REKLAMA

Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 19.05.2022 r.

2022-05-20 07:00
publikacja
2022-05-20 07:00
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 19.05.2022 r.
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 19.05.2022 r.
/ Reuters

Czwartek, 19 maja, był osiemdziesiątym piątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Dziesięć osób, w tym dwoje dzieci, zginęło w środę w wyniku ostrzałów rosyjskich w miejscowościach obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy. Armia ukraińska odparła w ciągu ostatniej doby 16 ataków wojsk rosyjskich w Donbasie.

Relację ze środy zapisaliśmy tutaj.

Zastępca dowódcy pułku Azow Pałamar: jesteśmy w Azowstalu, zobaczymy się

Zastępca dowódcy ukraińskiego pułku Azow kapitan Swiatosław Pałamar poinformował w czwartek, że wraz z innymi dowódcami jest na terenie zakładów metalurgicznych Azowstal i że trwa "pewna operacja", której nie będzie nagłaśniał. Wiadomość tę podał portal Ukrainska Prawda.

"Dziś jest 85. dzień wojny. Wraz z dowództwem jestem na terytorium zakładu Azowstal. Trwa pewna operacja, o której szczegółach nie będę informował. Dziękujemy całemu światu, dziękujemy Ukrainie za poparcie. Zobaczymy się" - powiedział Pałamar. Kilkunastosekundowe wideo z jego przesłaniem Ukrainska Prawda opublikowała na komunikatorze Telegram: https://t.me/ukrpravda_news/17781.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar potwierdziła ewakuację ponad 260 żołnierzy z Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. 211 ewakuowanych przewieziono do byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Kombinat Azowstal, którego broniły pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej był ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy.

Władze: siły rosyjskie blokują ponad 1000 aut na wyjeździe z obwodu zaporoskiego

Na rosyjskim posterunku kontrolnym w miejscowości Wasyliwka zablokowanych jest ponad 1000 aut z ludźmi, którzy chcą wyjechać z okupowanej części obwodu zaporoskiego; w samochodach są głównie kobiety i dzieci - podały władze tego regionu południowej Ukrainy.

Czekającym, którzy są w punkcie kontrolnym już kilka dni, skończyło się jedzenie. Prócz mieszkańców obwodu zaporoskiego są tam również mieszkańcy obwodów mariupolskiego i chersońskiego.

W Wasyliwce działa jedyny teraz rosyjski posterunek kontrolny, przez który można wyjechać na terytoria kontrolowane przez siły ukraińskie. Drugi punkt, w miejscowości Kamjanka, nie działa z powodu trwających walk.

Wojska rosyjskie okupują część obwodu zaporoskiego wzdłuż wybrzeża Morza Azowskiego, w tym miasta Melitopol i Berdiańsk, a także Enerhodar, gdzie mieści się Zaporoska Elektrownia Atomowa.

Doradca mera Mariupola: w ciągu miesiąca na Azowstal spadły bomby lotnicze o łącznej mocy 714 ton trotylu

W ciągu ostatniego miesiąca wojska rosyjskie zrzuciły na kombinat metalurgiczny Azowstal bomby lotnicze o mocy równoważnej 714 tonom trotylu - poinformował w czwartek doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na komunikatorze Telegram.

Andriuszczenko dodał, że szacunki te nie uwzględniają ostrzałów z systemów rakietowych, a także pocisków artyleryjskich i rakietowych odpalanych z okrętów rosyjskiej Marynarski Wojennej.

"714 ton piekła i nienawiści do Ukrainy" - napisał Andriuszczenko o zrzuconych na Azowstal bombach. (https://t.me/andriyshTime/958)

Kombinat Azowstal, którego broniły pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej był ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy.

Miasto zostało prawie całkowicie zniszczone przez wojska rosyjskie, a liczbę ofiar wśród ludności cywilnej ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy. 

Sztab Generalny: ofensywa rosyjska skupiła się na kierunku donieckim

Wojska rosyjskie w ofensywie na Ukrainie skoncentrowały wysiłki na kierunku donieckim, gdzie stosują artylerię i lotnictwo; działania wojsk lądowych wspierają okręty rosyjskie na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim - poinformował na Facebooku Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

"Główne wysiłki przeciwnik skoncentrował na kierunku donieckim, gdzie zastosował lotnictwo, artylerię i moździerze" - głosi wydany w czwartek wieczorem komunikat, opisujący bieżącą sytuację na froncie. (www.facebook.com/GeneralStaff.ua/posts/320537073592711)

Sztab poinformował, że "na kierunku donieckim wróg aktywizował działania ofensywne i szturmowe w celu poprawy swej sytuacji taktycznej".

Natarcie Rosjanie prowadzili w rejonie Siewierodoniecka w obwodzie ługańskim, ale ponieśli "znaczne straty i odeszli na wcześniej zajmowane pozycje" - głosi komunikat. Trwają działania bojowe w rejonie miejscowości Toszkiwka w rejonie (powiecie) siewierodonieckim. Sztab zapewnił, że niepowodzeniem dla Rosjan zakończyły się próby szturmu w obwodzie donieckim w pobliżu miejscowości Ołeksandropil, Nowobachmutiwka, Stepne, Sławne i Marjinka.

"Grupy okrętów przeciwnika w akwenie Morza Czarnego i Azowskiego nadal wykonują zadania izolacji rejonów działań bojowych, prowadzenia zwiadu i wspierania działań ugrupowań lądowych i blokowania żeglugi cywilnej" - dodał sztab.

Doradca prezydenta Zełenskiego: musimy Rosjanom zacisnąć pętlę

Rosjanie zaczęli mówić o zdjęciu nałożonych na nich zachodnich sankcji, więc musimy zacisnąć im pętlę - stwierdził w czwartek doradca w kancelarii prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.

"Federacja Rosyjska domaga się zdjęcia sankcji w zamian za odblokowanie ukraińskich portów, szantażując świat kryzysem żywnościowym. Jest to zachowanie typowe dla terrorysty, podobne do wzięcia zakładników i zażądania helikoptera oraz pieniędzy. Ale nie ma głupich, świat wie, z kim ma do czynienia. Zaczęli mówić o zdjęciu sankcji – trzeba zacisnąć pętlę" - napisał na Twitterze doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. (https://t.me/s/Podolyak_M)

Ukraina jest jednym z największych producentów pszenicy na świecie, a głównym szlakiem dla jej eksportu jest Morze Czarne. Rosjanie blokują ukraińskie porty uniemożliwiając dostawy zboża do wielu krajów w Afryce i Azji, co powoduje ryzyko pojawienia się tam głodu. O odblokowanie portów apelował w czwartek m.in. sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.

Doradca mera Mariupola: Rosjanie wywożą ciała cywilów z ruin Teatru Dramatycznego

Rosyjscy okupanci wywożą ciężarówkami ciała cywilów, którzy zginęli w połowie marca w wyniku bombardowania Teatru Dramatycznego w Mariupolu; trwa operacja ukrywania zbrodni przez najeźdźców - poinformował w czwartek na Telegramie doradca mera miasta Petro Andriuszczenko.

"Nasze źródła powiadomiły, że w środę i czwartek ciała zamordowanych kilkakrotnie wywożono w kierunku Starego Krymu. Rosjanie ochraniają teren (ruiny teatru - PAP) i nie dopuszczają tam lokalnych mieszkańców" - napisał Andriuszczenko. 

W ocenie Associated Press z 4 maja, pierwsi cywile zaczęli ukrywać się w budynku teatru na początku marca, gdy rosyjskie wojska rozpoczęły oblężenie Mariupola. 16 marca na obiekt zrzucono prawdopodobnie 500-kilogramową bombę lotniczą, choć przed teatrem znajdował się duży napis "Dzieci", w założeniu mający uchronić ludność cywilną przed ostrzałem. W wyniku ataku mogło zginąć około 600 osób.

W miejscowości Stary Krym, położonej około 5 km od Mariupola, odkryto pod koniec kwietnia masowy grób - jeden spośród co najmniej czterech zidentyfikowanych na podstawie analiz zdjęć satelitarnych miasta i okolic. W ocenie mera Mariupola Wadyma Bojczenki rosyjskie wojska zmuszały lokalną ludność do pracy przy pochówkach zamordowanych mieszkańców.

"Wiemy o tych zbiorowych grobach, bo ci faszyści - innych słów nie ma - angażują do pochówków miejscowych cywilów w zamian za jedzenie. To oni nas powiadomili, że aby dostać żywność, wodę, trzeba wypracować »roboczogodziny«. Teraz w Mariupolu nie starcza pomocy humanitarnej, dlatego ludzie są zmuszeni, by to robić" - powiedział 25 kwietnia Bojczenko.

Sytuacja mieszkańców Mariupola jest katastrofalna; według ostrożnych szacunków w wyniku rosyjskiej inwazji zginęło w mieście ponad 20 tys. osób.

Koleje trzeci miesiąc przechowują w chłodniach setki ciał rosyjskich żołnierzy

Koleje ukraińskie (Ukrzaliznycia) trzeci miesiąc przechowują w wagonach chłodniach setki ciał rosyjskich żołnierzy - poinformowała w czwartek agencja Ukrinform.

"Zgodnie z normami prawa humanitarnego już trzeci miesiąc przechowujemy setki ciał żołnierzy rosyjskich, by przekazać je matkom i żonom. Zwracamy się do Rosjan: wiemy, że to czytacie. Wasz ładunek 200 (określenie stosowane w Rosji w stosunku do transportu ciała zabitego żołnierza - PAP) czeka" - napisały na Telegramie koleje ukraińskie. 

Według najnowszych danych od początku wojny na Ukrainie zginęło już około 28,5 tys. rosyjskich żołnierzy - podał Ukrinform.

SBU: zlikwidowano szajkę okradającą wojsko z kamizelek kuloodpornych

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zlikwidowała szajkę, która na dużą skalę kradła i sprzedawała kamizelki kuloodporne przeznaczone dla ukraińskich żołnierzy - poinformowała w czwartek agencja Ukrinform, powołując się na wpis SBU na Telegramie.

Śledztwo wykazało, że spekulanci próbowali nielegalnie sprzedać ponad 1000 kamizelek kuloodpornych na łączną kwotę ponad 12 mln hrywien, czyli około 1,8 mln zł.

Kamizelki zostały wyprodukowane na Ukrainie przez jedną z organizacji społecznych i za pośrednictwem administracji wojskowej w obwodzie czerkaskim miały być przekazane żołnierzom. Tymczasem zamieszani w sprawę urzędnicy, zamiast przekazywać kamizelki ukraińskim wojskowym, starali się je sprzedać za pośrednictwem prywatnych podmiotów komercyjnych oraz sieci supermarketów.

Dzięki interwencji SBU w jednej z sieci handlowych udało się zabezpieczyć pewną partię kamizelek. Zostaną przekazane Siłom Zbrojnym Ukrainy.

Obecnie prowadzone są działania operacyjno-śledcze mające na celu odnalezienie pozostałych kamizelek kuloodpornych, wyjaśniane są też okoliczności sprawy. Trwa poszukiwanie pozostałych osób, zamieszanych w nielegalny proceder.

Trzech rosyjskich oficerów nie żyje, kilkunastu rannych wskutek ukraińskiego ataku

Trzech rosyjskich oficerów poniosło śmierć, a co najmniej 14 zostało rannych po ataku ukraińskiej artylerii na stanowisko dowodzenia 810. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej Floty Czarnomorskiej w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy - poinformował dziennikarz ukraińskiej agencji UNIAN Roman Cymbaliuk.

Według Cymbaliuka zabici i ranni oficerowie należeli do kadry dowódczej 810. brygady, stacjonującej na co dzień w Sewastopolu na okupowanym przez Rosję Krymie. Poważne obrażenia odnieśli m.in. p.o. dowódcy formacji pułkownik Jan Suchanow, kapitan Andriej Buszmin, odpowiedzialny za kwestie dotyczące łączności, a także dowódcy dwóch batalionów w ramach 810. brygady - podpułkownik Aleksiej Tieriemkow i major Leonid Smirnow.

Niepowodzenia podczas inwazji na Ukrainę sprawiły, że na polu bitwy pojawili się wyżsi rangą rosyjscy dowódcy, co naraża ich na znaczne ryzyko i prowadzi do nieproporcjonalnie wysokich strat wśród oficerów - oceniło 8 maja brytyjskie ministerstwo obrony.

W czwartek rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy oświadczył, że od początku inwazji (24 lutego) rosyjskie wojska straciły już około 28,5 tys. żołnierzy, w tym około 200 w ciągu ostatniej doby.

Władze Mariupola: rosyjscy okupanci otworzyli świetlicę dla dzieci w zrujnowanym przedszkolu

Rosyjscy okupanci otworzyli świetlicę dziecięcą w zrujnowanym przedszkolu w Mariupolu; wcześniej zmuszono rodziców do uprzątnięcia gruzów, a także zdobycia materiałów budowlanych i wyremontowania placówki we własnym zakresie - poinformował w czwartek doradca mera miasta Petro Andriuszczenko.

"Groteskowe wieści. (...) Żeby dobrze zrozumieć kontekst sytuacji - pierwsze piętro przedszkola jest prawie zrujnowane, nie ma elektryczności, wodę trzeba dostarczać z zewnątrz. Jedzenie przygotowuje się na ognisku na ulicy. Głównym przysmakiem na otwarcie (świetlicy - PAP) była kasza z jabłkami" - napisał Andriuszczenko.

Doradca mera opublikował zdjęcie, na którym widać dziecięcą książeczkę (prawdopodobnie do nauki czytania - PAP) o nazwie "Alfabet Donbasu". Słowo "Donbasu" na okładce zostało ukazane w barwach flagi samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej.

"Szczęśliwe dzieciństwo po rosyjsku w pełnej krasie" - skomentował Andriuszczenko.

W zniszczonym przez rosyjskie wojska Mariupolu nad Morzem Azowskim, gdzie prawdopodobnie zginęło ponad 20 tys. mieszkańców, okupacyjne władze podejmują w ostatnich dniach kolejne propagandowe inicjatywy. Wcześniej informowano m.in. o "paradzie" z okazji Dnia Zwycięstwa (9 maja) oraz wizytach studyjnych dla zagranicznych dziennikarzy, podczas których Rosjanie próbują zrzucać odpowiedzialność za zbrodnie wojenne na stronę ukraińską.

Budynek mieszkalny i biurowiec zniszczone w rosyjskich atakach pod Donieckiem

Budynek mieszkalny i biurowiec zostały zniszczone w czwartek w rosyjskich atakach w kontrolowanym przez Ukrainę mieście Bachmut, pod Donieckiem na wschodzie Ukrainy; z gruzów uratowano sześć osób - przekazał szef administracji obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko.

Jak dodał Kyryłenko, w Bachmucie, który przed wojną liczył ponad 70 tys. mieszkańców, pozostało ich obecnie nieco ponad 20 tys. "Dzięki temu udało się uniknąć takiej liczby ofiar, jakiej wróg się spodziewał" - powiedział szef władz regionu, cytowany przez stację CNN.

Zaznaczył, że choć Rosjanie nie zaprzestają ostrzeliwania cywilów, to sprawna ewakuacja pozwala Ukraińcom na uratowanie setek ludzkich istnień. "Po raz kolejny apeluję do wszystkich, którzy mają taką możliwość, by opuścili obwód doniecki. Obecnie w regionie nie ma absolutnie żadnego bezpiecznego miejsca" - podkreślił gubernator.

Kyryłenko przekazał także, że w ostatnich dniach nieprzyjaciel zintensyfikował ostrzał celów poza linią frontu, jednak siły ukraińskie stawiły mu skuteczny opór i rosyjscy żołnierze wycofali się na wcześniejsze pozycje.

Wcześniej ukraińscy wojskowi informowali o podjętej przez Rosjan nieudanej próbie przedarcia się do Słowiańska. Jak podaje CNN, pomimo ataków artyleryjskich i rakietowych w ciągu ostatniej doby, nic nie wskazuje na to, by Rosjanie przejęli w tym czasie kontrolę nad nowymi obszarami.

Czerwony Krzyż rozpoczął rejestrację jeńców wojennych z Azowstalu

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża rozpoczął rejestrację jeńców wojennych, których ewakuowano z oblężonych przez Rosjan zakładów Azowstal w Mariupolu na południu Ukrainy - poinformowano w wydanym w czwartek oświadczeniu.

Operacja monitorowania żołnierzy opuszczających zakłady metalurgiczne, w tym rannych, rozpoczęła się we wtorek i nadal trwa.

Część procesu stanowi przekazywanie przez ukraińskich żołnierzy swoich danych osobowych oraz nazwiska najbliższego członka rodziny. Te informacje pozwalają Czerwonemu Krzyżowi na odnalezienie żołnierzy wziętych do niewoli i zapewnienie im pomocy w utrzymaniu kontaktu z rodzinami.

W oświadczeniu zapewniono, że te działania są prowadzone przez Czerwony Krzyż na wniosek stron konfliktu.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar potwierdziła ewakuację ponad 260 żołnierzy z Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. 211 ewakuowanych przewieziono do byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Otwarto nowe cmentarze dla zmobilizowanych przez Rosjan mieszkańców Donbasu

Na wschodzie Ukrainy otwarto nowe cmentarze dla zmobilizowanych przez Rosjan mieszkańców okupowanych części obwodów donieckiego i ługańskiego - poinformowała w czwartek agencja UNIAN.

Według obrońców praw człowieka, na których powołuje się ukraińska agencja Rosjanie - w celu uniknięcia niepokojów społecznych - podjęli decyzję o chowaniu poległych rekrutów na nowych cmentarzach budowanych na zajętych obszarach wschodniej Ukrainy.

Ukraińskie media doniosły wcześniej o tajnym pogrzebie 74 wojskowych pochowanych na południowym zachodzie Rosji. "Władze na Kremlu kontynuują działania, które służą ukryciu liczby i personaliów żołnierzy poległych podczas »specjalnej operacji wojskowej« (propagandowe rosyjskie określenie wojny na Ukrainie - PAP)" - napisał 11 maja dziennikarz agencji UNIAN Roman Cymbaliuk.

Dwaj rosyjscy żołnierze przyznali się do ostrzału dzielnic mieszkalnych Charkowa

Dwaj kolejni rosyjscy żołnierze przyznali się w czwartek przed ukraińskim sądem do złamania prawa wojennego w czasie inwazji na Ukrainę; są oskarżeni o ostrzał dzielnic mieszkalnych Charkowa z wyrzutni rakietowych Grad - podała stacja Sky News.

Rosyjscy żołnierze Aleksandr Bobykin i Aleksandr Iwanow zeznawali przed sądem w czwartek rano. Bobykin twierdził, że jego jednostkę powiadomiono, iż będzie brała udział we wspólnych ćwiczeniach z armią białoruską, ale zamiast tego wysłano ją na Ukrainę i rozkazano ostrzeliwać leżący na wschodzie tego kraju Charków - przekazał Sky News.

Do działań naruszających prawo przyznało się już przed ukraińskim wymiarem sprawiedliwości trzech schwytanych rosyjskich żołnierzy. W środę jako pierwszy zrobił to 21-letni sierżant rosyjskiej jednostki pancernej Wadim Szyszymarin, który przyznał się do zastrzelenia bezbronnego ukraińskiego cywila w obwodzie sumskim na północy Ukrainy.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy informowała wcześniej, że rosyjskie wojska celowo ostrzeliwały dzielnice mieszkalne w Charkowie. Od początku wojny z wyrzutni Grad i Uragan atakowano gęsto zabudowaną dzielnicę Północna Sałtiwka, a "prawie każdy z 15-piętrowych wieżowców w tej dzielnicy został zniszczony" - napisano w komunikacie SBU.

Według oficjalnych informacji ukraińskiego MSW do 16 kwietnia zarejestrowano 11 674 możliwych rosyjskich zbrodni wojennych. Władze Ukrainy wielokrotnie podkreślały, że wszelkie doniesienia o zbrodniach wojennych będą dokładnie badane, a sprawcy ścigani i sądzeni.

Kułeba: Nie chcemy żadnych zamienników dla statusu kandydata do UE

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba napisał w czwartek na Twitterze, że jego kraj nie potrzebuje żadnych zamienników i chce statusu kraju kandydującego do Unii Europejskiej.

"Strategiczna dwuznaczność dotycząca europejskiej perspektywy Ukrainy, praktykowana przez niektóre stolice UE w ostatnich latach, zawiodła i musi się skończyć. To tylko ośmieliło Putina. Nie potrzebujemy surogatów statusu kandydata do UE, które pokazują drugorzędne traktowanie Ukrainy i ranią uczucia Ukraińców" - podkreślił Kułeba.

Przemawiając w ubiegłym tygodniu w Parlamencie Europejskim z okazji Dnia Europy, prezydent Francji Emmanuel Macron zaproponował utworzenie nowej struktury europejskiej dla krajów podzielających unijne wartości.

"Ukraina poprzez swoją walkę i odwagę jest już w sercu naszej Europy, naszej rodziny, naszej Unii, jednak procedura rozszerzenia UE zajęłaby lata, a nawet dekady" - podkreślił francuski polityk, apelując w związku z tym o stworzenie nowego typu "politycznej wspólnoty europejskiej", która pozwoliłaby krajom spoza Unii, takim jak Ukraina, na przyłączenie się "do podstawowych wartości europejskich".

W ciągu minionej doby unieszkodliwiono 2312 ładunków wybuchowych

Tylko w ciągu minionej doby zidentyfikowano, zabezpieczono i unieszkodliwiono 2312 ładunków wybuchowych, w tym jedną bombę lotniczą - poinformował w czwartek portal Ukrinform.ua, powołując się na Państwową Służbę do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych.

Pirotechnicy przeszukali teren o powierzchni 142 hektarów - poinformowała Państwowa Służba do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych na Telegramie.

Łącznie od początku inwazji Rosji unieszkodliwiono na terenie Ukrainy 112 905 ładunków wybuchowych, w tym 1976 bomb lotniczych oraz 593 kilogramy materiałów wybuchowych. Przeszukano terytorium o powierzchni 21 850 hektarów - czytamy w komunikacie. 

W Charkowie zdemontowano pomnik rosyjskiego bohatera narodowego Aleksandra Newskiego

W Charkowie na północnym wschodzie Ukrainy zdemontowano pomnik rosyjskiego bohatera narodowego księcia Aleksandra Newskiego - poinformował w czwartek portal Suspilne. Władze miasta podjęły decyzję o likwidacji monumentu w związku z trwającą od 24 lutego agresją Rosji na sąsiedni kraj.

Jak podkreślono na łamach serwisu Suspilne, pomnik Aleksandra Newskiego został odsłonięty w 2004 roku z okazji 350. rocznicy założenia Charkowa.

Wcześniej, 10 maja, charkowskie władze zakończyły "partnerską" współpracę z miastami w Rosji - Moskwą, Petersburgiem, Biełgorodem, Niżnym Nowogrodem i Nowosybirskiem.

9 maja zastępca mera Lwowa Andrij Moskalenko zapowiedział w rozmowie z PAP, że tamtejsze sowieckie pomniki trafią do Muzeum Terroru. Samorządowiec poinformował również o planowanej zmianie nazw 30 lwowskich ulic. Z kolei 12 maja administracja obwodu czernihowskiego na północy Ukrainy oświadczyła, że sowiecki monument Trzy Siostry, znajdujący się na trójstyku granic Ukrainy, Rosji i Białorusi, zostanie w najbliższym czasie wykreślony z rejestru zabytków, a następnie zdemontowany.

25 kwietnia sekretarz kijowskiej rady miejskiej Wołodymyr Bondarenko zadeklarował zmianę nazw blisko 300 ulic oraz likwidację 60 obiektów (pomników, tablic pamiątkowych etc.) w stolicy Ukrainy, związanych z ZSRR, Rosją i Białorusią. Jako jeden z pierwszych został zdemontowany Łuk Przyjaźni Narodów, symbolizujący "zjednoczenie" Ukrainy i Rosji w granicach ZSRR.

"Mamy teraz wyjątkową możliwość, żeby raz na zawsze rozwiązać tę sprawę. Nikt nie będzie zabierał książek rosyjskich klasyków z bibliotek ani nie zabraniał słuchania koncertów Rachmaninowa. Kwestię ulic i pomników trzeba jednak doprowadzić do końca" - zadeklarował Bondarenko.

Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji: Rosjanie szykują prowokacje w obwodzie donieckim

Ministerstwo Obrony i rosyjskie media propagandowe szykują prowokacje w obwodzie donieckim, chcą oskarżyć stronę ukraińską o zbrodnie na cywilach, podobnie jak to miało miejsce w Buczy - poinformował w czwartek portal ukrinform.ua, powołując się na Centrum Przeciwdziałania Informacji.

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało o szykowanych przez stronę ukraińską prowokacjach według "scenariusza buczańskiego" (czyli popełnieniu zbrodni wojennych na ludności cywilnej i zrzucaniu za to odpowiedzialności na przeciwnika), żeby zdyskredytować Ukrainę na arenie międzynarodowej. Prowokacje te władze Ukrainy mają według rosyjskiej propagandy „szykować przy poparciu swych zachodnich kuratorów”.

"Kremlowskie media donoszą, że operacja ta ma być przeprowadzona następująco: ukraińscy żołnierze zostaną przebrani w mundury armii rosyjskiej z białymi opaskami i będą przed kamerami »rozstrzeliwać« mieszkańców Kostiantyniwki - poinformował ukrinform.ua, powołując się na wpis zamieszczony na Telegramie przez Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji CPD) przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO).

Celem tej "wyprzedającej" informacji jest - w opinii CPD - próba stworzenia "informacyjnego alibi" i przygotowanie opinii publicznej w Rosji oraz na forum międzynarodowym do poinformowania o zbrodniach dokonanych na ludności cywilnej, których mają się dopuścić rosyjscy okupanci, a następnie zrzucenie winy za ich popełnienie na stronę ukraińską.

Minister kultury do zagranicznych dziennikarzy: Nie przyjmujcie rosyjskich zaproszeń do Mariupola

Rosyjscy okupanci próbują zorganizować w Mariupolu tournee prasowe dla zagranicznych dziennikarzy; przestrzegam przed udziałem w tego rodzaju propagandowych inscenizacjach, służących powielaniu kłamstw na temat Ukrainy - napisał w czwartek na Telegramie ukraiński minister kultury Ołeksandr Tkaczenko.

"Rosyjska dezinformacja przyjmuje niewiarygodne formy. (...) Najważniejszym celem wroga jest zdyskredytowanie działań Ukrainy podczas wojny. Do Mariupola przywieziono już specjalne »dekoracje« dla zagranicznych mediów - zebrane z okupowanych terenów fragmenty ukraińskiej amunicji oraz ludzi, którzy zostaną przedstawieni jako miejscowi naoczni świadkowie" - poinformował Tkaczenko.

Minister przypomniał, że udział w podobnych rosyjskich przedsięwzięciach byłby złamaniem ukraińskiego prawa. "Nie można mówić o objazdach dla prasy w miejscach kontrolowanych przez wroga. Chciałbym przekazać kolegom dziennikarzom z zagranicy: przekraczanie granicy państwowej i działalność mediów na terytorium naszego kraju, w tym na obszarach okupowanych, są regulowane przez ustawodawstwo Ukrainy" - podkreślił szef resortu kultury.

"Kreml organizuje dla zachodnich dziennikarzy wyjazdy np. do Mariupola. W ostatnim czasie brały w nich udział m.in. media z Niemiec i Francji, co relacjonowała rosyjska telewizja. Są to przedstawiciele niszowych tytułów, lecz ich obecność wystarczy, by w kremlowskiej telewizji zbudować propagandowy przekaz o »obiektywnych zachodnich reporterach, dążących do prawdy mimo panującej na Zachodzie cenzury«" - oceniła w rozmowie z PAP Katarzyna Chawryło, ekspertka warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Sytuacja humanitarna w okupowanym Mariupolu jest katastrofalna; według ostrożnych szacunków w mieście mogło dotychczas zginąć ponad 20 tys. mieszkańców. 

Doradca Zełenskiego: Nie zaakceptujemy żadnego zawieszenia broni

Nie zaakceptujemy żadnego zawieszenia broni, dopóki wszyscy rosyjscy żołnierze się nie wycofają - poinformował w czwartek Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

"Niech nikt nie oferuje nam zawieszenia broni; to niemożliwe bez zupełnego wycofania się rosyjskich wojsk" - napisał na Twitterze Podolak.

Odnosząc się do podpisanych w 2015 roku porozumień mińskich regulujących konflikt we wschodniej Ukrainie, doradca prezydenta Zełenskiego oznajmił, że "Ukraina nie jest zainteresowana podpisywaniem nowych umów i wznowieniem wojny za kilka lat".

Podolak dodał, że "dopóki Rosja nie uwolni zajmowanych obszarów, na nasz zespół negocjacyjny składać się będą broń, sankcje i pieniądze".

Władze: cztery ofiary śmiertelne rosyjskich ostrzałów w Siewierodoniecku

Cztery osoby zginęły, a trzy zostały ranne w środę w wyniku rosyjskich ostrzałów Siewierodoniecka w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy; zniszczono co najmniej osiem domów mieszkalnych - poinformował w czwartek na Telegramie szef regionalnych władz Serhij Hajdaj.

"W niektórych częściach Siewierodoniecka ratownicy nie mogli przez dwie godziny rozpocząć pracy z powodu ciężkich ostrzałów. (...) W mieszkaniu, w które trafił pocisk, znaleziono ciała dwóch kobiet bez oznak życia. W pobliżu jednego z domów zginął mężczyzna, a na tej samej ulicy pod rosyjskim ostrzałem znaleźli się kobieta i mężczyzna. Kobieta poniosła śmierć na miejscu, rannego mężczyznę przewieziono do szpitala" - napisał Hajdaj.

Sytuacja humanitarna w obwodzie ługańskim jest bardzo trudna. W wyniku walk region został pozbawiony łączności, a w większości miejscowości nie ma elektryczności, wody, gazu i zasięgu telefonii komórkowej.

Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie - jest obecnie najważniejszym celem inwazji wroga na wschodzie Ukrainy. Przed rosyjską agresją miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Według ocen administracji obwodu ługańskiego z początku maja w Siewierodoniecku pozostało obecnie około 15 tys. cywilów.

"Washington Post": rosyjskie wojska weryfikują cele i zmniejszają skalę swoich działań na Ukrainie

Rosyjskie wojska dokonały korekty swoich celów i sposobu działania na Ukrainie; wobec problemów organizacyjnych i zaciętego ukraińskiego oporu najeźdźcy posyłają do walki mniej liczne formacje i atakują w relatywnie bezpieczniejszych miejscach - poinformował w nocy ze środy na czwartek dziennik "Washington Post", powołując się na źródło w Pentagonie.

"Modyfikacja rosyjskiego sposobu walki wskazuje na zmniejszenie ambicji (podczas wojny na Ukrainie - PAP). (...) Zamiast jednostek bojowych liczących kilkuset żołnierzy, formacje operujące w Donbasie liczą od kilkudziesięciu do około stu osób. Oddziały te prowadzą działania w wioskach i na skrzyżowaniach dróg, a nie w dużych miastach i na rozległych przestrzeniach Ukrainy" - ocenił amerykański wojskowy, cytowany przez "Washington Post".

Wcześniej, 15 maja, brytyjskie ministerstwo obrony oceniło, że ofensywa Rosji w Donbasie na wschodzie Ukrainy utraciła tempo.

Wojska najeźdźcy borykają się z niedoborem wsparcia i w obecnych warunkach nie będą w stanie gwałtownie przyspieszyć działań przez najbliższy miesiąc. Rosja osiągnęła jedynie niewielkie zdobycze terytorialne, ale straciła już najprawdopodobniej trzecią część sił lądowych, jakie zaangażowała w wojnę w lutym. Postępy agresora spowalniają nie tylko braki wsparcia, lecz również niskie morale i zmniejszona skuteczność bojowa. Wielu z tych aspektów nie da się szybko poprawić, więc będą zapewne w dalszym ciągu hamowały rosyjskie operacje na Ukrainie - przekazano w komunikacie brytyjskiego resortu. 

Zełenski: Rosja rzuca do walki poborowych jak mięso armatnie

Rosja skierowała do walki na Ukrainie niedoświadczonych poborowych, którzy stali się mięsem armatnim; rosyjskie wojsko pali szkoły i budynki mieszkalne zakazanymi bombami fosforowymi - powiedział w nocy ze środy na czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

"Każdy zobaczył już, jak Rosja zachowuje się na wojnie (…) Niedoświadczeni poborowi byli rzucani do walki jak mięso armatnie" - powiedział Zełenski, cytowany przez stację Sky News.

"Maruderzy, którzy w obcym kraju po raz pierwszy zobaczyli normalne sprzęty domowe (…) Zakazane bomby fosforowe, którymi palą szkoły i zwykłe budynki mieszkalne" - wyliczał prezydent Ukrainy.

"I pociski, większość z których zużywana jest przez rosyjską armię do niszczenia całkowicie cywilnej infrastruktury, bez strategicznego efektu militarnego" - zaznaczył, dodając, że w środę Rosjanie wystrzelili rakiety w kierunku miast Dniepr i Mikołajów.

Brytyjskie ministerstwo obrony: Rosja zwolniła dwóch wysokich rangą dowódców

Rosja odsunęła co najmniej dwóch wysokich rangą dowódców za niepowodzenia na Ukrainie, a rozpowszechniona w jej siłach zbrojnych kultura unikania odpowiedzialności utrudnia dowodzenie i odzyskanie inicjatywy - przekazało w czwartek brytyjskie ministerstwo obrony.

"W ostatnich tygodniach Rosja zwolniła wysokich rangą dowódców, którzy, jak uznano, słabo spisali się podczas początkowej fazy inwazji na Ukrainę. Generał porucznik Siergiej Kisiel, który dowodził elitarną 1. Gwardyjską Armią Pancerną, został zawieszony za niezdobycie Charkowa. Wiceadmirał Igor Osipow, który dowodził rosyjską Flotą Czarnomorską, prawdopodobnie również został zawieszony po zatopieniu krążownika Moskwa w kwietniu. Szef rosyjskiego sztabu generalnego Walerij Gierasimow prawdopodobnie pozostaje na stanowisku, ale nie jest jasne, czy cieszy się zaufaniem prezydenta Putina" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

"W rosyjskim systemie wojskowym i bezpieczeństwa prawdopodobnie przeważa kultura tuszowania i zrzucania odpowiedzialności na innych. Wielu urzędników zaangażowanych w inwazję na Ukrainę będzie prawdopodobnie w coraz większym stopniu rozpraszanych przez wysiłki mające na celu uniknięcie osobistej winy za niepowodzenia operacyjne Rosji. To prawdopodobnie jeszcze bardziej obciąży rosyjski scentralizowany model dowodzenia i kontroli, ponieważ oficerowie coraz częściej starają się pozostawiać kluczowe decyzje swoim przełożonym. W takich warunkach Rosji trudno będzie odzyskać inicjatywę" - wskazano. 

Dwie osoby ranne w wyniku wybuchy miny lądowej w obwodzie kijowskim

Dwóch mężczyzn w wieku 52 i 48 lat trafiło do szpitala w Makarowie w obwodzie kijowskim po tym, gdy weszli na minę lądową, pozostawioną na polu przez Rosjan - podała w czwartek agencja Interfax-Ukraina.

Mężczyźni doznali urazów wielonarządowych i trafili do szpitala - podano.

Według Międzynarodowego Centrum Rozminowywania Humanitarnego w Genewie (GICHD) oczyszczanie terenów z min i niewypałów potrwa lata i problem ten - już zagrażając życiu milionów ludzi - utrudni proces odbudowy kraju i powrót uciekających przed wojną osób. W opublikowanym 13 maja raporcie wskazano, że ukraińscy specjaliści przy pomocy zagranicznych ekspertów zneutralizowali już 80 tys. min i innych materiałów wybuchowych.

Sztab generalny: Rosja straciła już 28,5 tys. żołnierzy

Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło już około 28,5 tys. żołnierzy, w tym około 200 w ciągu ostatniej doby - poinformował w czwartek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Minionej doby siły rosyjskie straciły też jeden samolot, trzy czołgi, 20 pojazdów opancerzonych, dziewięć systemów artylerii, dwa systemy przeciwlotnicze oraz 14 dronów - wyliczono w komunikacie.

Według ukraińskiego sztabu łączne rosyjskie straty od 24 lutego do 19 maja wynoszą: 1254 czołgi, 3063 pojazdy opancerzone, 203 samoloty, 167 helikopterów, 595 systemów artyleryjskich, 199 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 93 systemy przeciwlotnicze, 2157 pojazdów i cystern, 13 jednostek pływających i 455 dronów.

Meduza: 89 ukraińskich żołnierzy ewakuowanych z Azowstalu umieszczono w areszcie śledczym w Taganrogu

Rosjanie przewieźli do aresztu śledczego w Taganrogu w obwodzie rostowskim 89 ukraińskich żołnierzy ewakuowanych z zakładów metalurgicznych Azowstal w Mariupolu - poinformował w nocy ze środy na czwartek niezależny rosyjski portal Meduza, powołując się na lokalny serwis 161.ru.

"Przywieźli do nas 89 osób, praktycznie wszyscy to żołnierze. Na razie znajdują się w Taganrogu, ale będą rozdzielani do różnych miejsc w Rosji. Część z nich pozostanie w obwodzie rostowskim, ci wojskowi mają teraz istotne znaczenie w kontekście wymiany (porozumienia z Kijowem, na mocy którego doszłoby do wymiany ukraińskich żołnierzy na rosyjskich jeńców wojennych - PAP). (...) Ewakuowani żołnierze należący do pułku Azow będą sądzeni w Sądzie Wojskowym Południowego Okręgu Wojskowego Rosji" - poinformowało źródło w rosyjskich strukturach siłowych, cytowane przez serwis 161.ru i Meduzę.

Inny rozmówca rostowskich mediów, którego wypowiedź przekazała Meduza, zdementował wcześniejsze doniesienia o rzekomym umieszczeniu żołnierzy z Mariupola w areszcie śledczym w Rostowie nad Donem.

Rosyjskie ministerstwo obrony nie skomentowało informacji o przewiezieniu obrońców Azowstalu do aresztu w Taganrogu.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar potwierdziła ewakuację ponad 260 żołnierzy z Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. 211 ewakuowanych przewieziono do byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Rosyjska Duma Państwowa chce zablokować możliwość takiej wymiany, o czym we wtorek poinformował jej przewodniczący Wiaczesław Wołodin.

Kombinat Azowstal, broniony przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej, pozostawał dotąd ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy. Mariupol został prawie całkowicie zniszczony przez rosyjskie wojska, a liczbę ofiar wśród ludności cywilnej ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy.

W ostatnich tygodniach udało się uratować kilkuset cywilów, którzy przez około dwa miesiące ukrywali się w rozległych podziemnych korytarzach i schronach na terenie zakładów. Zorganizowanie konwojów humanitarnych było możliwe dzięki współpracy strony ukraińskiej z ONZ.

Sztab generalny: Rosjanie chcą zaangażować studentów w działania wojenne w obwodzie donieckim

Rosyjskie dowództwo, próbując uzupełniać braki żołnierzy, chce zaangażować w działania wojenne w obwodzie donieckim studentów szkół wyższych - podał w czwartek rano ukraiński sztab generalny w komunikacie opublikowanym na Facebooku.

"Wobec braku rezerw mobilizacyjnych na czasowo okupowanych terytoriach obwodu donieckiego dowództwo okupacyjne planuje zaangażować studentów szkół wyższych w działania wojenne" - czytamy w podsumowaniu sytuacji operacyjnej.

Jednocześnie, sztab poinformował, że w ciągu minionej doby w obwodach donieckim i ługańskim wojska ukraińskie odparły szesnaście ataków nieprzyjaciela, niszcząc przy tym osiem czołgów i siedemnaście bojowych wozów opancerzonych.

Na innych kierunkach działań Rosjanie ostrzeliwali miejscowości w obwodach czernihowskim i sumskim. W okolicach Charkowa główne wysiłki Rosjan polegały na obronie zajętych pozycji i przeprowadzaniu kontrataków w celu odzyskania tych utraconych.

"Na kierunku słowiańska wróg stara się poprawić sytuację taktyczną. Przy wsparciu artylerii prowadził działania w rejonie osady Wełyka Komyszuwacha, nie odniósł sukcesu, w niektórych rejonach poniósł znaczne straty i został zmuszony do wycofania się na zajmowane wcześniej pozycje" - podało ukraińskie dowództwo.

Zełenski: Informacje o rzekomym użyciu przez Rosję broni laserowej oznaką niepowodzenia inwazji

W swym cyklicznym wystąpieniu w mediach społecznościowych w środę wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski porównał informacje Kremla dotyczące rzekomego zastosowania przez Moskwę supernowoczesnej broni laserowej do ostatniego okresu II wojny światowej, gdy nazistowskie Niemcy łudziły się, że użycie tzw. "wunderwaffe" ("cudownej broni" - PAP) mogło zmienić wynik wojny.

Zełenski odnotował, że Rosjanie poinformowali, iż zaczęli używać na Ukrainie systemów broni laserowej, aby oszczędzać rakiety.

Według ukraińskiego prezydenta jest wartym zaznaczenia, że Rosjanie muszą oszczędzać pociski i próbują to tłumaczyć. Oznacza to, jak dodał, że ponad dwa tysiące pocisków wystrzelonych przez armię rosyjską na Ukrainę stanowiło główną część ich zapasów rakietowych i pozostały tylko resztki.

Zełenski przypomniał, że w propagandzie nazistowskich Niemiec istniało określenie "wunderwaffe". Im bardziej stawało się jasne, że Niemcy nie mają szans w wojnie, tym więcej propaganda mówiła o cudownej broni, która będzie tak potężna, że stanie się punktem zwrotnym w wojnie. Jeśli więc Rosjanie już po trzech miesiącach inwazji próbują znaleźć swoją cudowną broń, świadczy to o całkowitej porażce inwazji.

Pojawienie się idei "wunderwaffe" świadczy według prezydenta Ukrainy o katastrofalnych błędach popełnionych na najwyższych szczeblach państwowych i wojskowych.

Przedstawiciel NATO: Przez pewien czas będzie zastój w wojnie na Ukrainie

Przedstawiciel NATO, znający ustalenia wywiadu wojskowego, powiedział w środę amerykańskiej stacji CNN, że Sojusz nie oczekuje większych zdobyczy militarnych żadnej ze strony wojny na Ukrainie w najbliższych tygodniach. Ocenił, że przez "pewien czas panować będzie zastój".

Dynamika konfliktu jest teraz, w ocenie NATO, znacząco bardziej korzystna dla Ukrainy, a dyskusje w Sojuszu toczą się wokół takich kwestii jak to, czy Ukraińcy będą w stanie odbić Krym lub zdobyte przez Rosjan terytoria w Donbasie - powiedział rozmówca CNN.

"Sądzę, że mogą to zrobić (...). Nie teraz, nie wkrótce, ale jeśli zdołają walczyć dłużej, to uważam, że tak" - dodał przedstawiciel NATO.

Władze: 10 osób zginęło w ostrzałach rosyjskich w obwodzie donieckim

Dziesięć osób, w tym dwoje dzieci, zginęło w środę w wyniku ostrzałów rosyjskich w miejscowościach obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy; siedem osób zostało rannych - poinformował szef władz obwodowych Pawło Kyryłenko.

"18 maja Rosjanie zabili 10 cywilów w Donbasie: siedem osób w Łymanie i trzy w Bachmucie" - napisał Kyryłenko na komunikatorze Telegram.

Informując o ofiarach, zastrzegł, że nie można sprawdzić danych z Mariupola i Wołnowachy - miast okupowanych przez wojska rosyjskie. 

Armia: odparliśmy w ciągu doby 16 ataków rosyjskich w Donbasie

Armia ukraińska odparła w ciągu ostatniej doby 16 ataków wojsk rosyjskich w Donbasie; zestrzelono samolot Su-34 - poinformował w środę na Facebooku sztab Operacji Sił Połączonych, czyli ukraińskich oddziałów działających na wschodzie kraju.

Jak głosi komunikat sztabu, siły ukraińskie zniszczyły osiem czołgów, 17 jednostek bojowego sprzętu opancerzonego, cztery samochody opancerzone i sześć innych pojazdów.

W niebie nad Donbasem oddziały obrony przeciwlotniczej zestrzeliły rosyjski samolot myśliwsko-bombowy Su-34.

"Okupanci ostrzelali 46 miejscowości w obwodach donieckim i ługańskim. Zniszczyli i uszkodzili 68 obiektów cywilnych, w tym 43 domy mieszkalne, dwie szkoły, technikum budowlane, przedszkole, szwalnię, dworzec kolejowy, dom kultury, kotłownię i podstację elektryczną" - podano w komunikacie.

W wyniku ostrzałów zginęło co najmniej 15 cywilów, w tym dwie rodziny z nieletnimi dziećmi - podkreślił sztab. Siedem osób zostało rannych.

Doradca prezydenta Zełenskiego: Trwa trudny proces ewakuacji obrońców Azowstalu

Doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak poinformował w środę, że trwa proces ewakuacji obrońców zakładów Azowstal w Mariupolu i że proces ten jest trudny. Zaapelował, by na razie powstrzymać się od komentowania sytuacji.

"Proces ewakuacji trwa, jest on trudny. Widzicie oświadczenia, które głoszą media i politycy w Rosji - są one bardzo agresywne. Tak więc, traktujmy to ostrożnie" - powiedział Podolak w ukraińskim radiu NW.

Dodał, że w procesie ewakuacji bierze udział wielu wpływowych pośredników - instytucji międzynarodowych i przedstawicieli państw trzecich. Oświadczył, że jest zbyt wcześnie na bardziej szczegółowe komentarze.

We wtorek agencja Reutera poinformowała, powołując się na świadka, że z Azowstalu w eskorcie rosyjskich sił okupacyjnych wyjechało co najmniej siedem autobusów z ukraińskimi żołnierzami. Mieli zostać przewiezieni na teren byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytoriach okupowanych.

Kombinat Azowstal, którego broniły pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej był ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy.

Miasto zostało prawie całkowicie zniszczone przez wojska rosyjskie, a liczbę ofiar wśród ludności cywilnej ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy. 

Źródło:
Tematy
Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki