Nie każda umowa B2B i zlecenie są prawidłową formą zatrudnienia. O tym, czy współpraca powinna odbywać się na etacie, decyduje przede wszystkim rzeczywisty sposób wykonywania obowiązków, a nie nazwa umowy. Główny inspektor pracy wydał już 19 interpretacji indywidualnych, które pokazują, jak oceniać takie przypadki.


Jak wynika z ustaleń Business Insider Polska i "Wyborczej", w ciągu pierwszych trzech miesięcy działania Państwowej Inspekcji Pracy na nowych zasadach inspektorzy wydali 607 poleceń przekształcenia umowy-zlecenia lub kontraktu B2B w umowę o pracę. Zebrane przez serwis interpretacje pokazują, jakie okoliczności przemawiają za etatem, a kiedy dopuszczalna jest współpraca cywilnoprawna.
Kiedy inspekcja może zakwestionować B2B lub zlecenie?
Kluczowe znaczenie ma podporządkowanie pracownika. Jeśli firma wyznacza godziny i miejsce pracy, wydaje bieżące polecenia, sprawuje nadzór, a wykonawca działa w ramach jej organizacji i nie ponosi rzeczywistego ryzyka gospodarczego, inspekcja może uznać, że właściwą formą zatrudnienia jest umowa o pracę.
ReklamaZobacz także
W tabeli Business Insider Polska znalazły się m.in. przypadki kelnera pracującego według grafiku, pracowników piekarni wykonujących polecenia przełożonych oraz fryzjerów świadczących usługi w strukturze salonu. W tych sytuacjach GIP wskazał na cechy stosunku pracy, mimo że rozważano umowy cywilnoprawne.
Przeczytaj także
Nie oznacza to jednak, że każda współpraca B2B jest zagrożona. GIP zaakceptował taką formę m.in. w przypadku informatyka realizującego projekt z dużą swobodą wyboru metod i miejsca pracy, a także radcy prawnego samodzielnie organizującego świadczenie usług. Znaczenie miały autonomia, rozliczanie z efektów i brak bieżącego podporządkowania firmie.

Ten sam zawód, różne decyzje inspekcji
Jak opisuje „Wyborcza.biz”, Główny Inspektor Pracy dopuścił umowy-zlecenia dla kierowców rozwożących pieczywo, ale uznał, że kierowcy przewożący dzieci z niepełnosprawnościami powinni pracować na etacie. W pierwszym przypadku znaczenie miały m.in. możliwość odmowy przyjęcia kursu, swoboda ustalania dostępności i rozliczanie za wykonane zadanie. W drugim kierowcy mieli stały harmonogram, musieli wykonywać pracę osobiście i podporządkować się organizacji narzuconej przez firmę.
W innym przypadku PIP zakwestionował planowaną współpracę B2B przy bieżącej obsłudze administracyjnej szkoły językowej. Istotne były stały charakter zadań, kontrolowanie ich wykonywania i włączenie usługodawcy w codzienną działalność przedsiębiorstwa.
Przykłady pokazują, że przy ocenie kontraktu znaczenie ma przede wszystkim rzeczywisty sposób organizacji współpracy, w tym samodzielność wykonawcy i zakres podporządkowania, a nie sama nazwa umowy czy pojedyncze warunki przypominające etat.
Liczy się praktyka, a nie zapis w umowie
Jak podkreśla GIP w przytoczonych, ocena nie opiera się wyłącznie na formalnych zapisach kontraktu. Inspektorzy analizują także możliwość skorzystania z zastępcy, samodzielność w organizacji pracy, podział ryzyka gospodarczego oraz to, czy wykonawca ma osiągnąć konkretny rezultat, czy pozostaje do dyspozycji firmy i wykonuje bieżące zadania.
Dla przedsiębiorców oznacza to, że samo wpisanie do umowy określenia „B2B” lub „zlecenie” nie przesądza o jej prawidłowości. Decydujące jest to, jak współpraca wygląda w rzeczywistości.
Masowe przekształcanie śmieciówek w etaty? PIP prześwietla kolejne branże
Od 8 lipca Państwowa Inspekcja Pracy ma nowe uprawnienia, które pozwalają inspektorom przekształcać umowy cywilnoprawne, w tym kontrakty B2B i umowy zlecenia, w umowy o pracę. Pierwsze interpretacje pokazują, że nie liczy się sama nazwa umowy, ale przede wszystkim sposób, w jaki praca jest faktycznie wykonywana. "Gazeta Wyborcza" opisała kolejne przypadki zapytań, które napłynęły do PIP od firm z różnych branż.
oprac. KWS





























































