Resort przygotował „projekt nowelizacji ustawy, który zobowiązuje producentów sprzętu, aby zbierali średnio połowę tego, co uda się im sprzedać. Oznacza to przynajmniej 250 tys. ton złomu rocznie - 25 razy więcej niż do tej pory. Nowelizacja przewiduje także kary za niewywiązanie się z ekologicznego obowiązku. Najniższa opłata wynosi 1,8 zł za kilogram. Jeśli propozycja ministerstwa zostanie przyjęta, to przy dotychczasowym poziomie odzysku roczne kary dla wszystkich branż, których dotyczy ustawa, wyniosą ok. 450 mln zł. Przedsiębiorstwo takie jak Zelmer musiałoby płacić rocznie ponad 3 mln zł kar” – napisała „Rzeczpospolita”.
„Co ciekawe, nowe limity znacznie przekraczają to, do czego zobowiązują nas przepisy Unii Europejskiej. Od przyszłego roku Polska powinna zbierać 4 kg zużytych urządzeń na jednego mieszkańca. Daje to razem 152 tys. ton, o 40 proc. mniej, niż wynika z projektu resortu środowiska. Skąd ta różnica? Prawdopodobnie z niedoszacowania rynku elektroniki i sprzętu elektrycznego” – dalej w „Rzeczpospolitej”.
„Rynek może jednak zwolnić. Producenci już kalkulują, o ile podnieść ceny sprzętu, aby zabezpieczyć wykonanie nowych obowiązków. A wyższe ceny zniechęcą klientów. [...] Teoretycznie z projektu Ministerstwa Środowiska powinny się cieszyć organizacje odzysku - czyli podmioty, którym przedsiębiorcy powierzają wywiązanie się z ekologicznego obowiązku - i zakłady recyclingu. Jednak i one patrzą na pomysły resortu z mieszanymi uczuciami” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Lodówki, zamrażarki, zmywarki, odkurzacze, żelazka, komputery, kserokopiarki, telefony komórkowe, telewizory, wiertarki, zabawki elektroniczne czy nawet szczoteczki do zębów „zalewają” wysypiska śmieci, a wraz z nimi wprowadzane są do środowiska takie substancje jak rtęć, ołów, chrom czy kadm. Obowiązek recyklingu wynika bezpośrednio z dyrektywy 2002/96/WE, która nakłada wymóg dokonania demontażu sprzętu elektronicznego, recyklingu i ponownego użycia zarówno na producentów jak i na importerów. W zależności od rodzaju urządzeń w granicach od 50 do 80 procent wagi. Prawo wymusza również na producentach takie projektowanie sprzętu, które przewiduje maksymalne zapobieganie powstawaniu odpadów. Właściwe postępowanie ze zużytym sprzętem elektronicznym oznacza również usprawnienie logisty, dzięki której selektywna zbiórka będzie sprawniej zorganizowana.
Więcej w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” w artykule autorstwa Magdaleny Kozman pt. „Firmy pod jarzmem ekologii”
A.W.





























































