REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Raport o podkomisji smoleńskiej. MON ocenia pracę Macierewicza i jego zespołu

2024-10-24 09:39, akt.2024-10-24 13:13
publikacja
2024-10-24 09:39
aktualizacja
2024-10-24 13:13
Dodaj Bankier.pl w Google

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że specjalny zespół negatywnie ocenił działanie podkomisji smoleńskiej we wszystkich badanych aspektach: gospodarności, legalności, celowości oraz rzetelności. Zapowiedział wnioski do prokuratury.

Raport o podkomisji smoleńskiej. MON ocenia pracę Macierewicza i jego zespołu
Raport o podkomisji smoleńskiej. MON ocenia pracę Macierewicza i jego zespołu
/ MON

Kosiniak-Kamysz poinformował, że zespół przygotował raport liczący 790 stron. "Wniosek generalny płynący z tego raportu odnosi się do funkcjonowania komisji i zespół negatywnie ocenia działanie podkomisji smoleńskiej we wszystkich badanych aspektach: gospodarności, legalności, celowości oraz rzetelności" - oświadczył.

Jak dodał, blisko 800-stronicowy raport stanowi podstawę do wyciągnięcia konsekwencji i działań organów ścigania. Zapowiedział, że resort sfomułuje i skieruje wnioski do prokuratury na podstawie tego raportu.

Minister obrony narodowej poinformował, że koszty działania podkomisji smoleńskiej to 34,5 mln zł. "Do tego trzeba doliczyć nieodwracalne uszkodzenie, w efekcie zniszczenie samolotu Tu-154 nr 102, którego wartość wyceniono na 47 mln zł. Razem to daje ponad 81 mln zł, które Skarb Państwa poniósł na rzecz działania komisji pana Macierewicza" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Zarzucił, że członkowie podkomisji m.in. omijali lub nie stosowali prawa zamówień publicznych, wypłacali "gigantyczne pensje i wynagrodzenia bez nadzoru", czy zawierali umowy eksperckie z osobami nie mającymi doświadczenia i kompetencji.

Wakacje na giełdzie

"W związku z tym, co ustalił zespół, w związku z materiałami, które zostały przesłane przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, jako kierownictwo resortu obrony narodowej, mówił o tym (wicepremier, szef MON) Władysław Kosiniak-Kamysz, zdecydowaliśmy się złożyć 41 zawiadomień do prokuratury, które dotyczą działalności podkomisji Antoniego Macierewicza" - powiedział Tomczyk w czwartek na konferencji prasowej, poświęconej raportowi nt. działalności podkomisji smoleńskiej.

Dodał, że 24 z tych zawiadomień dotyczy byłego przewodniczącego podkomisji Antoniego Macierewicza. Związane są one - jak przekazał Tomczyk - m.in. z przekroczeniem uprawnień w celu osiągnięcia osobistej korzyści, niedopełnieniem obowiązków, przekroczeniem uprawnień, fałszerstwem i łapownictwem oraz dopuszczeniem osób trzecich do prac podkomisji.

Kolejne 10 zawiadomień dotyczy byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka. Inne zawiadomienia dotyczą: Bartłomieja Misiewicza, Wacława Berczyńskiego, Kazimierza Nowaczyka, Glenna Jorgensena oraz pozostałych członków podkomisji.

Szef MON zwracał też uwagę, że podkomisja smoleńska opublikowała swój raport 10 sierpnia 2021 r., a jednak działa do końca rządów PiS. Jak ocenił, legalność działania podkomisji już po publikacji raportu była "żadna".

Przypomniał, że jego poprzednik, Mariusz Błaszczak wydał decyzję o zakończeniu pracy podkomisji, ale po 9 dniach ją wycofał. "Pewnie gdyby nie zmiana rządu, nigdy nie doszłoby do zakończenia działań tej podkomisji" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Zdaniem szefa MON, potwierdza to tezę, że celem działania podkomisji było osiąganie celów politycznych i dzielenie społeczeństwa, a nie dochodzenie do prawdy.

Kosiniak-Kamysz mówił podczas prezentacji raportu z prac zespołu ds. oceny funkcjonowania podkomisji smoleńskiej, że celem badania wypadków lotniczych jest sformułowanie wniosków i zbadanie przyczyn katastrof, aby do podobnych sytuacji nie dochodziło w przyszłości. "Ten cel nie został osiągnięty przez podkomisję smoleńską" - podkreślił.

Jak mówił, prawdziwym jej celem było "niezbadanie wszystkich możliwych hipotez wypadku". "Prawdziwym celem działania podkomisji (...) było potwierdzenie tylko jednej hipotezy o wybuchu i odrzucanie wszystkich innych argumentów, ekspertyz, które tej hipotezy nie potwierdzały. Czyli ten cel był ściśle określony od początku - nie wyjaśnienie katastrofy, tylko potwierdzenie swojej hipotezy" - mówił minister.

Dodał, że raport dowodzi tego, iż celem strategicznym podkomisji było z jednej strony potwierdzenie wybuchu, a z drugiej - "dalsze budowanie podziału społecznego i niszczenie wspólnoty narodowej - siania kłamstwa i nieprawdy".

Szef MON poinformował też, że wnioski do prokuratury "są przygotowywane na wszystkich tych, którzy ponoszą odpowiedzialność - zarówno w wykonaniu, w działaniu komisji, jak i w braku nadzoru nad tą komisją" - mówił.

"Wobec tych wszystkich, którzy przeinaczali fakty, dowody po to, żeby osiągać cele niepostawione przed podkomisją, ale cele polityczne" - dodał.

Szef MON zarzucił też podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza "manipulację", "brak rzetelności" i "brak wiarygodności".

"To jest coś, co się rzuca w oczy w nieprawdopodobny sposób. Cel był jeden: udowodnić tylko i wyłącznie swoją hipotezę wbrew wszystkim dowodom, wbrew faktom, kontynuować tę pracę po to, żeby się też uwłaszczać na działaniach podkomisji, żeby po prostu na tym zarabiać" - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Szef MON podkreślił też, że podkomisja smoleńska nie rozliczyła się jeszcze z wielu posiadanych przez nią materiałów. "Wiele materiałów, dowodów, dokumentów zostało zupełnie gdzie indziej ukryte, przeniesione, nie zostało przez członków podkomisji ujawnione" - mówił Kosiniak-Kamysz.

Macierewicz odpowiada na raport MON-u

Macierewicz w czwartek w oświadczeniu w Telewizji Republika odniósł się do konferencji z udziałem m.in. wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza i wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka, na której zaprezentowano raport z prac zespołu ds. oceny funkcjonowania podkomisji smoleńskiej.

Poseł PiS Antoni Macierewicz, który był szefem tej podkomisji, ocenił, że szef MON i inne osoby popełniły przestępstwo badając i analizując materiały podkomisji nie zwracając się w tej sprawie do sądu. Podkreślił, że Prawo lotnicze w art. 134 pkt 1a jednoznacznie stwierdza, że taka analiza może być dokonana "wyłącznie na potrzeby postępowania przygotowawczego, sądowego lub sądowo-administracyjnego za zgodą sądu".

"Zespół pana Kosiniaka-Kamysza, żeby prowadzić te badanie, które twierdzi że prowadzi na podstawie naszych materiałów i mieć dostęp do naszych materiałów. musieliby mieć zgodę sądu okręgowego w Poznaniu. Nic na ten temat nie powiedzieli" - zauważył poseł.

Zdaniem Macierewicza, zespół ten przejął i analizował materiały bezprawnie, przedstawiając fałszerstwa którego celem jest "oszukanie społeczeństwa w sprawie zbrodni Putina".

"Istotą jest ochrona pana Putina. Istotą jest także ochrona polityki pana Donalda Tuska. To jest istotą całego tego przekazu, który dzisiaj ma miejsce. 99 proc. przekazów, które oni formułują, to są po prostu najnormalniej kłamstwa, dezinformacje, próby posługiwania się w sposób manipulacyjny naszymi tekstami, dyskusjami wewnętrznymi i sporami" - oświadczył Macierewicz.

Podkomisja smoleńska została powołana na mocy rozporządzenia z 2016 r., które podpisał Antoni Macierewicz - później jej przewodniczący. W kwietniu 2022 r. Macierewicz przedstawił raport z prac podkomisji, który kwestionował ustalenia komisji badania wypadków lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera.

Politycy ówczesnej opozycji wielokrotnie krytykowali działalność podkomisji Macierewicza, która tuż po objęciu władzy przez rząd Donalda Tuska, 15 grudnia ub.r., została rozwiązana.

W styczniu br. został powołany zespół ds. oceny funkcjonowania podkomisji smoleńskiej. W jego skład wchodzi ok. 20 ekspertów i ekspertek; przewodniczącym zespołu został pułkownik pilot Leszek Błach.

Prezentując raport podkomisji, Macierewicz mówił, że "przyczyną katastrofy 10 kwietnia nad Smoleńskiem był akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej na statek powietrzny Tu-154M z delegacją prezydenta RP", a "głównym i bezspornym dowodem tej ingerencji był wybuch w lewym skrzydle na 100 m przed minięciem przez samolot brzozy na działce doktora Bodina nad terenem, gdzie nie było ani wysokich drzew, ani innych przeszkód mogących zagrozić samolotowi".

Podkomisja smoleńska złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących Tu-154 10 kwietnia 2010 r. 

Prokuratura: prowadzone dwa śledztwa w związku z działalnością podkomisji Macierewicza

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba poinformował w czwartkowym komunikacie, że Wydział ds. Wojskowych tej prokuratury "nadzoruje prowadzone przez Zarząd Dochodzeniowo–Śledczy Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej dwa śledztwa w związku z nieprawidłowościami w funkcjonowaniu byłej Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, do którego doszło w dniu 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku".

Pierwsze postępowanie - jak zaznaczył - wszczęto w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków "poprzez zniszczenie, utratę lub ukrycie udostępnionych im 23 dowodów rzeczowych" zabezpieczonych w śledztwie Prokuratury Krajowej dotyczącym katastrofy smoleńskiej.

Jak poinformowano, w tym śledztwie trwa gromadzenie dokumentacji pozwalającej na ustalenie świadków - członków podkomisji. Wystąpiono także do Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego o kopie dokumentów "normujących kancelaryjne prace z dokumentami wpływającymi i wychodzącymi z podkomisji oraz sposobu ich przechowywania".

Śledczy zwrócili się też do Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu z wnioskiem o zgodę na dostęp i możliwość wykorzystania w ramach postępowania Raportu technicznego oraz innych dokumentów wytworzonych w toku działalności podkomisji w celu dokonania analizy "pod kątem ustalenia, gdzie przekazane przez Prokuraturę Krajową podkomisji dowody rzeczowe były przekazywane i gdzie mogą obecnie się znajdować".

"Wykonywane czynności wskazują, iż materiały pozostawione przez zlikwidowaną podkomisję nie były rejestrowane i archiwizowane w sposób umożliwiający ich identyfikację i analizę, zaś ich obieg i przekazywanie pomiędzy członkami Podkomisji oraz osobami i instytucjami współpracującymi nie był dokumentowany w jakkolwiek uregulowany sposób" - podkreślił prok. Skiba.

Prokuratorzy ustalili dotychczas wygląd 21 z 23 przekazanych podkomisji dowodów rzeczowych. Rzecznik prokuratury wyjaśnił, że "chodzi nie o pojedyncze, łatwo identyfikowalne przedmioty, ale grupy przedmiotów, na które składają się także zbiory obejmujące od kilku do kilkunastu fragmentów poszycia, konstrukcji lub urządzeń z samolotu Tu-154M".

"Nadto przesłuchano w charakterze świadków dwóch pracowników naukowych WAT w Warszawie na okoliczności związane ze zmianą wyglądu, struktury, odkształceń czy rozdrobnień części samolotu (...). Z zeznań tych świadków wynika, że prowadzone prace zmieniły wygląd oraz spowodowały pocięcie otrzymanych elementów" - ujawnił prokurator.

Natomiast drugie z trwających obecnie śledztw - jak przypomniała prokuratura - odnosi się do zniszczenia bliźniaczego samolotu do tego, który uległ katastrofie w Smoleńsku, czyli stacjonującego w bazie w Mińsku Mazowieckim Tu-154M nr 102. "Wskutek prowadzonych na nim prac został on uszkodzony w sposób wykluczający przywrócenie mu właściwości lotnych" - zaznaczył prok. Skiba.

"W toku tego postępowania został przeprowadzony rekonesans w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim (...), a bezpośrednio po nim, z uwagi na bardzo zły stan samolotu oraz wysoki stopień jego zdemontowania, podjęto działania mające na celu ustalenie pozostających w służbie osób mogących posiadać specjalistyczną wiedzę z zakresu budowy statku powietrznego TU-154M, było to związane z planowanymi czynnościami procesowymi oględzin" - zaznaczył prok. Skiba.

Przekazał, że "po ustaleniu dwóch takich podoficerów, zorganizowaniu ekip z Żandarmerii Wojskowej złożonych z techników kryminalistyki i funkcjonariuszy pionu dochodzeniowego zostały przeprowadzone oględziny". W sprawie uzyskano też dokumenty związane z dostępem osób spoza bazy do samolotu i na podstawie analizy tych dokumentów opracowano listę kilkudziesięciu osób, które zostaną przesłuchane w sprawie w charakterze świadków. "Lista ta na tym etapie nie uwzględnia członków podkomisji" - zastrzegł prok. Skiba.

"W trakcie obu śledztw otrzymano informację z zespołu ds. oceny funkcjonowania podkomisji, że zespół planuje zakończyć swoją działalność do 31 października br. i przed tym terminem nie ma możliwość przekazania żadnych dodatkowych niż dotychczas przekazane dokumentów" - dodał prok. Skiba.

ann/ ero/ godl/ jpn/ from/ mrr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (26)

dodaj komentarz
tomitomi
nic mu nie zrobią ! pójdzie Antek w kaftanie do medycznego schowka .
chorych ludzi się nie sądzi ,,,
mantykora
NIE SKARB PAŃSTWA.... TYLKO NAS

SKARB PAŃSTWA NIC NIE MA... PÓKI NAS NIE OSKUBIĄ...
talmudd
dlaczego znikł tak szybko artykuł o ......"modernizacji f16".......dzięki dobremu sercu "sojusznika" ...?????.....ROFL
kaczyslaw_
Antek pomógł stworzyć nową religię o nazwie "zamach smoleński".

https://wiadomosci.wp.pl/eksperci-podkomisji-dostawali-propozycje-to-stanowi-lapowke-7085114523605600a
pstrzezek
Wyznawców widać do dziś na forum poniżej
po_co
To nie ma żadnego znaczenia.
Pieniądze zostały wydane, czas zmarnowany, pora patrzeć w przyszłość nie przeszłość.

Politycy reprezentują nasz kraj po to aby budować jego przyszłość, za audytowanie rządów poprzedników odpowiada prokuratura, komisje śledcze, NIK i sądy nie politycy.
Ministrowie i premier którzy zajmują
To nie ma żadnego znaczenia.
Pieniądze zostały wydane, czas zmarnowany, pora patrzeć w przyszłość nie przeszłość.

Politycy reprezentują nasz kraj po to aby budować jego przyszłość, za audytowanie rządów poprzedników odpowiada prokuratura, komisje śledcze, NIK i sądy nie politycy.
Ministrowie i premier którzy zajmują się przeszłością to nie są ludzie, którzy powinni obejmować kluczowe stanowiska w państwie.

Ludzie w naszym kraju problem pogania problem, zacznijmy je rozwiązywać, a analizę tego czy jakaś pani, ileś lat temu, wydała jakąś kwotę niezgodnie z prawem zostawmy powołanym do tego organom - nie parlamentowi czy rządowi.

Po słowach "ludzie chcą rozliczenia PiSu" premier powinien stracić stanowisko, bo to nie jest jego rola. Jego rola to patrzenie 10, 20, 30, 50 lat w przyszłość i przygotowywania planów i strategii, które zabiorą nas z dziś do tam, w najlepszych możliwych warunkach.

Ciągłe patrzenie na to co źle zrobili poprzednicy doprowadza do takich sytuacji jak brak planów na wypadek wybuchu wojny u sojusznika, brak planów na wypadek pandemii, brak planów na wypadek klęski żywiołowej - brak planów to efekt patrzenia za siebie, a nie przed siebie.
I kompletnie niezrozumienie pojęcia "wyciągania wniosków".

Mam nadzieje, że cholerne kalafiory które stale głosują na POPiS w końcu się obudzą, jak można być takim durniem aby przez 20 lat głosować na tych samych ludzi i liczyć, że coś się zmieni skoro postępujemy tak samo.
pstrzezek
Wysadzanie szopy przez “ekspertow” musi kosztować. W czym problem?
dreustachy
Komisja działa od lat i realizuje swój cel.

W pół roku darmozjady Tuska:

- tylko w 10 resortach rządu Donalda Tuska nagrody pochłonęły ponad 22 mln zł
- NFZ wydał na premie dla pracowników 47 mln zł

to tylko 2 przykłady.
itso_funyors
cel okradania klasy robotniczej
pstrzezek
Wasza trollnia towarzyszu to dopiero osiąga swój cel :) Widać budżet na to dalej działa

Powiązane: Katastrofa smoleńska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki