowina, Kolumbia, Irlandia i Kosowo.

Wśród państw, które zadeklarowały nowe wsparcie wojskowe dla Ukrainy Austin wymienił Włochy, Danię, Grecję, Norwegię i Polskę. Dania dostarczy pociski przeciwokrętowe Harpoon i pociski rakietowe. Ponadto ministrowie obrony obiecali dostawy "bardzo potrzebnej amunicji artyleryjskiej, systemów obrony wybrzeża, czołgów i innych pojazdów opancerzonych" - powiedział Austin.

Szef Pentagonu dodał, że Kijów oczekuje na pociski dalekiego zasięgu, drony i kamizelki kuloodporne. Przed spotkaniem online Austin rozmawiał z Reznikowem na temat potrzeb Ukrainy dotyczących uzbrojenia.

"Zwołam trzecie spotkanie grupy kontaktowej w przyszłym miesiącu, 15 czerwca w Brukseli, na marginesie spotkania ministrów obrony (krajów) NATO, którzy stawią się tam osobiście" - poinformował szef Pentagonu.

26 kwietnia w Ramstein Austin zapowiedział, że międzynarodowa grupa kontaktowa będzie spotykała się co miesiąc, by koordynować pomoc zbrojeniową dla Ukrainy. Jej zadaniem jest dialog i integracja wysiłków skoncentrowanych na wsparciu Kijowa.

Parlament zajmie się projektem nakazującym budowę w nowych domach schronów przeciwlotniczych

Radzie Najwyższej (parlamentowi) Ukrainy przedłożono projekt ustawy dotyczącej obowiązku wyposażania nowo budowanych domów w schrony przeciwlotnicze - poinformował w poniedziałek Interfax-Ukraina.

Projekt przewiduje wniesienie zmian do szeregu ukraińskich aktów prawnych, dotyczących wymogów obrony cywilnej podczas planowania i zabudowy terenów.

"To wspólny projekt nasz i Ministerstwa Regionów” – cytuje agencja wpis zamieszczony na Facebooku przez współautorkę projektu, wiceprzewodniczącą Rady Najwyższej do spraw organizacji władzy państwowej, samorządu, rozwoju regionalnego i planowania oraz zabudowy miast Ołenę Szuliak z rządzącej partii Sługa Narodu.

Deputowana zwróciła uwagę na to, co wyszło na jaw podczas wojny: na Ukrainie mało jest miejsc dobrze nadających się do ukrycia. Znaczna część istniejących nie jest wyposażona w wyjścia ewakuacyjne, nie jest przystosowana do przechowywania produktów spożywczych, nie chroni przed zastosowaniem broni masowego rażenia.

„Projekt (...) ma na celu zainicjowanie szybkiego rozwoju na Ukrainie sieci budowli ochronnych (schronów przeciwlotniczych i schronów w nowopowstających budynkach), które zapewnią bezpieczeństwo obywatelom przed zbrodniami wojennymi, których niemal codziennie dopuszczają się rosyjscy terroryści” – napisała Szuliak.

Projekt ustawy zakłada, że w dokumentacji budowlanej dotyczącej nowo powstających budynków ma się znaleźć obowiązkowy rozdział dotyczący obrony cywilnej. W przypadku braku takiego rozdziału niemożliwe będzie zatwierdzenie dokumentacji. Obiekty, w których na stałe przebywać ma 50 osób lub czasowo ponad 100, mają być również dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Rzeczniczka praw człowieka: Ołeksandriwka na południu Ukrainy stała się "nową Buczą". Dzieci zmarły po zgwałceniu przez Rosjan

Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa powiedziała w poniedziałek w Davos, że wieś Ołeksandriwka na południu Ukrainy stała się "nową Buczą". Według niej Rosjanie gwałcili tam dzieci. Poinformowała, że niektóre ofiary tych brutalnych zbrodni zmarły.

Miejscowość Ołeksandriwka w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy stała się "nową Buczą", "z jakiegoś powodu gwałcone są tam malutkie dzieci" - zaalarmowała Denisowa, cytowana przez agencję Interfax-Ukraina.

Jak poinformowała, trzyletni chłopiec zmarł po zgwałceniu przez Rosjan, sześciomiesięczna dziewczynka została zgwałcona łyżeczką do herbaty, dziewięciomiesięczna dziewczynka została zgwałcona świeczką, roczny chłopiec zmarł po zgwałceniu przez pięciu Rosjan, zmarły też dwuletnie bliźnięta.

Rzeczniczka, występując w Russia War Crimes House w Davos, poinformowała, że zbrodni tych dokonano w kwietniu podczas okupacji wsi przez Rosję.

Denisowa zaznaczyła, że podczas gdy w Buczy zbrodni wojennych na tle seksualnym dokonywano na kobietach, nastolatkach, w Ołeksandriwce ofiarami padły malutkie dzieci.

"Federacja Rosyjska ma taką samą taktykę - systemowo, wszędzie wykorzystywać brutalnie gwałt i inne formy przemocy seksualnej, zmieniły się obiekty" - powiedziała.

"Ze strachem zastanawiamy się, co odkryjemy, kiedy wyzwolony zostanie Mariupol, kiedy wyzwolone będą inne miasta obwodu chersońskiego, zaporoskiego, donieckiego, ługańskiego" - dodała rzeczniczka.

Zachodni polityk: Korytarz żywnościowy z Odessy może powstać tylko za zgodą Rosji

Zachodni polityk ocenił w poniedziałek, że korytarz żywnościowy z Odessy może powstać tylko za zgodą Rosji - relacjonuje Reuters. O utworzenie takiego korytarza zabiega wicepremier i minister gospodarki Ukrainy Julia Swyrydenko.

