Ropa Brent nie była taka tania od ponad 6 miesięcy, a notowania amerykańskiego surowca typu Crude spadły do 47 USD za baryłkę, wyznaczając 4-miesięczne minimum. Wszystko z powodu nadpodaży surowca – główni producenci ropy pompują jak szaleni.


W poniedziałek ropa Brent potaniała o 3,1%, do 52,92 USD za baryłkę. Licząc po cenach zamknięcia to najniższy kurs od 30 stycznia, choć w połowie marca w trakcie sesji zdarzały się kwotowania o 20-30 centów niższe.
W Nowym Jorku za baryłkę ropy z Teksasu płacono 47,01 USD, czyli o 2,2% mniej niż przed weekendem. Tylko od początku lipca ceny „czarnego złota” po obu stronach Atlantyku obniżyły się po ok. 20%, wymazując znaczną część zwyżki z lutego, marca i kwietnia.
Ropa tanieje, ponieważ nie sprawdziły się oczekiwania, że po zeszłorocznym spadku cen (za 110 do niespełna 50 USD za baryłkę Brenta), producenci znacząco ograniczą wydobycie, zamykając nierentowne odwierty. Tymczasem główni producenci zwiększyli wydobycie ropy, konkurując o odbiorców na coraz wolniej rosnącym rynku.
Pomimo zamknięcia kilkuset odwiertów naftowych w Stanach Zjednoczonych produkcja ropy wzrosła do 9,5 mln baryłek dziennie i jest o trzy miliony wyższa niż jeszcze 4 lata temu i najwyższa od 40 lat. Na całość idą też Saudyjczycy, którzy w czerwcu pompowali rekordowe 10,5 mln bpd. W ślad za nimi podąża Irak, który przez pięć lat podwoił wydobycie i w tym roku będzie dostarczał ponad trzy miliony baryłek dziennie.
Kartel OPEC dostarcza na rynek ponad dwa miliony baryłek dziennie ponad uzgodniony limit 30 mln bpd. Rekordy śrubuje także Rosja (10,7 mln bpd), na rynek wchodzi coraz więcej surowca z Brazylii (ponad 2,4 mln bpd) i – co chyba jest największym zaskoczeniem – z Chin, które produkują już ponad 4,5 mln bpd, a więc więcej niż Kuwejt i Nigeria razem wzięte.
Przy takiej produkcji magazyny pękają w szwach. W Stanach Zjednoczonych komercyjne rezerwy ropy wiosną zbliżyły się do 500 mln baryłek i były o prawie połowę większe od średniej z ostatnich 5 lat. W takich warunkach trudno oczekiwać, aby ropa nagle stała się znacznie droższa. Aczkolwiek trwały spadek cen poniżej 40-50 USD za baryłkę zdaje się marzeniem kierowców.
Krzysztof Kolany




























































