Ucharakteryzowany tak, by wyglądał 20 lat młodziej nauczył się roli, posłusznie słuchał reżysera. Z jednym wyjątkiem: sceny swojej burzliwej rozmowy z księdzem Jerzym. W tym miejscu odszedł od scenariusza i przedstawił własną wersję - czytamy w tygodniku.
"Wprost" pisze, że kardynał Glemp bezprecedensową decyzją o zagraniu w filmie oraz modyfikacją odegranych scen próbuje zmienić krzywdzącą jego zdaniem opinię o relacjach jakie panowały między nim, a kapelanem "Solidarności".
Oprócz prymasa Glempa w filmie pojawią się inne osoby, które zagrają same siebie - na przykład Maja Komorowska, która była członkinią Prymasowskiego Komitetu Pomocy Internowanym.
IAR/Wprost/rch/magos
Źródło:IAR



























