"To jasne, że Rosjanie zdominowali ten region. Wymagałoby to ich zgody i jakiejś formy porozumienia", by utworzyć korytarz żywnościowy - powiedział przedstawiciel zachodnich władz, zastrzegając sobie anonimowość.

Swyrydenko zaapelowała o utworzenie takiego korytarza, podkreślając, że pomogłoby to Ukrainie i pozwoliło uniknąć klęski głodu na świecie.

"Wymagałoby to gwarancji bezpieczeństwa, sądzę, że ze strony Turcji, aby plan ten był realny. Uważam, że musimy wykluczyć całkiem wariant, w którym zostałoby to przeprowadzone bez zgody Rosji" - dodał zachodni polityk, komentując plan ukraińskiej wicepremier. 

Rosyjscy żołnierze wdarli się do mieszkania pracownika elektrowni i postrzelili go

Rosyjscy żołnierze wdarli się w poniedziałek do mieszkania jednego z pracowników Zaporoskiej Elektrowni Atomowej i otworzyli do niego ogień z broni automatycznej - informuje ukraiński koncern Enerhoatom. Ranny mężczyzna trafił do szpitala.

W poniedziałek rosyjscy okupanci wdarli się do mieszkania pracownika Zaporoskiej Elektrowni Atomowej Serhija Szweca i strzelali do niego z broni automatycznej - czytamy w komunikacie koncernu. Mężczyzna trafił do szpitala w Enerhodarze z licznymi ranami postrzałowymi; lekarze walczą o jego życie.

"Nie można ani wyjaśnić, ani usprawiedliwić takiej nieludzkiej brutalności. Potwory, które dopuszczają się zbrodni przeciwko cywilom, pracownikom Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, powinny być pociągnięte do odpowiedzialności" - napisano.

Zaporoska Elektrownia Atomowa w Enerhodarze jest pod kontrolą rosyjskich wojsk od 4 marca.

Doradca mera: Okolice Mariupola patrolują kadyrowcy

Okolice Mariupola patrolują czeczeńscy bojownicy Ramzana Kadyrowa, tzw. kadyrowcy - poinformował w poniedziałek doradca mera tego miasta na południowym wschodzie Ukrainy Petro Andriuszczenko.

Przedstawiciel lokalnych władz napisał w serwisie Telegram, że rosyjskie siły okupacyjne wprowadziły w Mariupolu nowy system przepustek i ustawiły punkty kontrolne. Rejon (powiat) mariupolski jest patrolowany przez kadyrowców - dodał. Andriuszczenko przekazał, że patrolowane są przede wszystkim gruntowe drogi prowadzące objazdem do Berdiańska i Zaporoża.

Według niego mieszkańcy poinformowali, że w niedzielę patrol zatrzymał samochód z osobami zmierzającymi w kierunku Berdiańska. "Ludzi rozebrano, dręczono, stosowano przemoc fizyczną" - napisał Andriuszczenko. Następnie - jak przekazał - samochód zawrócono do Mariupola. Pasażerowie i kierowca mieli zaświadczenia w sprawie tzw. filtracji, ale nie posiadali przepustki.

"Filtracja" to szczegółowe kontrole, które mają na celu wykrycie, czy dana osoba popiera władze ukraińskie lub ma związki z formacjami militarnymi Ukrainy. W przypadku uznania za "nieprawomyślną" taka osoba nie może opuścić miasta i zostaje zatrzymana – wynika z dotychczasowych informacji ukraińskich władz.

Andriuszczenko zaapelował do mieszkańców, by poczekali z wyjazdem z miasta na otwarcie oficjalnych korytarzy humanitarnych.

W sobotę Andriuszczenko poinformował, że rosyjskie siły dokonują w Mariupolu rotacji: bojownicy tzw. Donieckiej Republiki Ludowej są zmieniani przez żołnierzy Rosgwardii i czeczeńskich bojowników.

Rosjanie zajęli pięć przedsiębiorstw państwowego koncernu zbrojeniowego

Ukraiński państwowy koncern zbrojeniowy - Ukroboronprom - poinformował w poniedziałek, że dotychczas siły rosyjskie zajęły pięć jego przedsiębiorstw.

Do tej pory Rosjanie zajęli pięć przedsiębiorstw koncernu. Dokumenty dotyczące pracującego w nich personelu zostały zniszczone albo nie ma do nich dostępu - powiadomił Ukroboronprom na Telegramie. Nie sprecyzowano, o jakie zakłady chodzi.

Koncern przekazał, że stara się odzyskać informacje o pracownikach przedsiębiorstw, które znalazły się na tymczasowo okupowanych terytoriach albo zostały zniszczone wskutek wrogich ataków rakietowych.

Minister: Już w lipcu świat ostro odczuje kryzys żywnościowy spowodowany wojną

Już w lipcu świat ostro odczuje kryzys żywnościowy, spowodowany zbrojną agresją Rosji przeciwko Ukrainie - alarmuje ukraiński minister rolnictwa Mykoła Solski, cytowany w poniedziałek przez agencję Ukrinform.

"Nie wywieźliśmy jeszcze 5 mln ton pszenicy, które planowaliśmy wywieźć. Chcieliśmy wywieźć co najmniej 10-15 mln ton pszenicy z tych zbiorów. Na następny rok nie zdołamy zasiać w takiej skali, w jakiej chcieliśmy. Odczują to wszystkie rynki" - powiedział minister.

Według niego "świat zacznie ostro to odczuwać jakoś w połowie lipca". Jak wyjaśnił, "wiele krajów Północnej Afryki, państw arabskich, krajów Azji południowo-wschodniej do tej pory wykorzystuje to, co zakupiono wcześniej, te zapasy, które zrobiono".

Solski dodał, że za dwa miesiące świat zobaczy, że nie ma ziarna z Ukrainy i nie będzie dla niego szczególnej alternatywy - pisze Ukrinform.

Ukraińska wicepremier i minister rozwoju gospodarczego i handlu Julia Swyrydenko, cytowana przez BBC, w poniedziałek podczas forum w Davos podkreśliła, że społeczność międzynarodowa powinna zapewnić jednostkom transportującym żywność bezpieczeństwo w korytarzu z portu w Odessie. Jak dodała, pomogłoby to Ukrainie i zapobiegłoby głodowi na świecie.

Szef wywiadu wojskowego: po rozpoczęciu wojny był zamach na Putina

Na prezydenta Rosji Władimira Putina przeprowadzono zamachy, a do jednego z nich doszło po rozpoczęciu pełnowymiarowej wojny przeciwko Ukrainie - uważa szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanow, cytowany w poniedziałek przez serwis Ukraińska Prawda.

"Były zamachy na Putina... Nie tak dawno był nawet zamach ze strony, jak to się mówi, przedstawicieli Kaukazu. To niepubliczna informacja. Całkowicie nieudany zamach, ale miał naprawdę miejsce... Było to około dwóch miesięcy temu" - powiedział serwisowi Budanow.

"Powtarzam - był nieudany. Nie ma żadnego rozgłosu o tym zdarzeniu, ale miało to miejsce" - zaznaczył szef ukraińskiego wywiadu wojskowego.

Ukraińska Prawda przypomina, że niedawno Budanow ocenił, że Putin znalazł się w "ślepej uliczce" - nie może ani zakończyć wojny przeciwko Ukrainie, ani jej wygrać.

Rzeczniczka praw człowieka: otrzymaliśmy 44 tys. zgłoszeń o rosyjskich zbrodniach i 87 tys. sprawcach tych przestępstw

Otrzymaliśmy już 44 tys. zgłoszeń dotyczących rosyjskich zbrodni wojennych na Ukrainie, w które było zamieszanych 87 tys. żołnierzy wroga - oświadczyła w poniedziałek ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w Szwajcarii.

"Każdego dnia na naszą +gorącą linię+ dzwoni około 700-800 osób, informując o zbrodniach. (...) Ponadto na inny numer, poświęcony wsparciu psychologicznemu, zadzwoniło już półtora tysiąca osób zgłaszających przestępstwa o charakterze seksualnym. Pięćset przypadków to matki, które były świadkami gwałtu na swoich dzieciach, a potem popełniły samobójstwo" - poinformowała Denisowa, cytowana przez agencję Interfax-Ukraina.

W poniedziałek polityk wzięła udział w otwarciu wystawy Russian War Crimes House - zbioru zdjęć prezentowanych podczas Forum w Davos i ukazujących agresję Rosji na sąsiedni kraj.

"W ubiegłym tygodniu sieć społecznościowa Facebook zawiesiła moje konto. Usunięto też mój wpis poświęcony strasznym zbrodniom rosyjskich żołnierzy, ponieważ rzekomo naruszyłam standardy etyczne. To ja naruszyłam? Świecie, obudź się!" - powiedziała rzeczniczka praw człowieka.

Wcześniej, w sobotę, Denisowa przekazała doniesienia o liczbie mieszkańców Ukrainy, którzy zostali przymusowo deportowani do Rosji. "Według stanu na 21 maja rano deportowano 1 377 925 osób, w tym 232 480 dzieci. W ciągu ostatniej doby – 17 306 osób, w w tym 2 213 dzieci" – oznajmiła na Telegramie. 

W obwodzie charkowskim zebrano ciała 63 Rosjan, by wymienić je na ukraińskich poległych

Na obszarach obwodu charkowskiego odbitych z rąk rosyjskich żołnierze ukraińscy zebrali dotąd ciała 63 poległych Rosjan. Zwłoki te mogą zostać wymienione na zabitych żołnierzy Ukrainy bądź tych, którzy trafili do niewoli - pisze w poniedziałek portal Hromadske.

Jak powiedział portalowi kpt. Anton Iwannikow z armii ukraińskiej, ciał Rosjan poszukuje cała grupa wojskowych. 63 ciała zebrano dotąd z miejscowości Mała Rohań, Olchiwka i Cyrkuny. Poszukiwania trwają w tej części obwodu charkowskiego na wschodzie Ukrainy, skąd armia ukraińska wyparła Rosjan.

Ciała zabitych przechowywane są w chłodniach w Charkowie należących do kolei państwowych. "Będą wymieniane na naszych chłopców - na żywych, bądź na ciała naszych chłopców" - mówi kpt. Iwannikow.

Spośród 63 ciał poległych Rosjan dotąd zidentyfikowano około 15 procent. Oględzinami i opisem zajmuje się powołana do tego komisja. "Są dokumenty, napisy na pasach albo naszywkach. Wiele ciał jest spalonych, bez głów, bez kończyn. Bywa, że jest tylko pół ciała" - powiedział Iwannikow. Zabici w większości mają rany po ostrzale artyleryjskim i od odłamków.

Śledczy pobierają materiał genetyczny i wpisują go do ogólnej bazy. Ma to pomóc w identyfikacji zabitych, jeśli ktoś zgłosi się w ich sprawie. W większości bowiem identyfikacja będzie możliwa tylko poprzez badanie genetyczne.

Miejsca, gdzie leżą polegli wskazują niekiedy mieszkańcy, ale głównie żołnierze ukraińscy walczący w tym rejonie. Kpt. Iwannikow mówi, że niektóre ciała spoczywają w niezasypanych grobach, ale są znajdowane wprost na pozycjach bojowych.

W Małej Rohani wojskowi znaleźli pięć spalonych i zakopanych zwłok. "Sami spalili swoich" - opisuje Iwannikow. W tej samej miejscowości znaleziono ciało rosyjskiego żołnierza, który zastrzelił się, bo jego oddział wycofywał się, a on nie chciał iść do niewoli.

Według Iwannikowa Rosjanie nie zabierają ciał swoich zabitych i dlatego zajmują się nimi siły ukraińskie. "Od tej pracy zależy albo życie naszych wojskowych, których możemy wymienić, albo to, czy nasi zabici chłopcy zostaną zwróceni" - powiedział wojskowy. 

Prezydent Zełenski: w Deśnie w ostrzale 17 maja zginęło 87 osób

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w poniedziałek w wystąpieniu przed uczestnikami Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, że 17 maja 87 osób zginęło w ostrzale rosyjskim miejscowości Desna, gdzie znajduje się ośrodek szkoleniowy armii Ukrainy.

"Mój poranek zaczyna się od tego, ilu ludzi straciliśmy w nocy. Dziś zakończyliśmy prace w Deśnie. Niestety, pod gruzami jest dziś 87 ofiar" - powiedział Zełenski w wystąpieniu przez łącze wideo.

Agencja Interfax-Ukraina wyjaśnia, że we wsi Desna w obwodzie czernihowskim znajduje się ośrodek szkoleniowy armii o tej samej nazwie. Zełenski mówił o pracach ratowniczych w tym ośrodku.

Ukraiński prezydent, mówiąc o 87 zabitych przyznał, że jego kraj "wiele dzisiaj traci". Zapewnił przy tym, że te straty wzmacniają państwo ukraińskie, które "płaci wysoką cenę za wolność i niepodległość".

Po ostrzale Desny władze ukraińskie informowały, że na tę miejscowość spadły cztery rosyjskie rakiety, z których dwie uderzyły w jeden z budynków. 

Rosyjski żołnierz skazany na dożywocie za zabicie ukraińskiego cywila

Sąd w Kijowie skazał w poniedziałek rosyjskiego żołnierza Wadima Szyszymarina na dożywotnie więzienie za zabicie ukraińskiego cywila. Sąd uznał, że 21-letni żołnierz dopuścił się umyślnego zabójstwa. Odrzucił argument obrony, że Szyszymarin wykonywał rozkaz.

Sąd uznał bowiem, że rozkazu nie wydał bezpośredni dowódca Szyszymarina i że sam ten rozkaz był przestępczy.

Zdaniem sądu skrucha, którą żołnierz wyraził na procesie nie była szczera.

Szyszymarin przyznał się do zastrzelenia 28 lutego 62-letniego Ołeksandra Szelipowa, mieszkańca wsi Czupachiwka w obwodzie sumskim. Według ukraińskiej prokuratury zabity mężczyzna był bezbronnym cywilem, który szedł poboczem drogi, prowadząc rower.

Według jednego ze świadków, który potwierdził zeznania Szyszymarina, rozkaz zabicia cywila wydał żołnierzowi jeden z wojskowych. Oskarżony miał się początkowo opierać, ale pod presją wykonał rozkaz i zastrzelił mężczyznę.

Wcześniej podczas procesu wdowa po zabitym uznała dożywocie za odpowiednią karę za zabicie jej męża, ale dopuściła też wymianę Szyszymarina na kogoś z ukraińskich żołnierzy będących w niewoli rosyjskiej.

Szyszymarina bronił przydzielony mu z urzędu ukraiński adwokat, który mówił BBC, że w jego sprawie nie kontaktował się z nim żaden przedstawiciel władz rosyjskich. Proces żołnierza był pierwszą taką sprawą dotyczącą rosyjskich zbrodni wojennych na Ukrainie.

Były szef MI6: Putin trafi do sanatorium do 2023 roku i straci władzę

Prezydent Rosji Władimir Putin straci władzę i trafi do sanatorium w przyszłym roku - ocenił były szef brytyjskiego wywiadu MI6 Richard Dearlove, cytowany w niedzielę przez dziennik "New York Post".

Wysłanie Putina do ośrodka leczenia miałoby być częścią strategii, mającej na celu odcięcie go od władzy.

"Teraz zaryzykuję. Myślę, że (Putin) odejdzie w 2023 roku. Prawdopodobnie trafi do sanatorium, z którego nie wyjdzie już jako przywódca Rosji" - powiedział Dearlove we współprowadzonym przez siebie podcaście "One Decision".

Jak dodał były szef MI6, umieszczenie Putina w ośrodku zdrowia byłoby "elegancką" alternatywą dla puczu. Ostrzegł również, że Moskwa nie ma opracowanego planu dotyczącego następcy Putina, jednak Dearlove wierzy, że po usunięciu Putina, kontrolę przejąłby obecny sekretarz rady bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew.

Dearlove był szefem brytyjskiego wywiadu od 1999 do 2004 roku.

Wiceszefowa MSZ Ukrainy: ceną za pokój nie może być integralność terytorialna

Ceną za pokój na Ukrainie nie może być jej integralność terytorialna - oświadczyła w poniedziałek w Rzymie ukraińska wiceminister spraw zagranicznych Emine Dżaparowa. Zaapelowała o kontynuowanie sankcji przeciwko Rosji.

W wystąpieniu na rzymskim uniwersytecie Luiss wiceszefowa MSZ powiedziała, że Rosjanie „bardzo szybko” rozpoczęli negocjacje, gdy „nie zdołali osiągnąć początkowego celu, czyli przejęcia kontroli nad krajem w trzy dni”.

“Dziś myślimy o rozważeniu różnych rozwiązań pokojowych, które nie mogą kosztować integralności terytorialnej mojego kraju. To nie podlega dyskusji” - stwierdziła Dżaparowa. Zapewniła: „Uważamy, że wysiłki dyplomatyczne powinny być kontynuowane”.

Położyła nacisk na konieczność dalszych sankcji wobec Rosji, w tym embarga energetycznego. Wiceminister podkreśliła, że od chwili rozpoczęcia wojny „Rosja zarobiła 63 miliardy euro na eksporcie paliw kopalnych, w większości do Unii Europejskiej”.

Mówiąc o prezydencie Rosji Władimirze Putinie, podkreśliła, że to „car” żyjący w izolacji.

„Jego otoczenie boi się go informować”, a „on żyje w bańce, nie żyje normalnie” - dodała ukraińska wiceminister. Wyraziła przekonanie, że decyzja o ataku na Ukrainę to rezultat „ponad 20 lat jego absolutnej władzy”. Zdaniem Dżaparowej propaganda rosyjska w sprawie obecnej wojny „jest, jak ta Goebbelsa”.

Czerwony Krzyż nie opublikuje nazwisk żołnierzy, którzy wyszli z Azowstalu

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MKCK) nie poda liczby żołnierzy ukraińskich, którzy opuścili kombinat metalurgiczny Azowstal w Mariupolu, ani też ich nazwisk; dane te są poufne - powiedziała w poniedziałek rzeczniczka MKCK Mirella Hodeib ukraińskiej agencji Ukrinform.

"Naszym priorytetem jest zweryfikowanie warunków, w jakich trzymani są jeńcy wojenni i zweryfikowanie ich traktowania, tak aby zapobiec ich zaginięciu i podtrzymać ich kontakt z rodziną. Nie podamy jednak publicznie list z nazwiskami osób, które odwiedzamy, bądź które odwiedzimy w przyszłości" - oświadczyła rzeczniczka.

Hodeib zapewniła, że zarejestrowanie osoby przez MKCK jako jeńca wojennego sprawia, że może ona czuć się pod ochroną, przynajmniej jeśli chodzi o ryzyko zaginięcia bez wieści. Dodała, że rodziny żołnierzy mogą zwracać się do MKCK o informację na ich temat.

Kombinat Azowstal, którego broniły pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej, był ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy.

Od 16 maja napływały informacje o stopniowej ewakuacji żołnierzy z terenu Azowstalu. Ukraińcy byli przewożeni przez Rosjan m.in. do byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Według zapowiedzi strony ukraińskiej, wszyscy obrońcy Mariupola mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych. 

Doradca mera Mariupola: Rosjanie remontują linie kolejowe, by wywieźć zboże i wyroby metalowe

Ze względu na trudności z przywróceniem pracy portu morskiego, rosyjscy okupanci w Mariupolu remontują linie kolejowe, żeby wywozić z miasta pozostałości zboża i walcowane wyroby metalowe - poinformował w poniedziałek na Telegramie doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

"Pilnie przystąpiono do remontu linii kolejowej w Mariupolu i stacji w pobliskiej miejscowości Sartana. Jednocześnie pojawiają się doniesienia o próbie przywrócenia połączeń kolejowych w okolicach Wołnowachy w obwodzie donieckim. Kilkadziesiąt milionów dolarów to wystarczająca motywacja i faktyczny cel okupacyjnych władz Mariupola" - napisał doradca mera (https://t.me/andriyshTime/1028).

"Rosja to kraj-szabrownik. +Rosyjski świat+ - tylko zniszczenia i grabieże" - dodał Andriuszczenko.

Miasto nad Morzem Azowskim zostało niemal całkowicie zniszczone przez rosyjskie wojska. Sytuacja humanitarna w Mariupolu jest katastrofalna; według ostrożnych szacunków zginęło tam dotychczas ponad 20 tys. mieszkańców.

Ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu pozostawał w minionych tygodniach kombinat metalurgiczny Azowstal, broniony przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej. W piątek dowódca Azowa Denys Prokopenko poinformował, że jego oddział "otrzymał od kierownictwa wojskowego Ukrainy rozkaz o zaprzestaniu walk w celu uratowania życia i zdrowia żołnierzy". Wcześniej władze w Kijowie potwierdziły ewakuację ponad 260 obrońców Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. Wojskowych przewieziono na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Pod koniec kwietnia i na początku maja udało się uratować kilkuset cywilów, którzy przez około dwa miesiące ukrywali się w rozległych podziemnych korytarzach i schronach na terenie zakładów Azowstal. Zorganizowanie konwojów humanitarnych było możliwe dzięki współpracy strony ukraińskiej z ONZ.

Doradca mera Mariupola: ulewne deszcze mogą rozmyć groby, w mieście narasta ryzyko epidemii

Ulewne deszcze zamieniły Mariupol w Wenecję; zatkane kanały burzowe i ściekowe powodują wycieki wody deszczowej wraz ze skutkami rozkładu śmieci i ludzkich ciał, co zwiększa ryzyko epidemii - poinformował w poniedziałek na Telegramie doradca mera miasta Petro Andriuszczenko.

"Groźba epidemii staje się rzeczywistością z każdą kolejną burzą. Rosyjscy okupanci nadal jednak ignorują wyzwania sanitarne w Mariupolu i zajmują się wyłącznie publikowaniem +ciekawych zdjęć+, mających dowodzić, że +życie się poprawiło+. Miasto rozpaczliwie potrzebuje nowego etapu ewakuacji. Konsekwencje przekształcenia Mariupola w getto będą katastrofalne" - ocenił Andriuszczenko (https://t.me/s/andriyshTime).

Miasto nad Morzem Azowskim zostało niemal całkowicie zniszczone przez rosyjskie wojska. Sytuacja humanitarna w Mariupolu jest katastrofalna; według ostrożnych szacunków zginęło tam dotychczas ponad 20 tys. mieszkańców. Ciała wielu z nich pochowano w płytkich grobach na podwórkach, ulicach i w parkach, co może prowadzić do rozwoju epidemii w przypadku kolejnych gwałtownych deszczów.

Wojska rosyjskie ostrzelały obwód żytomierski i mikołajewski

Wojska rosyjskie ostrzelały w nocy z niedzieli na poniedziałek miasto Korosteń w obwodzie żytomierskim, na zachód od Kijowa. Mikołajew na południu Ukrainy został ostrzelany z systemów rakietowych Smercz - podał portal Ukrańska Prawda.

W Korosteniu odłamki jednego z pocisków uszkodziły 3 budynki. Drugi pocisk uszkodził obiekt przemysłowy. Według informacji z poniedziałku rano nikt nie ucierpiał w ostrzale - pisze Ukraińska Prawda, podsumowując wydarzenia na Ukrainie minionej nocy.

W obwodzie sumskim, na północnym wschodzie, Rosjanie ostrzeliwali z terytorium Rosji rejon miasta Białopole, na północ od Sum. Dane o ofiarach i szkodach są ustalane.

W Charkowie noc minęła wśród alarmów przeciwlotniczych i pojedynczych ostrzałów. Dwie osoby zostały ranne. Również dwie osoby zostały ranne w wyniku ostrzałów miejscowości na terenie obwodu.

W obwodzie ługańskim wojska rosyjskie znów podjęły szturm Siewierodoniecka. W ciągu minionej doby ostrzelano 19 miejscowości. W całym obwodzie zniszczonych bądź uszkodzonych zostało 70 budynków mieszkalnych.

W obwodzie donieckim ostrzały nie milkły wzdłuż całej linii frontu. Celem ataków były pozycje ukraińskie naokoło wsi Wozdwyżenka i Myroniwka. Dane o ofiarach są ustalane.

ISW: rosyjskie wojska próbują utworzyć nową linię frontu, aby okrążyć Siewierodonieck

Rosyjskie wojska prawdopodobnie starają się utworzyć nową linię frontu na północ od miasta Popasna w obwodzie ługańskim, aby okrążyć Siewierodonieck, czyli kluczowy cel ofensywy w Donbasie, na wschodzie Ukrainy - ocenili w najnowszym raporcie eksperci amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW).

Według analityków ISW siły najeźdźcy nadal nie osiągnęły znaczących postępów. Rosjanie starają się zdobywać pozycje na północ i zachód od Popasnej, aby stworzyć sobie możliwość dalszej ofensywy w kierunku północnym w celu okrążenia Siewierodoniecka, a jednocześnie zamierzają posuwać na zachód, w stronę Bachmutu. W opinii ekspertów amerykańskiego ośrodka, szybkie sukcesy rosyjskiej armii na tych odcinkach frontu nie wydają się jednak prawdopodobne.

Kolejnym priorytetem agresora jest powstrzymanie ukraińskiej kontrofensywy w północnej części obwodu charkowskiego. W raporcie ISW potwierdzono, że Rosjanie odzyskali kontrolę nad miejscowością Rubiżne nieopodal Charkowa (nazwa zbieżna z nazwą miasta w obwodzie ługańskim), a także starają się umocnić na zachodnim brzegu rzeki Doniec. Celem drugiej z tych operacji miałoby być przeciwdziałanie dalszym ukraińskim posunięciom na północ lub wschód, które mogłyby zagrozić rosyjskim liniom komunikacyjnym do Iziumu, ważnego odcinka frontu w południowo-wschodniej części regionu charkowskiego, gdzie Rosjanie próbowali w ostatnich tygodniach przeprowadzić ofensywę w kierunku Donbasu.

Wojska agresora przygotowują się również do wznowienia natarcia na południu Ukrainy - w obwodach zaporoskim, dniepropietrowskim i mikołajowskim. W komunikacie ISW podkreślono, że siły najeźdźcy koncentrują się tam na budowie umocnień, wzmacnianiu systemów obrony przeciwlotniczej, a także prowadzeniu rozpoznania przy jednoczesnym ostrzeliwaniu ukraińskich pozycji. Według analityków amerykańskiego ośrodka wskazuje to, że rosyjskie wojska tworzą warunki do kolejnych działań ofensywnych.

ISW odnotował również aktywność ukraińskiego ruchu oporu w obwodzie zaporoskim na południu kraju, szczególnie w miastach Enerhodar i Melitopol. Celem aktywności partyzantów są głównie rosyjscy kolaboranci z okupacyjnych władz oraz stanowiska artyleryjskie wroga.

Instytut Studiów nad Wojną to amerykański niezależny think tank, utworzony w 2007 roku w Waszyngtonie. Zajmuje się analizami z zakresu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w tym kwestiami militarnymi. 

Władze Charkowa: Spod 98 ruin domów ratownicy wydobyli ponad 150 ciał

Od początku wojny ratownicy charkowskich służb wydobyli spod gruzów 98 budynków ponad 150 ciał. W akcjach ratowniczych po bombardowaniach i ostrzałach udało się uratować ponad 250 osób, poinformował Interfax-Ukraina Anatolij Torjanik z Pogotowia Ratunkowego w Charkowie.

„W Charkowie od początku inwazji nasi ratownicy całkowicie przeszukali 98 gruzowisk powstałych po bombardowaniach. Niestety spod gruzów wydobyto ponad 150 ciał. Ponad 250 osób zostało uratowanych przez nasze jednostki podczas akcji ratowniczych” - powiedział Anatolij Torjanik z Pogotowia Ratunkowego w Charkowie.

Torjanik powiedział też, że podczas ostrzałów zginęli ratownicy, 2, którzy przyszli ugasić pożar i znaleźli się pod ostrzałem oraz 3 saperów, 7 saperów zostało rannych.

Według niego, w pierwszych dniach po rozpoczęciu zakrojonej na szeroką skalę inwazji rosyjskiej ukraińscy saperzy unieszkodliwiali w Charkowie niekiedy po 100-120 min dziennie. W niecałe 3 miesiące łącznie zneutralizowali około 4000 ładunków wybuchowych. Do unieszkodliwienia jest jeszcze ponad 2000 zlokalizowanych ładunków.

Rosja poniosła już na Ukrainie podobne straty jak ZSRR w Afganistanie

Rosja w ciągu trzech miesięcy wojny straciła na Ukrainie podobną liczbę żołnierzy, jak ZSRR przez dziewięć lat w Afganistanie; liczba ofiar może powodować wzrost niezadowolenia społecznego i gotowości do jego wyrażania - przekazało w poniedziałek brytyjskie ministerstwo obrony.

"W ciągu pierwszych trzech miesięcy swojej +specjalnej operacji wojskowej+ Rosja poniosła prawdopodobnie podobną liczbę ofiar, jak Związek Radziecki podczas dziewięcioletniej wojny w Afganistanie. Połączenie złej taktyki na niskim poziomie, ograniczonej osłony powietrznej, braku elastyczności oraz podejścia dowództwa, gotowego wzmacniać niepowodzenia i powtarzać błędy, doprowadziło do tak wysokiego wskaźnika ofiar, który nadal rośnie w ofensywie w Donbasie. W przeszłości rosyjska opinia publiczna okazała się wrażliwa na ofiary ponoszone w wojnach z wyboru. W miarę wzrostu liczby ofiar na Ukrainie będą one coraz bardziej widoczne, a niezadowolenie społeczne z wojny i gotowość do jego wyrażenia mogą wzrosnąć" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

"The Guardian": Syryjscy specjaliści od bomb beczkowych są w Rosji 

Syryjscy inżynierowie zaangażowani podczas wojny domowej w Syrii do produkcji niesławnych bomb beczkowych są w Rosji od kilku tygodni, informuje "Guardian", opierając się na anonimowych doniesieniach pracowników europejskich agencji wywiadowczych.

Europejski wywiad odnotował przyjazd ponad 50 specjalistów od bomb beczkowych do Rosji, gdzie od kilku tygodni współpracują z przedstawicielami rosyjskich sił zbrojnych, informuje Guardian.

Ich przybycie do Rosji mogło być powodem, dla którego państwa zachodnie kilka tygodni temu ostrzegały, że Rosjanie zaangażowali syryjczyków do przygotowania broni chemicznej i użycia jej w Ukrainie , przypuszcza gazeta.

Bomby beczkowe – prymitywne materiały wybuchowe pakowane do beczek i zrzucane z helikoptera – miały niszczycielskie skutki podczas wojny w Syrii. Eksperci wyjaśniają, że metalowy pojemnik jest wypełniony po brzegi materiałami wybuchowymi, czasami z odłamkami. Takie bomby były zrzucane z helikopterów nad miastami. Reżim Assada był również oskarżany o napełnianie ich chlorem i zrzucanie na opozycyjne miasta, powodując setki ofiar śmiertelnych i wywołując powszechny strach.

Rebelianci, którzy walczyli z reżimem Baszara al-Assada, nie dysponując obroną przeciwlotniczą byli bezsilni wobec ataków samolotów wojskowych. Dlatego bomby beczkowe odegrały tragiczną rolę w tłumieniu oporu sił antyrządowych w Syrii.

Jednocześnie pracownicy europejskich wywiadów zwracaja uwagę, że ukraińskie siły zbrojne dysponują obroną powietrzną i sprzętem do śledzenia samolotów, i są w stanie zestrzelić rosyjskie śmigłowce lub samoloty, zanim te zrzucą takie bomby, dlatego też ich zastosowanie w Ukrainie wydaje się raczej mało prawdopodobne.

Według ich opinii, jak dotąd od 800 do 1000 żołnierzy syryjskich zgłosiło się na ochotnika na wyjazd do Rosji, gdzie Kreml obiecał im pensje w wysokości od 1500 do 4000 dolarów – to 20-krotność kwot, jakie otrzymaliby pracując w Syrii, gdzie załamanie gospodarcze spowodowane wojną drastycznie obniżyło poziom życia.

Rząd syryjski utworzył cztery główne ośrodki rekrutacyjne dla najemników, w Damaszku, Latakii, Hamie i Homs. Są oni wysyłani do Rosji na podstawie kontraktu z Grupą Wagnera, rosyjską prywatną organizacją wojskową, która odgrywa wiodącą rolę w zatrudnianiu najemników do walki z Ukrainą.

Zełenski o planach na tydzień: maksymalna aktywność dyplomatyczna w interesie państwa

W ciągu najbliższego tygodnia Wołodymyr Zełenski dołączy online do Forum w Davos , przemówi do społeczności Uniwersytetu Stanforda i będzie konferował z politykami i ekspertami z Indonezji, informuje Ukrinform relacjonując w niedzielę wieczorne wystąpienie wideo głowy państwa.

„Przygotowuję się do rozpoczęcia nowego tygodnia – maksymalnej aktywności dyplomatycznej w interesie naszego państwa. W poniedziałek dołączę do dyskusji na Forum Davos. To najbardziej wpływowa światowa platforma gospodarcza, na której Ukraina ma coś do powiedzenia. Inne wystąpienia publiczne w ciągu tygodnia to przemówienie do społeczności Uniwersytetu Stanforda i dyskusja ze społecznościami politycznymi i eksperckimi Indonezji – powiedział Zełenski.

Zaplanowane są również kontakty na poziomie bilateralnym z przedstawicielami różnych państw i organizacji międzynarodowych, powiedział prezydent, będę o nich na bieżąco informował, dodał.

Nasz kraj co tydzień rozszerza stosunki międzynarodowe, aby uzyskać wszystko, czego potrzebuje do jak najszybszego zakończenia wojny. Dyplomacja to nasza obrona - powiedział prezydent.

Jak donosi Ukrinform, w poniedziałek przedstawiciele grupy ponad 40 krajów partnerskich i sojuszniczych, które utworzyły centrum pomocy Ukrainie w Stuttgarcie zbierze się online, aby omówić dalsze wsparcie obronne dla Ukrainy.

Zełenski oczekuje od tego spotkania decyzji w sprawie przekazania Ukrainie opancerzonych, gąsienicowych, wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet MLRS produkcji amerykańskiej.

Sullivan: Rosja nie jest w stanie przerwać dostaw broni do Ukrainy

Próby Rosji przerwania dostaw broni do Ukrainy nie będą miały istotnego wpływu na proces pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych, powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu Jake Sullivan na konferencji prasowej, donosi Ukrinform, powołując się na służbę prasową Białego Domu.

Odpowiadając na prośbę dziennikarzy o skomentowanie oświadczeń rosyjskiego ministerstwa obrony, że rosyjskie wojska zniszczyły dużą partię broni z Zachodu, Jake Sullivan powiedział, że nie ma żadnych informacji na ten temat i nie konsultował się w tej sprawie z Ukrainą.

Jego zdaniem został stworzony stabilny łańcuch dostaw broni różnymi drogami. „Tak więc nawet jeśli zaistnieją okoliczności, w których Rosjanie mogą zaatakować jakąś jej partię w Ukrainie, nie doprowadzi to do fundamentalnego ze strategicznego punktu widzenia zakłócenia udzielanej przez nas pomocy wojskowej” – powiedział rzecznik administracji USA.

Przypomniał, że prezydent Biden otwarcie stwierdził, że jeśli Stany Zjednoczone nie będą współpracować z sojusznikami w celu przeciwdziałania rosyjskiej agresji, jutro będą musiały zapłacić wysoką cenę.

Według doradcy, Biden jest przekonany, że przyznanie Ukrainie przez Stany Zjednoczone 40 miliardów dolarów w ramach pomocy wojskowej jest „inwestycją w walkę narodu ukraińskiego o swój kraj i we wsparcie naszych sojuszników żyjących w cieniu rosyjskiej agresji. " Te fundusze „są warte inwestycji pod względem długoterminowego wkładu w pokój, bezpieczeństwo i stabilność” – dodał.

Na tym skorzystają amerykańskie rodziny i amerykańscy pracownicy, powiedział Sullivan. Według niego „Amerykanie to rozumieją, nawet bardziej niż rozumieją – bardzo mocno popierają”. Dowodem na to jest w szczególności ponadpartyjne poparcie w Kongresie dla projektu ustawy o pomocy dla Ukrainy.

Sztab Generalny: na niektórych kierunkach na wschodzie działania bojowe osłabły

Intensywność działań bojowych spadła na niektórych kierunkach na wschodzie Ukrainy - informuje Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie opisującym sytuację na froncie według stanu na poniedziałek rano.

"Na kierunkach Awdijiwki, Kurachowego, Nowopawliwki i Zaporoża odnotowuje się spadek intensywności prowadzenia działań bojowych" - podał sztab, odnosząc się do miast i miejscowości leżących na zachód od Doniecka. Jednocześnie na kierunku donieckim wojska rosyjskie nie zaprzestają prób przerwania obrony ukraińskiej. (www.facebook.com/GeneralStaff.ua)

W komunikacie opublikowanym na Facebooku sztab poinformował, że Rosja "zwiększyła intensywność użycia samolotów w celu zniszczenia krytycznej infrastruktury" obszarów zamieszkanych w strefie działań bojowych. W szczególności sztab wymienia ostrzały infrastruktury w rejonach miejscowości Łyman, Ozerne i Dibrowa.

Działania bojowe trwały też w kierunku Siewierodoniecka, w rejonie wsi Toszkiwka w obwodzie ługańskim.

Sztab poinformował ponadto, że w ciągu minionej doby ukraińskie siły zniszczyły m.in. sześć czołgów i cztery pociski manewrujące przeciwnika. (PAP)

eli/ ap/

Źródło:Bankier24
Tematy
Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki