Grupa rosyjskich parlamentarzystów przygotowała wniosek do prokuratury generalnej rozpoczęcia śledztwa dotyczącego rozpadu ZSRR.
Jak donosi agencja informacyjna ITAR-TASS, deputowani z różnych partii politycznych domagają się, aby organy ścigania szczególnie przyjrzały się działaniom Michaiła Gorbaczowa. Parlamentarzyści złożyli już wniosek do prokuratury o uznanie rozpadu Związku Radzieckiego za niezgodny z prawem i ukaranie radzieckich separatystów. Dziennik „Izwiestia” idzie dalej, twierdząc, że ostatni przywódca ZSRR może spotkać się z zarzutami natury karnej.
Inicjatorami wniosku są deputowani z trzech ugrupowań: rządzącej Jednej Rosji, Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej i Liberalno Demokratycznej Partii Rosji. Jak informuje „Izwiestia” - przedstawiciele Dumy twierdzą, że kierownictwo nieistniejącego już ZSRR nie wzięło pod uwagę opinii obywateli, którzy w referendum z 17 marca 1991 r. opowiedzieli się za zachowaniem integralności państwa radzieckiego.
Stojący za inicjatywą rosyjscy posłowie przypominają, że 4 listopada 1991 r. prokuratura generalna otrzymała wniosek o rozpoczęcie śledztwa w tej sprawie, jednak dzień później – na skutek presji ze strony samego prezydenta – został on odrzucony.
Gorbaczowowi zarzuca się stworzenie Rady Państwowej ZSRR, której sowiecka konstytucja nie uznawała za legalny organ władzy. To właśnie to kierowane przez Gorbaczowa ciało uznało niepodległość republik bałtyckich, co zdaniem parlamentarzystów nie może zostać uznane za legalne.
W opinii deputowanych, skutki decyzji sprzed 23 lat są odczuwalne do dziś. Wskazują przy tym na ukraiński kryzys. -W Kijowie giną ludzie, a winni są ci którzy na Kremlu podjęli decyzję o rozpadzie kraju - przekonuje poseł LDPR Michaił Diegtiariow. Jego koledzy twierdzą, że uznanie tamtych decyzji za niezgodne z prawem pozwoli mieszkańcom byłych republik radzieckich na zorganizowanie ruchów narodowo - wyzwoleńczych.
"To głupota"
Sam były radziecki przywódca nazywa takie działania pełną głupotą. W rozmowie z agencją Interfax Michaił Gorbaczow twierdzi, że próby weryfikacji postanowień sprzed 23 lat są bezpodstawne. W jego opinii grupa deputowanych postanowiła zbić polityczny kapitał na zapowiedziach reanimacji Związku Radzieckiego.
- Być może komuś bardzo przeszkadzam - tak Gorbaczow skomentował informację o możliwości postawienia go przed sądem. - W ciągu ostatnich 20 dni już kilka razy ogłaszano moją śmierć - zauważył i dodał, że ci ludzie nie mają sumienia.
Krytycznie o rozpadzie Związku Radzieckiego wielokrotnie wypowiadał się prezydent Władimir Putin. Między innymi zwracał na to uwagę w trakcie aneksji Krymu. Nostalgię za ZSRR najlepiej widać w sklepach z pamiątkami, gdzie rekordy popularności bije dawna radziecka symbolika.
/mz,iar




























































