Zapasy nieprzetworzonego surowca w całych Stanach Zjednoczonych spadły w ubiegłym tygodniu o 1,1 mln baryłek - zgodnie z oczekiwaniami analityków. Stan magazynów benzyny zwiększył się o 0,8 mln baryłek z powodu rekordowo wysokiego importu i wzrostu wykorzystania mocy produkcyjnych amerykańskich rafinerii.
Zaskoczeniem był natomiast spadek o 1,4 mln baryłek zapasów ropy w Cushing w stanie Oklahoma. Tamtejsze magazyny stanowią punkt dostaw dla kontraktów terminowych na ropę notowanych na nowojorskiej giełdzie. Jednakże zdaniem części analityków tym zdarzeniem trudno wytłumaczyć tak gwałtowną zwyżkę cen ropy naftowej. Inni eksperci wczorajsze wzrosty tłumaczą zamknięciem jednej z największej rafinerii w Wlk. Brytanii. Należący do Exxon Mobile zakład przetwarzał 326 tys. baryłek ropy dziennie i zaspokajał 20% potrzeb brytyjskiego zapotrzebowania na paliwa. Jeszcze innym wytłumaczeniem tak dużych wzrostów może być zwiększona aktywność funduszy hedgingowych.
„Zostałem wzięty przez zaskoczenie, widząc wzrosty po danych o zapasach. Jest to trudne do zrozumienia - jedynym możliwym wytłumaczeniem jest stan zapasów w Cushing” - powiedział Reutersowi Dariusz Kowalczyk, szef strategów inwestycyjnych w CFC Seymour.
„Jedynym jasnym wytłumaczeniem jest wyłączenie rafinerii w Zjednoczonym Królestwie. Inną możliwością może być też silniejszy popyt ze strony funduszy inwestycyjnych” - stwierdził jednak Tetsu Emori, szef inwestycji w tokijskim Astmax Futures.
W czwartek o godzinie 9:10 za baryłkę ropy Brent płacono 76,30 dolarów, po spadku o 14 centów. Notowana w Nowym Jorku ropa light crude kosztowała 76,08 dolarów za baryłkę, po wzroście o 20 centów. Wzrosty ceny ropy w USA były wyższe niż w Europie, co spowodowało zmniejszenie się różnicy kursu ropy Brent i light crude do zaledwie 22 centów w porównaniu z 6$ w maju.
K.K.



























































