Właścicieli firm, którzy stracili swoje mienie w wyniku pożaru centrum handlowego Marywilska 44, może czekać może długa droga do odbudowy ich biznesów. Według ekspertów w takiej sytuacji walka o odszkodowanie to czasem droga przez mękę.


Kompleks handlowy Marywilska 44 spłonął z soboty na niedzielę. Działało tam 1348 lokali handlowych, których właściciele stracili często nie tylko towar, ale i jedyne źródło utrzymania. Według ekspertów, z którymi rozmawiał "Dziennik Ubezpieczeniowy", hala ta mogła być ubezpieczona na około 150 mln zł. Kwota ta nie obejmuje jednak przechowywanego tam towaru należącego do najemców.
Najważniejsze zabezpieczenie dowodów
Jak wyjaśnia cytowany przez „Rzeczpospolitą” adw. Przemysław Lech z kancelarii SLM ADWOKACI, dla osób, które straciły swoje mienie w pożarze, ogromne znaczenie ma zabezpieczenie dowodów, czyli zrobienie jak największej liczby zdjęć pogorzeliska czy powołanie prywatnego rzeczoznawcy, który sporządzi własną opinię i zgłosi ubezpieczycielowi szkodę.
ReklamaZobacz także
- Właściciel takiej hali czy prowadzący w niej biznesy przedsiębiorcy – zakładając, że najprawdopodobniej mają dobrowolne ubezpieczenia – powinni dokonać tego niezwłocznie po zdarzeniu – radzi prawnik.
Następnie ubezpieczyciel musi zweryfikować dostarczone mu informacje, a także wysłać na miejsce swojego prawnika lub rzeczoznawcę, którzy ocenią i zabezpieczoną dowody. Na tej podstawie ustalona zostanie kwota odszkodowania. Jeśli jednak okazałoby się, że ewidentną winę za spowodowanie pożaru ponosi np. wykonawca instalacji elektrycznej, co zwykle stanowi jego przyczynę, poszkodowani mają prawo domagać się wypłaty odszkodowania z OC sprawcy.

Odszkodowanie może nie wpłynąć zbyt szybko
Według mec. Przemysława Lecha ubezpieczyciele często polemizują z wysokością poniesionych szkód próbując wykazać, że mienie utracone w wyniku pożaru było warte mniej niż wskazuje ich właściciel, natomiast jego odbudowę można wykonać ponosząc niższe koszty. Dlatego pomocne mogą być wówczas fotografie, filmiki, zeznania świadków, zapisy z wewnętrznego monitoringu, a także faktury za zakupy konkretnych przedmiotów.
Ubezpieczyciel może też odmówić wypłaty argumentując to toczącym się prokuratorskim śledztwem lub tym, że przyczyna zdarzenia nie została ustalona. Tymczasem, według eksperta, on sam również powinien próbować ją ustalić, by poszkodowani nie czekali latami na wypłatę.





























































